Rzym jest dwukolorowy. Dla jednych „Błękitno-biały”, a dla innych „Żółto-czerwony”. Dziś jednak skupimy się tylko na tej pierwszej jego części, która murem stoi za Lazio – klubem, jak mawiają w wiecznym mieście, „najmniejszym z wielkich” albo „największym z małych”. Czy w tym sezonie ich kibice mogą liczyć na miejsce lepsze niż ósme? Jakie perspektywy mają gracze z tamtejszej akademii? Na te i kilka innych pytań odpowiedzi znajdziecie poniżej.
Lazio to klub wiekowy, jeden z największych we Włoszech, a licząc jego wszystkie sekcje, których jest aż 41, jest pod tym względem największy w Europie. Jest przy tym utytułowany: dwa mistrzostwa kraju, siedem pucharów, cztery Superpuchary i dwa zwycięstwa w rozgrywkach europejskich. Najnowszy sukces to ubiegłosezonowe zdobycie „Coppa di Italia”, ale w lidze podopieczni Simone Inzaghiego zajęli dopiero odległe ósme miejsce, a to dla rzymskich kibiców – mimo że zdają sobie sytuacje z obecnej sytuacji – za mało.
Fani „Biancocelesti” zdają sobie sprawę, że z Juventusem czy Interem na rożnych płaszczyznach nie da się konkurować, licząc jednocześnie na to, że ich pupili stać na sprawienie jakiejś niespodzianki.
– Myślę, że Lazio jest najmniejszym z dużych klubów lub największym z mniejszych klubów w zależności od twojej perspektywy. Z finansowego punktu widzenia nie mamy zasobów Juventusu, klubów Mediolanu, Neapolu czy Romy, ale nie ma wątpliwości, że ogólnie jesteśmy najlepsi. W ciągu ostatnich 10 lat byliśmy konkurencyjni we wszystkich zawodach, więc nadal uważałbym nas za „duży” klub – mówi Cathal z „Lazio Land”.
Zespół prezydenta Lotito ma potencjał, co pokazują choćby jednorazowe wysokie lokaty, ale żeby powalczyć o coś więcej potrzeba w tym klubie lepszej stabilizacji i wzmocnień, o czym mówił sam trener Inzaghi.
Potencjał
Dzięki zwycięstwu w Pucharze Włoch Lazio uciszyło wielu krytyków, którzy narzekali na ten zespół. Dzięki triumfowi pozycje ugruntował też Izaghi, przedłużając kontrakt do 2021 roku z perspektywą budowy mocnej jedenastki i chęcią pokazania się w Lidze Europy.
Kierownictwu udało się zatrzymać trzon kadry, głównie rozchwytywanego w Europie Milinkovicia-Savicia, a szkoleniowiec pracuje już nad nowymi schematami. Włoska prasa donosi, że większą szansę powinien otrzymać Argentyńczyk, Joaquín Correa i wydaje się, że trener „Biancocelesti” przekonał się do jego umiejętności. Sam wspomniany zawodnik pokazał, że jest piłkarzem wartościowym i może być częścią nowego projektu, którego celem będzie atak na czwarte miejsce w lidze – kibice stołecznej drużyny także mają na to ogromna chrapkę.











