Piątkowe spotkanie z Niemcami rozwiało wśród wielu widzów wątpliwości dotyczące wymiany pokoleniowej w reprezentacji Polski. Pozytywny wynik z zachodnimi sąsiadami wpłynął na to, że przestaliśmy dostrzegać w kadrze brak zawodników, którzy przez lata stanowili o sile „Biało-czerwonych”. Naczelnym przedstawicielem tego grona jest Kamil Glik, który nie otrzymał powołania na czerwcowe zgrupowanie. Rezygnując z 35-latka, Fernando Santos jasno komunikuje, że formację obrony czekają spore zmiany.
Pierwszy test, jakim było wyjazdowe spotkanie z Czechami, reprezentacja Polski oblała. Obrona, w skład której nie wchodził Kamil Glik, przyjęła aż trzy bramki, z czego dwie w pierwszych minutach meczu. Kolejne dwa mecze to jednak dwa czyste konta z Niemcami i zawsze groźną Albanią. O ile znaczącą rolę w obu zwycięstwach odegrał Wojciech Szczęsny, o tyle nie można powiedzieć, że defensywa reprezentacji Polski zagrała słabo. Brak lidera w postaci Kamila Glika zamknął pewien rozdział, ale także otworzył wiele furtek i potencjalnych zmian w grze środka obrony.
Czy brak Glika jest dobry dla reprezentacji Polski?
Na początku swojej przygody z reprezentacją Polski większość szkoleniowców zdecydowała się na odstawienie Kamila Glika od pierwszego składu. W efekcie zderzali się ze ścianą. Przykładowo Paulo Sousa, który omal nie przegrał najważniejszego spotkania eliminacyjnego z Węgrami. Po słabym występie polskiej defensywy i utracie trzech bramek momentalnie przywrócił zawodnika Benevento do składu. Obecnie sytuacja jest jednak trochę inna.
Mówimy bowiem o 35-latku, który motorycznie znacznie odstaje od drużyny. Na boisku zawsze daje z siebie sto procent, ale pewnych zmian w organizmie nie da się oszukać. Do tego jego zespół w minionym sezonie zajął ostatnie miejsce w Serie B i spadł na trzeci poziom rozgrywkowy we Włoszech. Kamil niestety specjalnie się nie wyróżniał na tle słabej jak na warunki drugiej ligi włoskiej drużyny. Mentalnie Glik byłby liderem polskiej defensywy, ale fizycznie i piłkarsko nie jest to już zawodnik na poziom reprezentacji Polski.
Pod koniec zeszłego roku w jednym z wywiadów wspominał, że po mundialu wciąż chciałby być częścią polskiej drużyny. Może być o to jednak trudno. Podczas ostatnich sezonów objawiło się kilku zawodników, którzy potencjalnie mogą stanowić o sile „Biało-czerwonych”. Brak Glika daje formacji obronnej wiele możliwości, które z nim w składzie nie byłyby proste do zrealizowania.











