W Poznaniu wszyscy spodziewali się łatwego spotkania i awansu do kolejnej rundy. Pierwsza połowa pokazała już jednak, że Znicz tak łatwo skóry nie sprzeda. Tu będzie trzeba powalczyć i nie będzie to spacerek. Ostatecznie udało się pokonać ambitnych zawodników z Pruszkowa, którzy mocno się postawili lechitom. Lech pokonał Znicz Pruszków 3:2, ale nie udało się wygrać tego spotkania małym nakładem sił, a takie było chyba główne zadanie „Kolejorza” w Pruszkowie.
Lech do spotkania w Pruszkowie podchodził w nie najlepszej formie. W zasadzie nie najlepsza to mało powiedziane. Ostatnie zwycięstwo odnieśli niemal miesiąc temu z Piastem. Od tego czasu trzy porażki i jeden remis. Sytuacja w lidze się skomplikowała, a w Lidze Europy „Kolejorz” wciąż jest bez punktów. I co po tej ofensywnej grze? Spotkanie ze Zniczem miało być jak odkucie. Przeciwnik zdecydowanie słabszy od tych, z którymi się mierzyli w ostatnich tygodniach, dlatego w Poznaniu oczekiwali tylko zwycięstwa.
Dla Dariusza Żurawia ostatnie tygodnie nie są łatwe. Pomimo całkiem fajnej gry „Kolejorz” notorycznie gubi punkty. Do tego dochodzą problemy kadrowe. Były trener Znicza próbuje zestawiać zespół w najlepszy możliwy sposób, ale co rusz ktoś mu wypada. To bardzo niewygodne położenie dla byłego szkoleniowca Znicza Pruszków.
W meczu pucharowym ze Zniczem Dariusz Żuraw mocno namieszał. Okazję do debiutu od pierwszej minuty dostali Marko Malenica i Mohammad Awwad. Na środku obrony kolejną szansę otrzymał Tomasz Dejewski, a jego kompanem, a zarazem kapitanem był Djordje Crnomarković. Do składu powrócili też Jan Sykora i Tymoteusz Klupś, a w ataku wystąpił Niko Kaczarawa. W kadrze meczowej zabrakło filarów poznańskiej lokomotywy, a więc Pedro Tiby, Jakuba Kamińskiego i Jakuba Modera.
Pruszków – tam, gdzie zaczynał Lewandowski
Z czym nam się kojarzy drużyna Znicza Pruszków? Oprócz tego, że nazwa klubu nawiązuje do zniczy, które zapalamy na grobach zmarłych, swoje pierwsze kroki w profesjonalnej piłce stawiał tam Robert Lewandowski. Dzisiaj nie trzeba go nikomu przedstawiać ani przypominać, jak potoczyła się jego kariera. Z ekstraklasy wybił się przede wszystkim rewelacyjną grą w Lechu Poznań. Zatem dzisiaj w Pruszkowie zagrały dwie byłe drużyny kapitana reprezentacji Polski. Co ciekawe, podczas pobytu w Pruszkowie zdobył o jedną bramkę więcej niż podczas gry w Poznaniu.











