Podczas wczorajszego meczu pomiędzy zespołami FC Porto i PSG doszło do rzadko spotykanej sytuacji. W 73. minucie meczu na boisku, w drużynie gości, pojawił się Ezequiel Lavezzi. Zawodnik opuścił murawę już siedem minut później.
Ezequiel Lavezzi przybył tego lata do klubu z Parc des Princes. Początku swojego sezonu nie może zaliczyć jednak do udanych z powodu odniesionej kontuzji. Zamiast być wiodącą postacią na boisku, więcej czasu spędził w gabinetach lekarskich. I gdy wszystko wskazywało, że piłkarz wraca już do pełnej dyspozycji, doszło do wczorajszego meczu.

Argentyńczyk wszedł na boisko w 73. minucie w miejsce Jeremy’ego Meneza. Ku zdumieniu wszystkich w 80. minucie trener PSG postanowił dokonać kolejnej zmiany i zmienił… Lavezzego. Ofensywny pomocnik przebywał na boisku tylko przez siedem minut.
Jak się później okazało, były piłkarz Napoli doznał urazu mięśnia przywodziciela. Szkoleniowiec drużyny z Paryża powiedział: – Ta kontuzja jest inna od tej wcześniejszej. W tym momencie jest za wcześnie, aby postawić diagnozę i poczekamy, co przyniosą najbliższe dni. Zawodnika czekają kolejne wizyty w gabinetach lekarskich i kilka dni przerwy.










