Las leyendas de La Liga: Ferenc Puskas – legendarna „Armatka” na boisku


Wiedział, gdzie jego miejsce

22 lutego 2019 Las leyendas de La Liga: Ferenc Puskas – legendarna „Armatka” na boisku

"Armatka" poważną przygodę z piłką rozpoczął w klubie Kispest AC. W wieku dziesięciu lat zaczął oglądać mecze Slavi Praga. Wtedy to właśnie zakochał się w futbolu i Josefie Bicanie. Jego ulubieniec był piłkarzem bardzo szybkim, nieuchwytnym dla obrońców, co dawało mu wiele bramek. Oglądając spotkania, Ferenc zaczął grać w piłkę na podwórku i dążyć do celu, którym była wielka, sportowa kariera. Bardzo dużo rozmawiał z tatą, który był trenerem właśnie w jego pierwszym klubie. To pomagało i dawało mu większe umiejętności taktyczne i psychiczne od swoich kolegów. Na Węgrzech legenda reprezentacji, w Hiszpanii legenda La Liga i Realu Madryt. 


Udostępnij na Udostępnij na

2 sierpnia 1952 – ten dzień był jednym z najpiękniejszych dla Ferenca Puskasa w jego karierze. Wtedy to w Helsinkach Węgry zagrały z Jugosławią i wygrały 2:0. Tym zwycięstwem zapewniły sobie złoty medal XV Letnich Igrzysk Olimpijskich. Piłkarz zdobył w tym meczu pierwszą bramkę. Dla swojej reprezentacji w całym turnieju strzelił cztery gole w pięciu spotkaniach.

Nie były to jego premierowe trafienia dla „Madziarów”. W reprezentacji zaczął grać w 1945 roku, a pierwszą bramkę zdobył w wygranym 5:2 meczu z Austrią. Były to czasy, kiedy Węgry nie miały sobie równych. Puskas i jego koledzy demolowali między innymi Anglię wynikami 6:3 czy 7:1. O sile tej jedenastki przekonali się też Polacy. Od 1948 do 1956 sześć meczów i sześć zwycięstw Węgrów (bilans bramkowy 33:8). Ferenc Puskas potrzebował czterech spotkań, by zdobyć osiem bramek – tyle co „Biało-czerwoni”. Bohater tych występów wiedział, że ma przed sobą drogę do sławy.

Bardzo szybkie pierwsze kroki

Ferenc Puskas zaczął przygodę z futbolem bardzo wcześnie. Można powiedzieć, że sport miał we krwi, bo ojciec był trenerem. Bardzo lubił wraz z kolegami grać w piłkę po szkole, zdarzało mu się nawet uciekać z lekcji tylko po to, aby zagrać. Chłopiec żył w trudnych czasach. Nie miał jednak jako dziecko problemów finansowych w domu. Nie musiał (jak to bywało w niektórych przypadkach) porzucać szkoły i pracować. Zajęcia lekcyjne stały się jednak tak uciążliwe, że w wieku dwunastu lat Ferenc zakończył edukację. Stał się profesjonalnym piłkarzem, a klubową karierę rozpoczął w 1943 roku w zespole Kispest AC. Karierę zawdzięcza ojcu, który załatwił mu miejsce w drużynie.

Protekcja ojca nie taka zła

Ferenc Puskas wstąpił do młodzieżowej drużyny Kispest AC. Nie musiał jednak przechodzić testów, gdyż jego ojciec był trenerem i wszystko załatwił synowi. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Młodzieniec zaczął grać w wieku dwunastu lat. Cztery lata wystarczyły, by wszedł na wyższy poziom i podpisał swój pierwszy kontrakt seniorski. Lata spędzone na grze zaowocowały. Nikt chyba jednak nie myślał, że będzie to aż tak szybko widoczne. Od 1943 do 1949 roku w 177 meczach zdobył 187 goli.

Strzelał bramki na zawołanie, co zaowocowało powołaniem w wieku osiemnastu lat do reprezentacji. Trener Gusztav Sebes stworzył „złotą jedenastkę”, a wśród niej był właśnie Puskas. W swoim pierwszym meczu z Austrią od razu zdobył gola, a Węgrzy cały mecz wygrali 5:2. Nikt na niego nie mógł narzekać. Ojciec był z niego dumny. Prezes klubu KAC zadowolony z gry swojego piłkarza. Natomiast Gusztav Sebes sam przyznał po jego pierwszym spotkaniu, że nie mógł lepiej trafić z powołaniami.

Węgierska drużyna narodowa była praktycznie nie do pokonania. Puskas był jej kapitanem. Zarejestrował 43 zwycięstwa i siedem remisów w 51 meczach. Jedyna porażka miała miejsce w finale mistrzostw świata 13 grudnia 1952 roku, kiedy to Węgry przegrały 2:3 z Niemcami Zachodnimi. Końcowy dorobek Puskasa to 84 gole w 85 spotkaniach dla drużyny narodowej. Do tej pory jest to rekord strzelonych bramek przez jednego zawodnika dla „Madziarów”.

Od 1949 roku Ferenc Puskas występował po przekształceniu Kispest AC dla drużyny Budapest Honved FC. W tym właśnie czasie wraz z przejęciem przez Ministerstwo Obrony Narodowej klub zmienił nazwę. Nie przeszkodziło to jednak zawodnikom, wręcz przeciwnie. Rozpoczęła się nowa era. Po ściągnięciu kliku piłkarzy do zespołu zaczęto wygrywać kolejne puchary. Od 1949 roku do 1956 roku tyko dwa razy „Wojskowi” nie zdobyli tytułu.

