Lechia Gdańsk idzie za ciosem. „Biało-zieloni” odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu, pokonując na wyjeździe Polonię Warszawa 4:2. Po ubiegłotygodniowym przełamaniu z Pogonią Siedlce drużyna Władysława Łupaszki ponownie sięgnęła po komplet punktów. Co więcej, po raz drugi z rzędu na listę strzelców wpisał się Artur Szach, premierowego gola w barwach Lechii zdobył Kevin Dodaj, a świetne spotkanie rozegrał Camilo Mena, który zanotował gola i dwie asysty.
Jeszcze niedawno sytuacja Lechii wyglądała zdecydowanie gorzej. Gdańszczanie rozpoczęli sezon od serii spotkań bez zwycięstwa, a i skład cały czas miał wielkie braki. Sytuacja kadrowa zaczęła się jednak poprawiać, więc i wyniki są już coraz lepsze. Lechia Gdańsk w poprzedniej kolejce pokonała Pogoń Siedlce, a teraz dołożyła kolejne trzy punkty w Warszawie. „Biało-zieloni” po raz pierwszy w tym sezonie mogą więc mówić o serii zwycięstw.
Camilo Mena show!
Nie byłoby tego znakomitego wyniku, gdyby nie Camilo Mena. Kapitan drużyny rozegrał znakomite zawody, a szczególnie zabawił się w drugiej połowie. Kolumbijczyk zanotował dwie asysty, a w samej końcówce spotkania dołożył jeszcze gola, który podwyższył wynik spotkania na 4:1.
W Gdańsku na pewno wszyscy się cieszą z tego, że Mena na razie zostaje w Gdańsku. W jego przypadku nie można mówić o marudzeniu, bo skrzydłowy chce grać i daje z siebie wszystko w każdym spotkaniu. Oczywiście wszyscy idealnie widzą, że 23-latek przerasta znacznie poziomem Betclic 1. Ligę i jeżeli uda się go zatrzymać, to Lechia Gdańsk będzie miała ogromną przewagę na rundę jesienną.
Dodaj z premierowym golem, a Szach dokłada kolejne trafienie
Na szczególne wyróżnienie po tym spotkaniu zasłużył także Kevin Dodaj. Albańczyk w poprzednim meczu, w którym zanotował debiut, zaliczył bezpieczny występ, lecz zakończył go z asystą. W Warszawie pokazał jednak, że zdecydowanie będzie wartością dodaną do drużyny Władysława Łupaszki. 20-latek robił sporo dobrego na lewej stronie, wielokrotnie stwarzając zagrożenie, a dodatkowo pomagał w defensywie. Jego szybkość przydawała się przy szybkich wyjściach Polonii Warszawa.
W drugiej połowie Dodaj wyszedł na pozycję i wykończył prostopadłe podanie, dając Lechii prowadzenie 2:1. Udowodnił w tamtym momencie, że nie musi występować tylko na skrzydle, ale może pomóc drużynie, grając na pozycji napastnika. Biorąc pod uwagę, że w kolejnym meczu od początku nie wystąpił typowy snajper, taka wymienność pozycji jest na wagę złota.
Sporo dobrego można napisać po tym meczu o Arturze Szachu i Tomaszu Wójtowiczu. Ukrainiec tydzień temu zdobył zwycięską bramkę przeciwko Pogoni Siedlce, a teraz po raz drugi z rzędu wpisał się na listę strzelców. Nie był to wybitny mecz w jego wykonaniu, ale gdy pojawiła się okazja, wykorzystał ją i ładnym strzałem zza pola karnego pokonał bramkarza rywala. Wójtowicz za to rozegrał znakomitą pierwszą połowę, którą udokumentował szybko strzelonym golem. Jego postawa w środku pola jest coraz lepsza i zmiana pozycji najwyraźniej mocno mu służy.
