Lechia Gdańsk z drugim zwycięstwem z rzędu. Show Camilo Meny w Warszawie!


Szach znów strzela, Dodaj z premierowym golem - ale na wielkie słowa uznania zasługuje Camilo Mena.

29 sierpnia 2026 Lechia Gdańsk z drugim zwycięstwem z rzędu. Show Camilo Meny w Warszawie!
Zbigniew Harazim

Lechia Gdańsk idzie za ciosem. Biało-zieloni odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu, pokonując na wyjeździe Polonię Warszawa 4:2. Po ubiegłotygodniowym przełamaniu z Pogonią Siedlce drużyna Władysława Łupaszki ponownie sięgnęła po komplet punktów. Co więcej, po raz drugi z rzędu na listę strzelców wpisał się Artur Szach, premierowego gola w barwach Lechii zdobył Kevin Dodaj, a świetne spotkanie rozegrał Camilo Mena, który zanotował gola i dwie asysty.


Udostępnij na Udostępnij na

Jeszcze niedawno sytuacja Lechii wyglądała zdecydowanie gorzej. Gdańszczanie rozpoczęli sezon od serii spotkań bez zwycięstwa, a i skład cały czas miał wielkie braki. Sytuacja kadrowa zaczęła się jednak poprawiać, więc i wyniki są już coraz lepsze. Lechia Gdańsk w poprzedniej kolejce pokonała Pogoń Siedlce, a teraz dołożyła kolejne trzy punkty w Warszawie. Biało-zieloni po raz pierwszy w tym sezonie mogą więc mówić o serii zwycięstw.

Camilo Mena show!

Nie byłoby tego znakomitego wyniku, gdyby nie Camilo Mena. Kapitan drużyny rozegrał znakomite zawody, a szczególnie zabawił się w drugiej połowie. Kolumbijczyk zanotował dwie asysty, a w samej końcówce spotkania dołożył jeszcze gola, który podwyższył wynik spotkania na 4:1.

W Gdańsku na pewno wszyscy się cieszą z tego, że Mena na razie zostaje w Gdańsku. W jego przypadku nie można mówić o marudzeniu, bo skrzydłowy chce grać i daje z siebie wszystko w każdym spotkaniu. Oczywiście wszyscy idealnie widzą, że 23-latek przerasta znacznie poziomem Betclic 1 Ligę i jeżeli uda się go zatrzymać, to Lechia Gdańsk będzie miała ogromną przewagę na rundę jesienną.

Dodaj z premierowym golem, a Szach dokłada kolejne trafienie

Na szczególne wyróżnienie po tym spotkaniu zasłużył także Kevin Dodaj. Albańczyk w poprzednim meczu, w którym zanotował debiut, zaliczył bezpieczny występ, lecz zakończył go z asystą. W Warszawie pokazał jednak, że zdecydowanie będzie wartością dodaną do drużyny Władysława Łupaszki. 20-latek robił sporo dobrego na lewej stronie, wielokrotnie stwarzając zagrożenie, a dodatkowo pomagał w defensywie. Jego szybkość przydawała się przy szybkich wyjściach Polonii Warszawa.

W drugiej połowie Dodaj wyszedł na pozycję i wykończył prostopadłe podanie, dając Lechii prowadzenie 2:1. Udowodnił w tamtym momencie, że nie musi występować tylko na skrzydle, ale może pomóc drużynie, grając na pozycji napastnika. Biorąc pod uwagę, że w kolejnym meczu od początku nie wystąpił typowy snajper, taka wymienność pozycji jest na wagę złota.

Sporo dobrego można napisać po tym meczu o Arturze Szachu i Tomaszu Wójtowiczu. Ukrainiec tydzień temu zdobył zwycięską bramkę przeciwko Pogoni Siedlce, a teraz po raz drugi z rzędu wpisał się na listę strzelców. Nie był to wybitny mecz w jego wykonaniu, ale gdy pojawiła się okazja, wykorzystał ją i ładnym strzałem zza pola karnego pokonał bramkarza rywala. Wójtowicz za to rozegrał znakomitą pierwszą połowę, którą udokumentował szybko strzelonym golem. Jego postawa w środku pola jest coraz lepsza i zmiana pozycji najwyraźniej mocno mu służy.

