Były prezes FC Barcelona, Joan Laporta, wyraźnie nie lubi się z obecnym sternikiem klubu, Sandro Rosellem. Hiszpan tym razem oskarżył swojego następcę o kontakty z agresywnymi kibicami.
50-latek posunął się nawet dalej i stwierdził, że Rosell wraz z ludźmi z zarządu chce, by chuligani wrócili na Camp Nou. We wczorajszym programie „Puento Pelota” Laporta powiedział: – Są dowody na to, że ci panowie mają kontakty z agresywnymi grupami kibiców, które są przyczajone, schowane i gotowe do powrotu do swoich złych praktyk.

Hiszpański polityk dodał następnie, że Guardiola został niejako zmuszony do opuszczenia klubu, a zatrudnienie Tito Vilanovy wynikało z paniki: – Decyzja o mianowaniu trenerem Tito Vialnovy była z tych z gatunku podejmowanych ze strachu i paniki. Guardiola odszedł, ponieważ nie miał wsparcia od części zarządu, a prezes się ukrywał, ponieważ był zajęty odrażającymi nagonkami na poprzednie władze. Obecny zarząd nie ma problemów z kłamaniem i mówi, że „Barca” nie może istnieć bez Qatar Foundation. To wszystko kłamstwa.
Laporta uważa się też nadal za faworyta wielu kibiców Barcelony i twierdzi, że ci nierzadko proszą go o start w kolejnych wyborach na prezesa: – W tym momencie jestem w okresie refleksji. Myślę o powrocie do klubu, ponieważ ludzie mnie o to proszą.
Były prezes pochwalił również przywódcze zdolności Leo Messiego, który według niego miał ogromny wkład w sprowadzenie Gerarda Pique z powrotem na Camp Nou.
– Messi potrafi w szczególny sposób przewodzić grupie. Nigdy nikomu nic nie zarzuca. Pamiętam tylko jego słowa dotyczące Pique, kiedy dowiedział się, że zamierzamy się pozbyć Ronaldihno. Powiedział mi: „Sprowadźcie Pique, sprowadźcie Pique! Naprawdę się mną opiekował, kiedy byliśmy w zespołach juniorów”.










