Legia Warszawa powoli się nam odbudowuje. To jej drugie zwycięstwo jako gospodarz z rzędu. To sprawiło, że opuściła ona strefę spadkową, do której od dłuższego czasu była przyspawana (przynajmniej na chwilę). Mecz z Cracovią zakończył się wynikiem 1:0 - jedynego gola w tym meczu zdobył Mileta Rajović, dla którego jest to już czwarte trafienie w Ekstraklasie.
Legia Warszawa ograła Cracovię 1:0. I może nie był to najbardziej porywający mecz podopiecznych Marka Papszuna. Niemniej liczyło się zwycięstwo i to dowieźć się jak najbardziej udało. Bilans samego Papszuna na tę chwilę wynosi po sześciu meczach w roli trenera Legii 2-3-1. W Warszawie w końcu pojawia się „światełko”, dające nadzieje na to, że będzie lepiej. Lepiej w zasadzie jest już – czekamy na dalszy rozwój sytuacji.
Cenne zwycięstwo na własnym boisku 👊#LEGCRA 1:0 pic.twitter.com/e0yPn5l5ap
— Legia Warszawa 🏆 (@LegiaWarszawa) March 8, 2026
Czy Legia Warszawa faktycznie wraca „do żywych”?
Tak jak wspomnieliśmy we wstępie, Legia Warszawa pod wodzą Marka Papszuna wygrała dwukrotnie, zremisowała trzy razy i raz przegrała. Ale przede wszystkim, już pomijając czyste liczby, z meczu na mecz wygląda po prostu lepiej. Zaczęli rundę od fatalnej porażki z Koroną Kielce, potem zremisowali ze słabą Arką, ale w kolejnych meczach serio widać było już znaczącą poprawę.
Dzisiaj jesteśmy daleko dalej od naszych początkówMarek Papszun na konferencji po meczu Legia – Cracovia
Oglądając mecze, generalnie trudno się nie zgodzić. Legia Warszawa ogólnie nie gra wybitnie, ale solidnie i co najważniejsze, punktuje. Już w tej chwili można to powiedzieć – przynajmniej krótkofalowo (zobaczymy jak będzie dalej) wpływ byłego szkoleniowca Rakowa Częstochowa na warszawiaków jest widoczny. Legia Warszawa w końcu wygląda jak drużyna. Grupa ludzi, która się ze sobą po prostu dogaduje na boisku. Wciąż jest fakt faktem dużo do poprawy, jednak poważnie zaczyna wyglądać to dobrze. Dużo pozycji można by poprawić. Legia faktycznie wraca „do żywych”, a mecz z Cracovią był dobrym pokazem ich możliwości, a także realnych celów na najbliższy czas. Liczy się wygrywanie, bez liczenia się ze stylem czy rozmiarem – nawet po najmniejszej linii oporu. To nie jest w tej chwili zespół gotowy na walkę o mistrza. Niemniej wciąż dysponuje dobrymi podstawami. Potencjał na coś więcej jest. Tym bardziej, że teraz wszystko wydaje się iść w odpowiednim kierunku.
Legia wczoraj wygrała drugi mecz z rzędu i ma już serię pięciu meczów bez porażki. Marek Papszun zaczyna realizować misję, którą otrzymał podpisując kontrakt z klubem i prowadzi zespół do utrzymania.
Legia do celu zmierza stabilnością w defensywie. Wprawdzie nawet jesienią, gdy… pic.twitter.com/qHgavHVxlk
— Football Info (@football_inf0) March 9, 2026
Mileta Rajović daje zwycięstwo
Mileta Rajović strzela! W końcu udało mu się przełamać, gdyż ostatniego gola w barwach Legii Duńczyk strzelił we wrześniu, w wygranym meczu ligowym z Pogonią Szczecin. Potem grał dużo – w każdym meczu, z czego tylko dwa razy na 15 występów poza pierwszym składem. Dostawał zaufanie i od Edwarda Iordanescu, i od Inakiego Astiza, i w pierwszych meczach za Marka Papszuna.
