Późnym czwartkowym popołudniem po raz ostatni w tym roku zabrzmi hymn Ligi Europy. Na boiska tym razem wybiegną drużyny z grup A, B, C, G, H oraz I. Kto w piątkowy poranek obudzi się poza europejskimi pucharami, a kto z niecierpliwością będzie wyczekiwał losowania fazy pucharowej?
PAOK – Rubin
Spotkanie w Salonikach zadecyduje o tym, kto obok gospodarzy awansuje do dalszego etapu rozgrywek. Gwoli przypomnienia, walka o to miejsce toczy się między Rubinem a Tottenhamem. Znacznie lepiej wygląda sytuacja Rosjan, którzy nawet przy porażce z Grekami mogą świętować awans. Rubin ma bowiem nad swoim rywalem trzy punkty przewagi i lepszy stosunek bramkowy – Rubin +6, Tottenham +1, co przy identycznym bezpośrednim bilansie starć stanowi dużą zaliczkę.

Tym bardziej że o zwycięstwo w kraju pogrążonym w kryzysie gospodarczym łatwo nie będzie. PAOK w tym sezonie w europejskich pucharach jeszcze nie przegrał przed własną publicznością – trzy wygrane i jeden remis. Z kolei Rubin na wyjazdach gra w kratkę. Z tym zastrzeżeniem jednak, że albo wraca z tarczą, albo na tarczy. Nigdy z remisem.
Poprzednie starcie
Pierwszy pojedynek między PAOK-iem,a Rubinem zakończył się podziałem punktów. Grecy wyszli wówczas na prowadzenie po trafieniu Stefanosa Athanasiadisa, ale po bramkach Bebarsa Natcho i Władimira Diadiuna musieli gonić wynik. Dopiero w końcówce punkt zapewnił im Giorgios Fotakis.
AZ Alkmaar – Metalist
Wydaje się, że tylko punkt, a być może aż punkt muszą zdobyć piłkarze AZ w starciu z Metalistem Charków. Dlaczego aż? Metalist po pięciu seriach spotkań ma na swoim koncie 13 punktów i strzelił 14 goli, osiągając jak na razie najlepszy wynik strzelecki spośród wszystkich drużyn biorących udział w tegorocznej Lidze Europy. Co ciekawe, jedyne punkty stracił właśnie w starciu z Alkmaar. Wróćmy do sytuacji w grupie – Holendrzy mają dwa punkty przewagi nad Austrią Wiedeń. W bezpośrednich starciach między Austrią a AZ dwukrotnie padł remis 2:2, a bilans bramkowy – AZ +3, Austria -3 – przemawia na razie korzyść Holendrów, więc remis powinien dać im awans.
Alkmaar jest jednak sam sobie winien, że jeszcze musi drżeć o swój dalszy byt w pucharach. Wystarczyło w poprzedniej kolejce pokonać outsidera z Malmoe i byłoby pozamiatane. Podopieczni Gertjana Verbeeka jakimś cudem nie podołali postawionemu przed nimi zadaniu, remisując bezbramkowo na terenie słabeusza, przy okazji komplikując swoje życie.