Wreszcie pełna defensywa – Kacper Łopata z debiutem
Mecz z Polonią Warszawa był również ważny z punktu widzenia organizacji gry Lechii. Władysław Łupaszko mógł po raz pierwszy skorzystać z defensywy, która wygląda znacznie bliżej docelowego zestawienia. W środku obrony od 1. minuty pojawił się Kacper Łopata. Dla nowego zawodnika Lechii był to debiut w biało-zielonych barwach. Polak dołączył do zespołu w ostatnich dniach, a mimo tego od razu otrzymał miejsce w wyjściowej jedenastce.
Łopata stworzył duet z Danyło Beskorowajnym, a na bokach defensywy znaleźli się Samuel Kopasek i Danyło Małow. To zestawienie może w kolejnych tygodniach stać się podstawową linią obrony Lechii. Po licznych zmianach i problemach kadrowych w pierwszych kolejkach sezonu Gdańszczanie wreszcie mogli zagrać w defensywie złożonej z zawodników, którzy mają tworzyć docelowy blok obronny.
24-latek rozegrał 64 minuty, a następnie zmienił go Wojciech Madej. Zapewne nowy nabytek nie był gotowy na całe spotkanie, bo odbył jeden trening z drużyną. Dodatkowym powodem tej zmiany może być fakt, że Adkonis notował bardzo słaby występ, a był jedynym młodzieżowcem na boisku. Władysław Łupaszko musiał zatem robić podwójną zmianę i poświęcił właśnie Łopatę.
Polonia miała swoje momenty
Choć Lechia Gdańsk ostatecznie wygrała 4:2, Polonia Warszawa w pierwszej połowie potrafiła poważnie zagrozić bramce „Biało-zielonych”. Gospodarze stworzyli sobie kilka bardzo dobrych sytuacji, ale na wysokości zadania stawał Szymon Weirauch. Bramkarz Lechii był pewnym punktem drużyny, a dodatkowo zaliczył jedną znakomitą interwencję, utrzymując swój zespół przy korzystnym wyniku.
W jednej z akcji Gdańszczan uratował również Tomasz Neugebauer, który wybił piłkę z linii bramkowej. Polonia miała także sporo pecha, gdy po jednym z jej ataków piłka trafiła w poprzeczkę. W drugiej połowie ataki gospodarzy nie były aż tak groźne, ale czasami potrafiły mocno zagrozić bramce. Weirauch jednak robił to, co do niego należało i ponownie może po tym meczu być z siebie zadowolony.
W doliczonym czasie Polonia Warszawa zdołała strzelić drugiego gola, ale bramkarz gości był tam bez szans. Strzał z bliskiej odległości Dadoka był nie do obrony. Zaspała tam linia defensywna, a także zabrakło zgłaszającego problemy Beskorowajnego. To wszystko oczywiście pokazuje, że zwycięstwo nie przyszło Lechii łatwo, ale jednak to przyjezdni byli zdecydowanie bardziej konkretni. Wygrała po prostu jakość czysto piłkarska, a tej w spadkowiczu z PKO Ekstraklasy jest coraz więcej.
Lechia Gdańsk wraca do gry?
Dwa zwycięstwa z rzędu mogą być dla Lechii początkiem czegoś dobrego. Po fatalnym początku sezonu „Biało-zieloni” wreszcie złapali oddech, a nowe twarze zaczynają odgrywać coraz ważniejsze role. Linia ofensywna zaczęła wyglądać coraz lepiej, a gole rozkładają się na kilku zawodników, więc to jest spora korzyść. Bardzo blisko jest też dopięcia transferu nowego napastnika – Rumuna Błanuty, co dodatkowo wzmocni ich siłę ognia.
