Zaledwie tydzień mieli trenerzy drużyn grających w 1/8 Ligi Europejskiej na analizę pierwszych spotkań. Teraz przyszedł czas na rewanże. Spośród szesnastu drużyn największą szansę na grę w ćwierćfinale mają Dynamo Kijów oraz Twente Enschede.
Drużyny, które w zeszły czwartek grały o godzinie 21:05, tym razem wystąpią o 19:05. Najciekawszą parą z tych czterech spotkań jest niewątpliwie Manchester City – Dynamo Kijów. Na stadionie imienia Wiktora Łobanowskiego Andrij Szewczenko i spółka dość niespodziewanie i łatwo pokonali „The Citizens”, aplikując im dwie bramki. Jedną z nich zdobył ukraiński gwiazdor, który ma za sobą grę w Chelsea oraz AC Milan. Podopieczni Roberto Manciniego w przeciwieństwie do wielu angielskich drużyn nie mogli wypocząć i musieli zagrać w ćwierćfinale Pucharu Anglii, w którym zmierzyli się z Reading. „The Citizens” wykorzystali magię własnego stadionu i wymęczyli jednobramkowe zwycięstwo z zespołem z Championship, zapewniając sobie awans do półfinału. Podopieczni Roberto Manciniego znowu będą chcieli wykorzystać przewagę własnego boiska i przy dopingu kilkudziesięciu tysięcy kibiców odprawić z kwitkiem ukraiński zespół. Ołeksandra Szowkowskiego będzie zapewne próbowało pokonać trio Tevez – Dzeko – Balotelli. Niestety w ekipie Jurija Siomina zabraknie Artioma Miłewskiego, który uległ kontuzji w wygranym przez Dynamo Kijów meczu ligowym przeciwko Worskli Połtawa. Kibiców, którzy zasiądą na City of Manchester Stadium czeka zapewne świetne widowisko, gdyż ich ulubieńcy zrobią wszystko, by odrobić dwubramkową stratę z Kijowa i awansować do ćwierćfinału.

Równie ciekawą parą z tej samej godziny jest Zenit Sankt Petersburg – Twente Enschede. Chyba nikt w Sankt Petersburgu jak i w całej Rosji nie spodziewał się, że mistrz kraju tak łatwo ulegnie holenderskiemu zespołowi. Podopieczni Luciano Spalettiego przegrali na Arke Stadion aż 3:0, co było chyba największą sensacją w 1/8. Teraz zawodnicy byłego szkoleniowca AS Roma będą musieli udowodnić na Pietrowski, że wynik w Holandii to drobny wypadek przy pracy. Jednak rosyjski zespół mimo gry na własnym stadionie będzie miał trudne zadanie, musi bowiem odrobić trzy bramki, zdobyć jeszcze jedną, która gwarantuje im awans oraz nie stracić przy tym żadnego gola. A z tym będzie im ciężko, patent na Wieczesława Małafiejewa ma bowiem Luuk De Jong, który w pierwszym meczu dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Jednak piłka nożna potrafi zaskakiwać i może tym razem również nas zaskoczy? Zapewne na to liczą kibice Zenita. Oni wciąż wierzą w awans swojej drużyny i liczą na cud w rewanżowym spotkaniu z Twente, które jest faworytem do awansu do ćwierćfinału.