Krępy zawodnik nie wyglądał na gwiazdę futbolu. Puskas był jednak znany ze swojej śmiercionośnej lewej stopy i niezrównanego pola widzenia.

W 1955 roku zaczęto rozbudowywać stadion, co wiązało się z tym, że wszystkie mecze rozgrywane były na wyjeździe. Już rok później można było wybiec z powrotem na murawę Bozsik Stadion, a frekwencja na każdym spotkaniu sięgała średnio 90 tys. osób. Niestety rok później wybuchła rewolucja węgierska, a Honved grał akurat w Pucharze Mistrzów przeciwko Bilbao. Władze chciały, by Honved wycofał się z turnieju, jednak piłkarze nie zgodzili się na to. Rozegrali oba mecze. W Hiszpanii przegrali 2:3, a rewanż zakończył się remisem 3:3. Na stadionie na piłkarzy czekały służby specjalne, lecz gracze postanowili lecieć do Ameryki na tournee. Część zawodników nie wróciła do kraju, między innymi Ferenc Puskas.

Niełatwy początek, szczęśliwe zakończenie

W mediach zaczęła się nagonka na Puskasa. Prasa pisała straszne, nieprawdziwe informacje o nim. Wszystkich, których kochał, zostawił – rodziców, kibiców, lecz bał się o siebie. Ferenc Puskas był też oficerem, co wiązało się z tym, że za dezercję groziła mu kara śmierci. Przez dwa lata Węgier nie mógł grać, a nawet trenować w żadnym klubie. Nie dlatego, że nie chciał, tylko po jego emigracji na prośbę rządu węgierskiego FIFA objęła go zakazem.

Był to okropny czas. Puskas nie grając, przybrał na wadze, stracił formę, a jego rodzina nie miała pieniędzy. Pieniądze nie były jednak dla niego najważniejsze, co pokazał już w 1947 roku. Wtedy to Juventus złożył mu ofertę marzeń. Miał dostać wynagrodzenie, jakie chciał, samochód, mieszkanie. Mało tego, by skusić go do przeprowadzki do Włoch, „Stara Dama” zaproponowała, że jego ojciec zostanie ich trenerem. On jednak nie przyjął oferty, chciał grać tylko na Węgrzech.

Zaistniała jednak sytuacja zmusiła go do podpisania kontraktu z Realem Madryt. Wszyscy myśleli, że będzie to chwilowa przygoda z „Królewskimi”. Tak się jednak nie stało. Fani z Madrytu szybko go pokochali, nie tylko za zachowanie na boisku, ale i poza nim. Zawsze do każdego przeciwnika podchodził z szacunkiem. Niedługo później nazwano go „Armatką”. Grał do czterdziestki na najwyższym poziomie. W czasie występów w tak wielkim klubie stał się zawodnikiem kompletnym. Strzelał bramki lewą i prawą nogą, grał głową i z głową, miał świetny przegląd pola, co przekładało się nie tylko na bramki, ale i na asysty.

Poprowadził „Królewskich” do pięciu kolejnych tytułów mistrzowskich, zostając przy tym cztery razy królem strzelców. Trzy razy wygrywał także Puchar Europy Mistrzów Krajowych. Podczas drugiego finału tych rozgrywek w 1960 roku z Eintrachtem Frankfurt zdobył cztery gole. Łącznie dla „Los Blancos” strzelił 242 bramki w 262 spotkaniach. Lepszy jest tyko Cristiano Ronaldo. Natomiast do tej pory jest najstarszym zdobywcą gola dla drużyny „Galacticos”. Gdy strzelał do bramki Sevilli, miał dokładnie 38 lat i 233 dni. Jest drugim najskuteczniejszym zawodnikiem w Europie, nie przegonił tylko swojego ulubieńca z dzieciństwa, Josefa Bicana.

Cisza o legendzie

Ferenc Puskas tak bardzo kochał ojczyznę, że gdy nie mógł dla niej grać, chciał, by przynajmniej rodacy o nim słyszeli. Nie było to jednak takie proste. W czasie rewolucji życie ludzi się zmieniło i mniej interesowali się sportem. Represje były na porządku dziennym. Ci, co wyjechali, bali się pisać do swoich rodzin. Natomiast ci, co zostali, doskonale to rozumieli. Oczywiście nie wszyscy chcieli wiedzieć, co się dzieje z „Armatką”. Byli i tacy, którzy mieli mu za złe wyjazd.

Gdy Puskas zaczął grać dla Realu, zakazano na Węgrzech puszczać mecze tej drużyny. Nie wolno było rozmawiać o zawodniku, natomiast w gazetach można było o nim pisać tylko w zły sposób. Na szczęście Węgrzy pomagali sobie nawzajem i chcieli o nim słyszeć. Ludzie mieszkający niedaleko granicy mieli sygnał i wraz z całymi rodzinami, sąsiadami, a nawet obcymi osobami z ulicy oglądali spotkania zespołu z Madrytu. Sygnał był słaby i oglądający mogli tyko się domyślać, która kropka to ich rodak.

Niektóre osoby, mające dobre znajomości, kupowały gazety z innych krajów, które potem przechodziły z rąk do rąk. Można było tam przeczytać całą relację z występów Puskasa. Ferenc domyślał się, że tak właśnie jest. Bolało go, że Anglicy, Hiszpanie czy Niemcy wiedzieli o nim wszystko, podczas gdy na Węgrzech całe pokolenia dzieci grających w piłkę nie znały największej legendy.

Komentarze
Miarka (gość) - 3 miesiące temu

Dobra robota Karolu ?

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze