Lech Poznań zremisował w wyjazdowym spotkaniu 1:1 z Khazarem Lankaran. Bramki padały jeszcze w pierwszej części spotkania, Azerowie wyszli na prowadzenie po błędzie Buricia, poznaniacy zaś wyrównali dzięki Możdżeniowi.

Lech Poznań przebył długą drogę, choć nie tak długą jak do Kazachstanu, by być może już dziś przybliżyć się do kolejnej, trzeciej już rundy eliminacyjnej Ligi Europy. W Azerbejdżanie, a konkretnie w Lankaranie lechitów przywitały niezwykle wysoka temperatura i… problemy z dotarciem na stadion. Na szczęście poznaniacy na czas zjawili się na murawie i równo o 17:00 rozpoczęli rywalizację z Khazarem.
Pierwszą okazję zawodnicy Lecha mieli już w 1. minucie spotkania. Błąd obrońcy wymusił Ślusarski, w konsekwencji czego do strzału doszedł Tonew. Bułgar jednak nie trafił w światło bramki. W niezwykle skuteczny sposób zrewanżowali się gospodarze. W pole karne dośrodkowywał Pit, fatalny błąd popełnił Burić, który minął się z piłką, a z umieszczeniem futbolówki w pustej bramce nie miał problemów Subasić. Tym samym od 4. minuty poznaniacy przegrywali 0:1. Jakby „Kolejorzowi” mało było problemów, nad stadionem rozpętała się mocna ulewa, co z pewnością nie ułatwiało gry. Podopieczni Rumaka próbowali przejąć inicjatywę i zmienić rezultat meczu, jednak niezwykle skoncentrowanie grał dziś zespół z Lankaran i wszystkie akcje Lecha kończyły się przed „szesnastką”.

Po kwadransie gry znów groźną akcję przeprowadził Pit, ale na szczęścia dla Buricia Rumun minimalnie chybił. W odpowiedzi zaatakowali lechici, świetną akcję przeprowadził Ślusarski, napastnik dośrodkował w pole karne, a tam wyśmienicie strzałem z powietrza akcję wykończył Możdżeń, dając w 19. minucie wyrównanie „Kolejorzowi”! Kilka minut później okazję do zrehabilitowania się miał bramkarz z Poznania, interweniując przy akcji Tounkara. Po pół godzinie gry w ofensywie pokazał się Henriquez. Jego strzał niewarty jest komentowania, ale trzeba podkreślić, że w tym momencie to Lech znacznie częściej atakował. Bardzo agresywnie grali w tym meczu azerscy piłkarze, w 34. minucie brutalnie sfaulowany został Tonew. Na pięć minut przed końcem z ładną kontrą wyszli lechici, ale ostatecznie strzał Ślusarskiego zablokował jeden z obrońców. Sędzia doliczył trzy dodatkowe minuty, ale do końca rezultat nie uległ już zmianie, stąd do przerwy remis 1:1.











