Lech Poznań wykonał zadanie i dzięki zwycięstwu awansował do kolejnej rundy Ligi Konferencji. Rywalizacja z Vikingurem Reykjavik okazała się dużo bardziej wymagająca, niż początkowo można było przypuszczać, lecz ostatecznie kończy się zwycięsko. Dla poznaniaków ten mecz jest także przełamaniem ich fatalnej formy i może być impulsem do poprawienia wyników w nadchodzących spotkaniach.
Fatalnie prezentuje się obecny mistrz Polski na początku tego sezonu. Pierwszy mecz przeciwko Vikingurowi był potwierdzeniem ich mizernej formy. Lech Poznań poległ w stolicy Islandii, przegrywając 0:1, a jego gra wołała o pomstę do nieba. Na całe szczęście lechici dali radę przełamać rozczarowującą serię i zwyciężyli w rewanżu na własnym stadionie, dzięki czemu wywalczyli awans do kolejnej i zarazem ostatniej rundy eliminacji Ligi Konferencji. Ostateczne zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo i wymagało dużo determinacji oraz boiskowej walki. Drużyna poznańskiego Lecha zaprezentowała się całkiem przyzwoicie, ale w grze nadal widać ogromne błędy, które w kolejnych starciach mogą mieć opłakane skutki.
Lech Poznań vs Vikingur Reykjavik
Konfrontacja z mistrzem Islandii początkowo wydawała się niezbyt trudnym zadaniem. Liga islandzka stoi na bardzo niskim poziomie, a sam zespół Vikingura wcale się ponad nią nie wybija. Ostatecznie jednak kolejny raz potwierdziło się powiedzenie, że nikogo nie można lekceważyć. Islandczycy udowodnili prawdziwość tego stwierdzenia.
Pierwszy mecz rozgrywany na Islandii to dla lechitów całkowita porażka. Lech Poznań przegrał 0:1, lecz był to niski wymiar kary. Poznaniacy nie byli w stanie spowodować zagrożenia pod bramką rywali i w zasadzie przez cały mecz wyłącznie się bronili. Ich akcje ofensywne można było policzyć na palcach jednej dłoni. Był to jeden z najgorszych meczów w wykonaniu „Kolejorza” w tym sezonie i nie dawał w zasadzie żadnych perspektyw na lepszą przyszłość.
Na szczęście spotkania w europejskich pucharach zdecydowanie lepiej wychodzą lechitom przed własną publicznością. Drużyna ze stolicy Wielkopolski zwyciężyła w rewanżowym spotkaniu 4:1, dzięki czemu wywalczyła awans. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, a wszystko przez ogromną nieskuteczność drużyny „Kolejorza”. Mecz w wykonaniu zawodników z Poznania nie był zły. Co więcej, ich gra momentami wyglądała naprawdę obiecująco. Problem polega na tym, że oprócz tych dobrych momentów były także te złe – lechici mogą dziękować rywalom, że ci nie potrafili wykorzystać ich błędów.
Bardzo trudne, ale także całkiem widowiskowe było wejście w mecz. Pierwsze 15–20 minut spotkania to czas bardzo dynamicznej gry, która skutkowała groźnymi akcjami. Lech w początkowej fazie meczu starał się utrzymywać przy piłce i konstruował ataki, które miały dać im prowadzenie. Te próby były jednak źle przygotowane i często kończyły się groźnymi kontrami. Zespół Vikingura stworzył sobie w pierwszym kwadransie meczu dwie bardzo dobre sytuacje do strzelenia gola. Na szczęście zabrakło im skuteczności, a z czasem Lech uspokoił grę i zdobył dwie kluczowe bramki. Gra gospodarzy była jednak daleka od perfekcji i uwypukliła wiele błędów, szczególnie w defensywie.