Wreszcie pełna defensywa – Kacper Łopata z debiutem

Mecz z Polonią Warszawa był również ważny z punktu widzenia organizacji gry Lechii. Władysław Łupaszko mógł po raz pierwszy skorzystać z defensywy, która wygląda znacznie bliżej docelowego zestawienia. W środku obrony od pierwszej minuty pojawił się Kacper Łopata. Dla nowego zawodnika Lechii był to debiut w biało-zielonych barwach. Polak dołączył do zespołu w ostatnich dniach, a mimo tego od razu otrzymał miejsce w wyjściowej jedenastce.

Łopata stworzył duet z Danyło Beskorowajnym, a na bokach defensywy znaleźli się Samuel Kopasek i Danyło Małow. To zestawienie może w kolejnych tygodniach stać się podstawową linią obrony Lechii. Po licznych zmianach i problemach kadrowych w pierwszych kolejkach sezonu Gdańszczanie wreszcie mogli zagrać w defensywie złożonej z zawodników, którzy mają tworzyć docelowy blok obronny.

24-latek rozegrał 64 minuty, a następnie zmienił go Wojciech Madej. Zapewne nowy nabytek nie był gotowy na całe spotkanie, bo odbył jeden trening z drużyną. Dodatkowym powodem tej zmiany może być fakt, że żółtą kartkę na koncie miał Jakub Adkonis, który był jedynym młodzieżowcem na boisku. Władysław Łupaszko musiał zatem robić podwójną zmianę i poświęcił właśnie Łopatę.

Polonia miała swoje momenty

Choć Lechia Gdańsk ostatecznie wygrała 4:2, Polonia Warszawa w pierwszej połowie potrafiła poważnie zagrozić bramce biało-zielonych. Gospodarze stworzyli sobie kilka bardzo dobrych sytuacji, ale na wysokości zadania stawał Szymon Weirauch. Bramkarz Lechii był pewnym punktem drużyny, a dodatkowo zaliczył jedną znakomitą interwencję, utrzymując swój zespół przy korzystnym wyniku.

W jednej z akcji Gdańszczan uratował również Tomasz Neugebauer, który wybił piłkę z linii bramkowej. Polonia miała także sporo pecha, gdy po jednym z jej ataków piłka trafiła w poprzeczkę. W drugiej połowie ataki gospodarzy nie były aż tak groźne, ale czasami potrafili mocno zagrozić bramce. Weirauch jednak robił to, co do niego należało i ponownie może po tym meczu być z siebie zadowolony.

W doliczonym czasie Polonia Warszawa zdołała strzelić drugiego gola, ale bramkarz gości był tam bez szans. Strzał z bliskiej odległości Dadoka był nie do obrony. Zaspała tam linia defensywna, a także zabrakło zgłaszającego problemy Beskorowajnego. To wszystko oczywiście pokazuje, że zwycięstwo nie przyszło Lechii łatwo, ale jednak to przyjezdni byli zdecydowanie bardziej konkretni. Wygrała po prostu jakość czysto piłkarska, a tej w spadkowiczu z ekstraklasy jest coraz więcej.

Lechia Gdańsk wraca do gry?

Dwa zwycięstwa z rzędu mogą być dla Lechii początkiem czegoś dobrego. Po fatalnym początku sezonu biało-zieloni wreszcie złapali oddech, a nowe twarze zaczynają odgrywać coraz ważniejsze role. Linia ofensywna zaczęła wyglądać coraz lepiej, a gole rozkładają się na kilku zawodników, więc to jest spora korzyść. Bardzo blisko jest też dopięcia transferu nowego napastnika – Rumuna Błanuty, co dodatkowo wzmocni ich siłę ognia.

Po trudnym początku sezonu nie ma już śladu, więc teraz można coraz mocniej skupić się na pracy, by te dobre wyniki przekuć w coraz lepszą formę. Straty do górnej części tabeli są nadal nikłe i kilka zwycięstw może spowodować, że Lechia Gdańsk znajdzie się w znacznie innym położeniu w tabeli. To nadal dopiero początek drogi, ale po fatalnym starcie pojawiły się pierwsze wyraźne sygnały, że zespół trenera Łupaszki może wracać na właściwe tory.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze