Co roku Legii zdarzało się zaliczać falstart na samym początku sezonu. Obecnie jednak Legia to zupełnie inna ekipa. Spokojna, kiedy nie trzeba zbytnio nie szarżująca i przede wszystkim głodna kolejnych zwycięstw. Na ten moment w trzech oficjalnych meczach – mistrz Polski odniósł trzy zwycięstwa. Aleksandar Vuković ma pomysł na tę drużynę i nie da się nie odnieść wrażenia, że tę ideę realizuje.Nie można powiedzieć, że Legia w ostatnich dwóch spotkaniach grała efektownie. Grała za to efektywnie. W meczu przeciwko mistrzowi Irlandii Płn. legioniści nie mieli ochoty zbytnio się otworzyć. Próbowali konstruować ataki pozycyjne, ale z reguły czynili to bardzo wolno. Być może presja wyniku i – bądź co bądź – stres związany z tym, że nie będzie meczu rewanżowego spowodowały, że warszawianie chcieli ten mecz wygrać, ale bez niepotrzebnego ryzyka.
Legia zdominowała przez znaczną część meczu swojego rywala, ale nie potrafiła tego udokumentować zdobyciem gola. Dopiero w 80. minucie za sprawą trafienia Jose Kanté mistrzowie Polski mogli cieszyć się z objęcia prowadzenia, którego już ostatecznie nie oddali. Chociaż trzeba też przyznać, że w ostatnich minutach meczu okazję do wykazania się miał Artur Boruc, który kilka dni wcześniej w Bełchatowie nie miał zbyt wielu szans do sprawdzenia swojej formy.
Legia mniej chwalona, choć zwycięska
I kto wie, być może podopieczni Aleksandara Vukovicia nie mieli zamiaru zbytnio szarżować w meczu z Linfield również dlatego, że mieli z tyłu głowy, że cztery dni później czeka na nich pierwsze ligowe starcie. No i co równie istotne – nie z byle kim. Legia ponownie pojechała do Bełchatowa, by tym razem zmierzyć się z Rakowem Częstochowa, który zamierzał wykorzystać napięty kalendarz warszawian i – co za tym idzie – sprawić niespodziankę.
Ostatecznie częstochowianom niespodzianki sprawić się nie udało, ale po meczu bardziej chwaleni byli właśnie gospodarze aniżeli przybysze z Warszawy. Być może dlatego, że Legia znów przez większość czasu nie miała zamiaru ryzykować. Owszem – od początku przez ponad kwadrans „Wojskowi” ostro nacierali na defensywę Rakowa. Mocno przycisnęli częstochowian w środku pola, raz za razem, przenosząc ciężar gry na skrzydła. Tam z kolei świetnie w całym spotkaniu radził sobie Luquinhas, który swoimi dryblingami siał postrach w szeregach piłkarzy spod Jasnej Góry.
Legia zaczyna sezon od kompletu punktów. Nieskuteczny Raków skarcony przez Pekharta!
Kiedy Legia objęła prowadzenie, wówczas inicjatywę powoli przejmować zaczął Raków, który miał okazję kilkukrotnie postraszyć rywali szybkimi kontratakami. Legioniści mieli dużo szczęścia. Bardzo nieskuteczny był nowy nabytek rakowian – Vladislavs Gutkovskis, który przynajmniej dwukrotnie powinien był postraszyć Artura Boruca, ale ostateczni nie zdołał oddać celnego strzału. Napastnik Legii – Tomas Pekhart był w zupełnie innej dyspozycji. Raz do świetnego dośrodkowania dołożył głowę, a następnie nogę. I dzięki świetnemu instynktowi strzeleckiemu, i ustawieniu się w polu karnym Czech zanotował dublet, zapewniając tym samym pierwsze trzy punkty warszawskiej Legii.