Cieszyłem się z bramki Milety, bo wierzę w tego chłopaka i wierzyłem w jego przełamanie. Wierzę, że to nowe otwarcie. Nie wynikało to z posadzenia go na ławce – tylko ciężkiej pracy. To zaprocentowało. Wierzę, że teraz będzie tylko lepiej. Marek Papszun po meczu Legia – Cracovia o Milecie Rajoviciu
Sam trener sukcesywnie powtarza, że w niego wierzy, aż w końcu może nie wychodząc od początku (wszedł w 24 minucie za Antonio Colaka), ale strzelił – zmieścił piłkę w siatce i trzeba przyznać, że zrobił to całkiem umiejętnie. Od dłuższego czasu był najbardziej krytykowanym piłkarzem być może nawet w całej lidze i często obrywało mu się zasłużenie. Być może to będzie dla niego moment przełomowy. Co prawda poza golem raczej niewiele więcej dobrego pokazał, ale nie oszukujmy się – jeżeli będzie grał słabo, ale będzie dawał liczby, nikt pretensji do niego mieć nie będzie.
𝐌𝐈𝐋𝐄𝐓𝐀 𝐑𝐀𝐉𝐎𝐕𝐈𝐂́! 🔥
Przełamanie napastnika Legii! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/F9YtbYhruH
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 8, 2026
A sytuacja ściągniętego z Watfardu napastnika może być niedługo bardzo trudna. Choć Papszun wydaje się po swoich wypowiedziach cenić Duńczyka, fakty są takie, że w pewnym momencie będzie musiał go odstawić, jeżeli ten nie będzie dowoził liczb. Jest Adamski, który zaliczył bardzo obiecujące wejście do zespołu, jest Colak (aktualnie kontuzjowany, ale dla Rajovicia może być realną konkurencją po powrocie) czy oczywiście Jean-Pierre Nsame, który powoli wraca po kontuzji. Teraz Rajović ma wszelkie warunki, aby pokazać realne możliwości i swoją przydatność dla zespołu. Presja na plecach, ale zarówno duże zaufanie trenera. Może teraz da radę. Nie jest to wybitny z piłką przy nodze zawodnik, ale taki nie musi być. Legia oczekuje od niego przede wszystkim dość pragmatycznie, efektów.
Najwięksi wygrani przyjścia Papszuna
Przygotowując w ramach zestawu kibica Legii Warszawa, przewidywaną jedenastkę zespołu Papszuna przyznamy, że nie przewidzieliśmy tego, że nagle dostaną się do niej Patryk Kun czy Kacper Chodyna. Obaj nie grali – a jak nawet to zwykle zawodzili i każdym meczem pokazywali, że nie są piłkarzami formatu samego klubu, do którego zostali ściągnięci. W międzyczasie wypadł z gry nieszczęśliwie Wszołek oraz Vinagre. I nie oszukujmy się też zbytnio – gdyby nie to, na pewno wspomniana dwójka nie grałaby tak dużo. Ale… zaskakująco oni wykorzystali tę szansę od losu. Są po kolejnym udanym spotkaniu, co jest jednak dość dużym zaskoczeniem. W końcu w oczach wielu kibiców Legii do niedawna byli już jedną nogą poza klubem – tymczasem Papszun wyciąga z nich to, co najlepsze i niczym właśnie Kun w Rakowie, oni w końcu grają na miarę oczekiwań.
Chcę tu zostać, grać i pokazać się z jak najlepszej strony. Dobrze czuję się na boisku i na nowej pozycji. Łapię kolejne minuty, a moja pewność siebie wzrasta. Wcześniej zbyt dużo nie grałem i było ciężko, żebym złapał formę, bowiem trening nigdy nie zastąpi meczu. Dziś rozegrałem kolejne spotkanie w pierwszym składzie, więc jest pewność siebie i z piłką przy nodze. Na pozycji wahadłowego jest znacznie więcej zadań w defensywie. Dziś również było widać, że trzeba więcej zarządzać z tyłu. Nie przeszkadza mi to, podoba mi się ta pozycja i nie mam z nią żadnego problemu. Kacper Chodyna po meczu Legia – Cracovia o swojej obecnej sytuacji w Legii Warszawa
Właśnie ustawienie ich na innych pozycjach było kluczem do uwolnienia ich potencjału – jako wahadłowi są nieco bardziej odciążeni z gry ofensywnej, a zamiast tego zwiększyło się ich zaangażowanie w bronieniu. Wydaje się, że Chodyna oraz Kun jako zawodnicy nie do końca techniczni, ale waleczni, mogą być stworzeni do gry w taki właśnie sposób – „od pola karnego, do pola karnego”.
