Po sukcesach odnoszonych przez Lecha Poznań w fazie grupowej Ligi Europy w zeszłym sezonie polscy kibice z niecierpliwością oczekują powtórki w wykonaniu Legii Warszawa i Wisły Kraków. Dziś pierwsze starcia polskich klubów
Powtórzyć Spartak
Legia ma wiele do udowodnienia swoim kibicom. Fatalna wpadka na własnym terenie w starciu z Podbeskidziem na pewno nie przyniosła chwały piłkarzom Macieja Skorży. Trzeba zapomnieć o wyeliminowaniu Spartaka Moskwa, zaciąć zęby i walczyć o punkty od pierwszego meczu fazy grupowej. Mimo że w grupie Legii nie ma tak renomowanych klubów jak Manchester City czy Juventus Turyn, to zawodnicy Legi, by myśleć o awansie, powinni gromadzić punkty w meczach z każdym rywalem.

PSV jest od początku sezonu w nierównej formie. Gracze Freda Ruttena imponują łatwością stwarzania sytuacji strzeleckich, ale rażą nieskutecznością. Mecz z Legią będzie dla PSV preludium do arcyważnego spotkania ligowego przeciwko Ajaksowi. W tej chwili PSV zajmuje 5. pozycję w tabeli. W pięciu rozegranych do tej pory spotkaniach klub z miasta Philipsa trzy razy wygrywał, raz zremisował i raz przegrał. W ostatnim spotkaniu PSV, z Przemysławem Tytoniem między słupkami, tylko zremisowało z VVV-Venlo 3:3.
Największym zagrożeniem dla Legii może być silna ofensywa holenderskiej drużyny. Dries Mertens, Ola Toivonen, Georginio Wijnaldum czy Tim Matavż to piłkarze, których warszawskim obrońcom będzie bardzo trudno zatrzymać. Podobnego zdania jest Sylwester Czereszewski, który grał w barwach Legii w Pucharze Zdobywców Pucharów i Pucharze UEFA.
– Na pewno większe szanse na korzystny wynik ma Wisła, bo gra na własnym terenie, w dodatku z mniej renomowanym rywalem. Krakowianie są w niezłej dyspozycji, co pokazał już mecz z Lechem w Poznaniu. Myślę, że zagrają lepiej niż z APOEL-em. Wtedy wyraźnie nie trafili z formą. Legia stoi przed dużym wyzwaniem, bo gra z drużyną, która prezentuje styl bardzo niewygodny dla polskich klubów. Techniczna piłka, szybkie wyprowadzenie ataków to może być za dużo, nawet dla pogromców Spartaka Moskwa – twierdzi były piłkarz drużyny z Łazienkowskiej.
Nieco bardziej optymistycznie podchodzi do szans Legii Jakub Białek, redaktor działu T-Mobile Ekstraklasa:
– W Warszawie nikt nie podnieca się zbytnio wielkością PSV Eindhoven. I dobrze. W poprzednim sezonie z nie takimi radzili sobie lechici, to i czemu w tym mają nie poradzić sobie legioniści? Skąpany w blasku jupiterów Ljuboja wreszcie znajdzie się w swoim żywiole. Nie ma co się łudzić – –