Po trudnym początku sezonu nie ma już śladu, więc teraz można coraz mocniej skupić się na pracy, by te dobre wyniki przekuć w coraz lepszą formę. Straty do górnej części tabeli są nadal nikłe i kilka zwycięstw może spowodować, że Lechia Gdańsk znajdzie się w znacznie innym położeniu w tabeli. To nadal dopiero początek drogi, ale po fatalnym starcie pojawiły się pierwsze wyraźne sygnały, że zespół trenera Łupaszki może wracać na właściwe tory.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Lechia Gdańsk idzie za ciosem. „Biało-zieloni” odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu, pokonując na wyjeździe Polonię Warszawa 4:2. Po ubiegłotygodniowym przełamaniu z Pogonią Siedlce drużyna Władysława Łupaszki ponownie sięgnęła po komplet punktów. Co więcej, po raz drugi z rzędu na listę strzelców wpisał się Artur Szach, premierowego gola w barwach Lechii zdobył Kevin Dodaj, a świetne spotkanie rozegrał Camilo Mena, który zanotował gola i dwie asysty.
Jeszcze niedawno sytuacja Lechii wyglądała zdecydowanie gorzej. Gdańszczanie rozpoczęli sezon od serii spotkań bez zwycięstwa, a i skład cały czas miał wielkie braki. Sytuacja kadrowa zaczęła się jednak poprawiać, więc i wyniki są już coraz lepsze. Lechia Gdańsk w poprzedniej kolejce pokonała Pogoń Siedlce, a teraz dołożyła kolejne trzy punkty w Warszawie. „Biało-zieloni” po raz pierwszy w tym sezonie mogą więc mówić o serii zwycięstw.
Camilo Mena show!
Nie byłoby tego znakomitego wyniku, gdyby nie Camilo Mena. Kapitan drużyny rozegrał znakomite zawody, a szczególnie zabawił się w drugiej połowie. Kolumbijczyk zanotował dwie asysty, a w samej końcówce spotkania dołożył jeszcze gola, który podwyższył wynik spotkania na 4:1.
W Gdańsku na pewno wszyscy się cieszą z tego, że Mena na razie zostaje w Gdańsku. W jego przypadku nie można mówić o marudzeniu, bo skrzydłowy chce grać i daje z siebie wszystko w każdym spotkaniu. Oczywiście wszyscy idealnie widzą, że 23-latek przerasta znacznie poziomem Betclic 1. Ligę i jeżeli uda się go zatrzymać, to Lechia Gdańsk będzie miała ogromną przewagę na rundę jesienną.
Dodaj z premierowym golem, a Szach dokłada kolejne trafienie
Na szczególne wyróżnienie po tym spotkaniu zasłużył także . Albańczyk w poprzednim meczu, w którym zanotował debiut, zaliczył bezpieczny występ, lecz zakończył go z asystą. W Warszawie pokazał jednak, że zdecydowanie będzie wartością dodaną do drużyny Władysława Łupaszki. 20-latek robił sporo dobrego na lewej stronie, wielokrotnie stwarzając zagrożenie, a dodatkowo pomagał w defensywie. Jego szybkość przydawała się przy szybkich wyjściach Polonii Warszawa.
W drugiej połowie Dodaj wyszedł na pozycję i wykończył prostopadłe podanie, dając Lechii prowadzenie 2:1. Udowodnił w tamtym momencie, że nie musi występować tylko na skrzydle, ale może pomóc drużynie, grając na pozycji napastnika. Biorąc pod uwagę, że w kolejnym meczu od początku nie wystąpił typowy snajper, taka wymienność pozycji jest na wagę złota.
Sporo dobrego można napisać po tym meczu o Arturze Szachu i Tomaszu Wójtowiczu. Ukrainiec tydzień temu zdobył zwycięską bramkę przeciwko Pogoni Siedlce, a teraz po raz drugi z rzędu wpisał się na listę strzelców. Nie był to wybitny mecz w jego wykonaniu, ale gdy pojawiła się okazja, wykorzystał ją i ładnym strzałem zza pola karnego pokonał bramkarza rywala. Wójtowicz za to rozegrał znakomitą pierwszą połowę, którą udokumentował szybko strzelonym golem. Jego postawa w środku pola jest coraz lepsza i zmiana pozycji najwyraźniej mocno mu służy.
