Ćwierćfinał mistrzostw Europy osiągnięty przez naszą reprezentację w 2016 roku to bezsprzecznie największy sukces polskiej piłki nożnej w XXI wieku. Zapewne większość z nas wciąż doskonale pamięta zawodników, którzy występowali na francuskim turnieju, część z nich wciąż jest w reprezentacji lub niedawno w niej była. Jak tamtejszy skład prezentuje się na tle dzisiejszego? Zapraszamy na łączoną jedenastkę.
Zanim przejdziemy do wybierania, musimy ustalić parę rzeczy. Wyborów dokonywaliśmy głównie na podstawie tego, co zawodnik dał reprezentacji, zwłaszcza w tamtym czasie, czyli na Euro, a w przypadku obecnych reprezentantów – w tym roku oraz na mundialu. Wzięliśmy pod uwagę pierwszy skład z tamtego okresu. Z dzisiejszej drużyny pod uwagę braliśmy piłkarzy, którzy grali w tym roku w reprezentacji.
Musimy przeprosić Fabiańskiego
Wszyscy dobrze wiemy, że Łukasz Fabiański na Euro we Francji prezentował się wyśmienicie. Do dzisiaj mamy w pamięci jego interwencje chociażby po strzałach Derdiyoka i Rodrigueza z meczu ze Szwajcarią. Ówczesny bramkarz Swansea często nas ratował, ale tutaj, po dosyć długiej analizie, postawiliśmy na Wojciecha Szczęsnego, który w ostatnim czasie jest po prostu nie do przecenienia. To, w jakiej formie podczas meczów reprezentacji oglądamy golkipera Juventusu, jest nie do pomyślenia. Oczywiście poza feralnym spotkaniem z Mołdawią, ale to powinniśmy traktować bardziej jako zjawisko paranormalne.
Na prawej stronie wybór mógł być jeden
Do wyrównania w spotkaniu tych dwóch reprezentacji doprowadza Łukasz Piszczek. Tutaj właściwie nie potrzeba argumentów. Choć Matty Cash gra w solidnej drużynie Premier League i ma umiejętności, to jednak do legendy BVB naprawdę wiele mu brakuje. Piszczek w swoich najlepszych czasach był w topie bocznych obrońców na świecie, a w reprezentacji zawsze grał dobrze. Euro nie było wyjątkiem. Za to występy Casha w kadrze często potrafią być anonimowe, nie wnosił wiele razy takiej jakości, której byśmy od niego oczekiwali.
Środek zdominowany przez 2016
Mieliśmy trochę problem z kandydatami na tę pozycję, bo ostatnio nasza kadra grała na trzech lub pięciu obrońców. Z tego powodu z dzisiejszej drużyny postanowiliśmy na tej pozycji wyznaczyć do walki Jana Bednarka i Tomasza Kędziorę. Jakuba Kiwiora rozpatrujemy jako lewego obrońcę, bo Jakub Kamiński nie może być oceniany jako lewy obrońca. Dobrze, ale już do rzeczy. Wcześniej wymieniona dwójka nie miała żadnych szans z budzącym grozę duetem Pazdan & Glik.