bez żadnej ironii, szacunek za ostatnie mecze dla Patryka Kuna i fajnie, że po tym, jak był TYLKO jednym z symboli przepalania kasy na przeciętnych graczy (nie jego to wina), okazuje się być tym, który w pełni dojeżdża w tak specyficznym, trudnym czasie. żołnierz Papszuna. pic.twitter.com/0QTro5AwsY
— Andrzej Cała (@Andrzej_Cala) March 9, 2026
Czyste konto – w końcu
To nie tylko było zwycięstwo i trzy punkty, ale również czyste konto, które w końcu Legia może sobie dopisać. Wyróżniamy ten wątek, gdyż w tym sezonie oczywiste to nie jest. Wystarczy wspomnieć, że ostatni raz Legia nie straciła gola w meczu 28 września 2025, w wygranym starciu przeciwko Pogoni Szczecin. Czego jest to efekt? Kolejnych wygranych przyjścia Marka Papszuna! Mówimy tu choćby o Otto Hindrichu, który choć zaczynał jako dwójka Tobiasza, szybko wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. Od pierwszej minuty z Cracovią wyszedł już w sumie trzeci raz z rzędu. Dotychczas zagrał przeciwko:
- Wiśle Płock 2:1 (Z);
- Jagiellonii Białystok 2:2 (R);
- Cracovii 1:0 (Z).
Za każdy z tych meczów Rumuński golkiper był chwalony. I to nie jest tak, że Hindrich zaliczył w tych spotkaniach jakieś genialne interwencje (choć zdarzały się niezłe obrony). Generalnie nie był wystawiany na poważniejsze próby… Ale był pewny, wychodził kiedy trzeba i nie popełniał głupich błędów (co się Kacprowi Tobiaszowi generalnie zdarzało zdecydowanie zbyt często).
***
Na pochwały zdecydowanie zasługuje również blok defensywny – Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Radovan Pankov. Cała trójka zagrała wczoraj w opanowany, pewny sposób. Cracovia długo prowadziła grę, ale zasadniczo nic z tego nie wynikało. Oni też potrzebowali czasu na zgranie się ze sobą. Wcześniej grała głównie dwójka: Kapuadi i Piątkowski, w innym systemie, a w dodatku jednego z nich już nie ma. Ostatnio Marek Papszun testował ustawienie z trzema defensorami w różnych konfiguracjach. Tak to wyglądało do tej pory
- Pankov – Jędrzejczyk – Piątkowski
- Pankov – Augustyniak – Piątkowski
- Kapuadi – Pankov – Piątkowski
- Leszczyński – Augustyniak – Piątkowski
- Pankov – Augustniak – Piątkowski
- Pankov – Augustyniak – Piątkowski
7/10 wygranych pojedynków ✅
100% udanych przejęć ✅
Kilka ważnych interwencji ✅Tak trzymaj Rasza 👊
📸 @mat_kostrzewa pic.twitter.com/fAsWKI1rGJ
— Legia Warszawa 🏆 (@LegiaWarszawa) March 9, 2026
Wydaje się, że w końcu Papszun znalazł to trio, a cała trójka coraz lepiej się ze sobą czuje. Walczak, bardzo skuteczny w odbiorze w postaci Pankova, niezbyt mobilny, ale dobrze asekurujący, a w razie potrzeby mogący zagrać bardziej agresywnie, Rafał Augustyniak i najbardziej mobilny, dysponujący najlepszą motoryką i techniką, Kamil Piątkowski. Wydają się do siebie dobrze dopasowani i na razie to działa.