Opisując oczekiwania wobec obu klubów przed derbami Poznania, tak naprawdę odwołujemy się do celów klubów z Poznania na cały sezon. Warta może, nic nie musi. Nikt od niej niczego nie oczekuje. Za to Lech musi. Musi wygrać mistrzostwo, musi wygrać po raz kolejny z „Zielonymi” i odbić się w tabeli w końcu. Nie ma żadnych wymówek dla niego. Niezdobycie trzech punktów z Wartą będzie oznaczało, że John van den Brom chyba faktycznie pogubił się i jest problem. Choć przepaść pomiędzy oboma klubami pod każdym względem jest ogromna, to z pewnością nie będzie to łatwa przeprawa dla Lecha. Z Wartą nikt nie ma łatwo, tym bardziej gdy wiesz, że rozgrywasz mecz, który musisz wygrać.
Dosłownie wszystko przed tym meczem przemawia za Lechem. Historia, jakość piłkarska, finanse czy ambicje. Ale Warta Poznań uwielbia takie sytuacje, gdy jest spisywana na straty. To jest dla niej wymarzony scenariusz. Nikt za bardzo nie byłby zdziwiony, gdyby „Zieloni” przy Bułgarskiej rozegrali mecz sezonu, wyszli z jedną kontrą, a później skutecznie się bronili. W to mi graj dla ekipy Dawida Szulczka. Dla przypomnienia napiszmy, że odkąd Warta awansowała do ekstraklasy, nie zgarnęła jeszcze ani jednego punktu w meczach z Lechem, a było ich już sześć. Każda seria kiedyś musi się skończyć.
Lech Poznań – początek długiej drogi
Lech Poznań oczywiście musi wygrać mecz z Wartą, ale to ma być dopiero początek drogi. Nikt przy Bułgarskiej nie będzie wiwatował z powodu wygranej z lokalnym rywalem. W zasadzie trudno nazywać Wartę rywalem Lecha. To jest obowiązek „Kolejorza”. Zwłaszcza ze względu na to, co się dzieje w tabeli i w ostatnich tygodniach. Trzeba szybko przerwać tę złą serię i pokazać, że to chwilowy kryzys. Lech ma naprawdę dużo na szali w meczu z Wartą. Po ewentualnej przegranej naprawdę zagrzeje się i tak już gorąca atmosfera. Z kim się przełamać, jak nie z Wartą, na własnym stadionie.
Tym bardziej że po odpadnięciu z Ligi Konferencji Lech musi iść po mistrzostwo. Nie ma innej opcji. Jego zadaniem będzie wykonanie swojej roboty na boisku. Najpierw musi patrzeć na siebie. To on musi wykonać swoją robotę na boisku, a nie patrzeć, jak Raków i Legia łączą europejskie puchary z ligą. Rozgrywając jeden mecz w tygodniu, nie możesz oglądać się i liczyć na to, że ligowi rywale będą przegrywać. Z taką kadrą „Kolejorz” powinien wychodzić na każde spotkanie wypoczęty i skoncentrowany w 100% na każdym rywalu. Nieważne, czy będzie grał z Wartą, Cracovią, Koroną czy w Pucharze Polski z drugoligowym zespołem. Nie ma zmiłuj w tym sezonie.











