Przed nami czwarta kolejka fazy grupowej Ligi Europy. Legia Warszawa podejmie u siebie Rapid Bukareszt – zwycięstwo może przedłużyć jej pucharową przygodę aż do wiosny. Podopieczni Roberta Maaskanta są natomiast przyparci do muru – porażka z Fulham ostatecznie przekreśli ich szanse na wyjście z grupy.
Biorąc pod uwagę sytuację polskich klubów w Lidze Europy, w dużo lepszej sytuacji jest Legia Warszawa. Po trzech kolejkach fazy grupowej warszawiacy zgromadzili sześć punktów i bardzo mało dzieli ich od awansu. Aby zapewnić to sobie już dziś, legioniści muszą wyjść zwycięsko z pojedynku z Rapidem Bukareszt, licząc przy tym na to, że PSV Eindhoven co najmniej zremisuje u siebie z Hapoelem Tel-Awiw.

W ekipie zdobywców Pucharu Polski panuje optymizm. Piłkarze Legii Warszawy są na fali mimo ostatniego nieco słabszego spotkania z Lechem Poznań. Na uwagę zasługuje fakt, że od sześciu spotkań z rzędu legioniści zachowują czyste konto. Seria ta liczy już 462 minuty. Ostatnią osobą, która zdołała przechytrzyć defensywną formację Legii, był Mahran Lala (Hapoel Tel-Awiw),który pokonał Dusana Kuciaka w spotkaniu Ligi Europy…29 września. Dodatkowym atutem polskiego zespołu jest to, że Maciej Skorża będzie mógł wystawić najmocniejszy skład, do zdrowia powrócił nawet notorycznie kontuzjowany Dickson Choto.
Najmocniejszym punktem Legii jest jednak serbski duet Ljuboja – Radović. To właśnie na tych dwóch piłkarzach opierać się mają ofensywne poczynania drużyny.
– Jestem w Legii w kilka lat i długo czekałem na tak ważne spotkanie. Jeżeli zagramy tak jak w Bukareszcie, to nie musimy mieć obaw. Gra w obronie jest obowiązkiem każdego zawodnika. Wszyscy muszą wykonać swoją pracę – wyznaje Radović.
Nie da się ukryć, że ostatnie tygodnie są dla błyskotliwego skrzydłowego bardzo udane – otrzymał on nawet powołanie do reprezentacji Serbii na listopadowe spotkania z Hondurasem i Meksykiem. Tym samym może stanąć przed szansą debiutu w kadrze.
Dwa tygodnie wcześniej Legia wygrała w Bukareszcie 1:0 właśnie po bramce Miroslava Radovicia.
Początek dzisiejszego spotkania o 19:00 przy Łazienkowskiej w Warszawie.
Dużo trudniejsze zadanie czeka dziś natomiast ekipę mistrzów Polski. Wisła Kraków, aby przedłużyć swoje szanse na awans do fazy play-off w rozgrywkach Ligi Europy, musi dziś pokonać na własnym stadionie ekipę Fulham. Morale wiślaków jest nadszarpnięte po sensacyjnej porażce z beniaminkiem T-Mobile Ekstraklasy, Podbeskidziem Bielsko-Biała.
W poprzedniej kolejce fazy grupowej Ligi Europy Wisła co prawda pokonała londyńczyków 1:0, jednakże przez większość meczu grała ona w liczebnej przewadze po czerwonym kartoniku dla Moussy Dembele. Dzisiejsze spotkanie na Craven Cottage będzie dużo trudniejsze, zważywszy na to że Fulham nie przegrał tam w pucharach od dziewięciu lat.