Wreszcie pełna defensywa – Kacper Łopata z debiutem
Mecz z Polonią Warszawa był również ważny z punktu widzenia organizacji gry Lechii. Władysław Łupaszko mógł po raz pierwszy skorzystać z defensywy, która wygląda znacznie bliżej docelowego zestawienia. W środku obrony od 1. minuty pojawił się Kacper Łopata. Dla nowego zawodnika Lechii był to debiut w biało-zielonych barwach. Polak dołączył do zespołu w ostatnich dniach, a mimo tego od razu otrzymał miejsce w wyjściowej jedenastce.
Łopata stworzył duet z Danyło Beskorowajnym, a na bokach defensywy znaleźli się Samuel Kopasek i Danyło Małow. To zestawienie może w kolejnych tygodniach stać się podstawową linią obrony Lechii. Po licznych zmianach i problemach kadrowych w pierwszych kolejkach sezonu Gdańszczanie wreszcie mogli zagrać w defensywie złożonej z zawodników, którzy mają tworzyć docelowy blok obronny.
24-latek rozegrał 64 minuty, a następnie zmienił go Wojciech Madej. Zapewne nowy nabytek nie był gotowy na całe spotkanie, bo odbył jeden trening z drużyną. Dodatkowym powodem tej zmiany może być fakt, że Adkonis notował bardzo słaby występ, a był jedynym młodzieżowcem na boisku. Władysław Łupaszko musiał zatem robić podwójną zmianę i poświęcił właśnie Łopatę.
Polonia miała swoje momenty
Choć Lechia Gdańsk ostatecznie wygrała 4:2, Polonia Warszawa w pierwszej połowie potrafiła poważnie zagrozić bramce „Biało-zielonych”. Gospodarze stworzyli sobie kilka bardzo dobrych sytuacji, ale na wysokości zadania stawał Szymon Weirauch. Bramkarz Lechii był pewnym punktem drużyny, a dodatkowo zaliczył jedną znakomitą interwencję, utrzymując swój zespół przy korzystnym wyniku.
W jednej z akcji Gdańszczan uratował również Tomasz Neugebauer, który wybił piłkę z linii bramkowej. Polonia miała także sporo pecha, gdy po jednym z jej ataków piłka trafiła w poprzeczkę. W drugiej połowie ataki gospodarzy nie były aż tak groźne, ale czasami potrafiły mocno zagrozić bramce. Weirauch jednak robił to, co do niego należało i ponownie może po tym meczu być z siebie zadowolony.
W doliczonym czasie Polonia Warszawa zdołała strzelić drugiego gola, ale bramkarz gości był tam bez szans. Strzał z bliskiej odległości Dadoka był nie do obrony. Zaspała tam linia defensywna, a także zabrakło zgłaszającego problemy Beskorowajnego. To wszystko oczywiście pokazuje, że zwycięstwo nie przyszło Lechii łatwo, ale jednak to przyjezdni byli zdecydowanie bardziej konkretni. Wygrała po prostu jakość czysto piłkarska, a tej w spadkowiczu z PKO Ekstraklasy jest coraz więcej.
Lechia Gdańsk wraca do gry?
Dwa zwycięstwa z rzędu mogą być dla Lechii początkiem czegoś dobrego. Po fatalnym początku sezonu „Biało-zieloni” wreszcie złapali oddech, a nowe twarze zaczynają odgrywać coraz ważniejsze role. Linia ofensywna zaczęła wyglądać coraz lepiej, a gole rozkładają się na kilku zawodników, więc to jest spora korzyść. Bardzo blisko jest też dopięcia transferu nowego napastnika – Rumuna Błanuty, co dodatkowo wzmocni ich siłę ognia.
Po trudnym początku sezonu nie ma już śladu, więc teraz można coraz mocniej skupić się na pracy, by te dobre wyniki przekuć w coraz lepszą formę. Straty do górnej części tabeli są nadal nikłe i kilka zwycięstw może spowodować, że Lechia Gdańsk znajdzie się w znacznie innym położeniu w tabeli. To nadal dopiero początek drogi, ale po fatalnym starcie pojawiły się pierwsze wyraźne sygnały, że zespół trenera Łupaszki może wracać na właściwe tory.