Leandro Rossi gra w barwach Radomiaka Radom już 10 lat. Dla wielu jest legendą klubu, ale jak sam mówi – najważniejszy jest zespół. W rozmowie z naszym portalem naturalizowany Brazylijczyk opowiada o czasach dzieciństwa, a także o tym, jak zareagowali rodzice na ofertę z Polski. Na końcu dodaje, że potrafi zdobywać też brzydkie gole.
Od dziecka marzyłeś o tym, żeby zostać piłkarzem?
Tak, zawsze o tym marzyłem. Pochodzę z Brazylii, a tam każdy dzieciak gra w piłkę. Zresztą pierwszym prezentem, jaki otrzymałem, była właśnie piłka. Do dziś to pamiętam!
Komu bardziej zależało na piłce nożnej – Tobie czy rodzicom?
Zdecydowanie ojcu. To on namawiał mnie do kontynuowania kariery. Udało się dzięki niemu, a także dzięki Bogu.
Urodziłeś się w Andradinie. Miejscowości, którą pamiętam z rozmowy z Edim, byłym piłkarzem Pogoni. Jak Ty pamiętasz swoje dzieciństwo?
Można powiedzieć, że to właśnie dzięki Ediemu jestem teraz w Polsce. Poznaliśmy się już kilka lat temu. Dzieciństwo miałem takie, że od rana do wieczora graliśmy w piłkę. To było nasze najważniejsze zajęcie.
Byłeś raczej grzecznym chłopcem czy rodzice musieli nakładać na Ciebie jakieś kary?
Byłem grzeczny (śmiech). Mam naprawdę ogromny szacunek do swoich rodziców. To dzięki nim jestem takim człowiekiem, jakim jestem. Oni zawsze byli i zawsze będą dla mnie wszystkim.
Kiedy uwierzyłeś, że piłka nożna to będzie właśnie to, czym chciałbyś się zajmować?
W momencie, w którym ukończyłem 15 lat. To była taka decydująca chwila. Zacząłem trenować, skupiłem się na futbolu. A co najważniejsze, nauczyłem się kochać ten sport!
Nie bałeś się rozłąki z rodziną i wyjazdu do oddalonego klubu?
Mama miała obawy. Wiadomo, jak to jest z mamami. One zawsze inaczej wszystko odczuwają. Martwiła się o mnie, czy sobie poradzę. Czy ja wytrzymam czas bez rodziny.
Oferta wyjazdu do Polski była dla Ciebie szokiem czy raczej myślałeś o tym jak o życiowej szansie?
Myślę, że tak. Tak, jak powiedziałem – mama zawsze miała jakieś obawy. A tata? On mnie przekonywał! Jedź, synu! Spełniaj swoje marzenia, przecież zawsze tego chciałeś.
Ile wiedziałeś na temat naszego kraju? Nie był to dla Ciebie szok wyjeżdżać do Polski, która przecież mocno różni się kulturowo od Brazylii?
W brazylijskich szkołach bardzo dużo uczymy się o Polsce i historii waszego kraju. Ja doskonale pamiętam lekcję, na których rozmawialiśmy o wojnach, o obozach w Auschwitz. Wiedziałem też, kim był papież Jan Paweł II. Dla nas w Brazylii to była też bardzo ważna osoba.
Wracasz jeszcze wspomnieniami do czasów w Gutowie? Swego czasu w Polsce bardzo dużo mówiło się o planach pana Ptaka…











