Klasyk przy Łazienkowskiej wygrywa Legia Warszawa i wskakuje na pozycję lidera PKO BP Ekstraklasy. To było spotkanie nr 71 pomiędzy „Wojskowymi” a Widzewem Łódź. Faworyt nie zawiódł, lecz w pewnym momencie wydawało się, że remis jest realny. Legioniści są od 18 kwietnia 2022 roku niepokonani u siebie.
Legia przeważała przez całe spotkanie i mecz zakończył się sprawiedliwym wynikiem 3:1 dla gospodarzy. To już trzeci ligowy mecz w tym sezonie, na pięć rozegranych, w którym podopieczni Kosty Runjaica zdobyli trzy bramki w ciągu 90 minut.
Debiut Kapuadiego i Tkacza
Artur Jędrzejczyk uzbierał już cztery żółte kartki, a Rafał Augustyniak na lekach przeciwbólowych zakończył ostatnie pucharowe spotkanie. To mogło oznaczać tylko jedno – debiut Steve’a Kapuadiego. Obrońca pozyskany z Wisły Płock rozpoczął mecz od pierwszych minut i mógł się pokazać szerszej publiczności przy Łazienkowskiej.
Jeśli chodzi o resztę składu, Kosta Runjaic postawił na swoich najlepszych zawodników, lecz z dwoma wyjątkami. Ernest Muci rozpoczął spotkanie w wyjściowym składzie zamiast Marca Guala w porównaniu do poprzedniego meczu z FC Midtjylland. Radovan Pankov zagrał od początku pod nieobecność podstawowych obrońców, a Blaz Kramer zastąpił Tomasa Pekharta.
Po drugiej stronie barykady młodzieżowiec Dawid Tkacz również zaliczył debiut. Zawodnik Widzewa Łódź nie miał jeszcze okazji zagrać choćby minuty na ekstraklasowych boiskach, a w meczu z Legią Warszawa dostał okazję od Janusza Niedźwiedzia wystąpić od pierwszych minut. Od razu został rzucony na głęboką wodę w prestiżowym pojedynku przy dużej publiczności.
Legia gol, Widzew gol
Ależ to była pierwsza połowa. Już w 5. minucie Legia Warszawa objęła prowadzenia. Kacper Tobiasz szybko wznowił grę i zaliczył asystę. Posłał piękną piłkę do Ernesta Muciego, a ten skutecznie poradził sobie z obrońcami Widzewa i wpisał się na listę strzelców. Potem spotkanie kontrolowali gospodarze. W międzyczasie kontuzji doznał Blaz Kramer i musiał opuścić murawę. W jego miejsce wszedł Maciej Rosołek.
Legia w pierwszej połowie długo utrzymywała się przy piłce, jednak to nie przekładało się na liczbę oddanych strzałów. Mieli jednak mecz pod kontrolą i kwestią czasu było, kiedy zdobędą drugą bramkę. Goście dawali im dużo przestrzeni na własnej połowie, dlatego Legia łatwo przedostawała się w pole karne przeciwnika. Łodzianie mieli problem ze skutecznym opuszczeniem swojej części i musieli szukać innych rozwiązań, by się z niej wydostać.
Pod sam koniec pierwszej połowy ponownie padła bramka po asyście bramkarza, lecz tym razem dla przyjezdnych. Henrich Ravas posłał długie podanie do Jordiego Sancheza. Hiszpan przejął futbolówkę, wyśmienicie poradził sobie z Yuri Ribeiro i Kapuadim, by finalnie pokonać Kacpra Tobiasza. Legia mogła jeszcze wygrać pierwszą część spotkania, ponieważ „setkę” w ostatnich sekundach miał Maciej Rosołek, ale nie trafił w piłkę. Do przerwy wynik 1:1.










