Obecny sezon miał być kampanią zmian na Emirates Stadium. Raczej nikt nie spodziewał się natychmiastowych rezultatów pracy nowego szkoleniowca, Unaia Emery’ego. Jednak od prawie samego początku sezonu Arsenal pozytywnie zaskakuje. Duża w tym zasługa duetu LA. Alexandre Lacazette wraz z Pierre’em-Emerickiem Aubameyangiem stworzyli jeden z najgroźniejszych obecnie tandemów ligi. Są szybcy, są skuteczni i powoli stają się postrachem całej angielskiej Premier League.
Wicemistrzowska kampania 2015/2016 miała być fundamentem przyszłych sukcesów Arsenalu na krajowym podwórku. Stało się jednak inaczej. Skład co prawda przed sezonem wzmocniono, m.in. środkowym defensorem Shkodranem Mustafim i pomocnikiem Granitem Xhaką, lecz jak się okazało, było to za mało. Kolejna kampania zamiast sukcesu w lidze przyniosła olbrzymie rozczarowanie. Brak uzyskania kwalifikacji do następnej edycji Ligi Mistrzów, po raz pierwszy od dwudziestu lat, był bolesnym policzkiem dla wszystkich związanych z „The Gunners”. Szybko rozpoczęto szukanie winnych. Fala krytyki spłynęła na menedżera londyńczyków Arsene’a Wengera. Niektórzy eksperci wskazali jednak innych winowajców słabego sezonu. Martin Keown, były reprezentant Anglii i długoletni gracz Arsenalu, problemu doszukiwał w pozaboiskowej postawie gwiazd zespołu, Mesuta Özila i Alexisa Sancheza.

– Myślę, że to ich zachowanie sprawiło, że Arsenal w pewnym okresie zaczął dołować. Skąd wiadomo, że nie będzie podobnie za każdym razem, gdy nadejdą trudne chwile? Czy zachowanie (Mesuta) Özila nie sugerowało: „Nie zatrzymujcie mnie na kolejny sezon, bo jeśli to zrobicie, mogę znów być niedostępny, mogę kombinować, mogę być trudny”? Żaden zawodnik nie może być większy od klubu i dla dobra grupy muszą zostać podjęte trudne decyzje – mówił wtedy Martin Keown.
Żadne trudne decyzje, o których wspominał Anglik, nie zostały jednak podjęte. Sezon ukończony poza miejscem oznaczającym kwalifikację do Ligi Mistrzów zwiastował trudny okres dla Arsenalu. Tym bardziej że brak gry w tych elitarnych rozgrywkach bywa zazwyczaj sporym problemem w rozmowach z potencjalnymi nowymi nabytkami. Jednak mimo trudnej sytuacji negocjacyjnej klub z Londynu pozytywnie zaskoczył swoich kibiców.
Duet LA – geneza
Latem 2017 roku Alexandre Lacazette był jednym z najgorętszych nazwisk na transferowym rynku. Po niesamowitym sezonie w barwach Olympique’u Lyon, podczas którego zdobył aż 37 bramek w 45 spotkaniach, Francuz postanowił zmienić klub. Zainteresowanie pozyskaniem snajpera było ogromne. Przez długi czas faworytem w wyścigu o podpis Alexandre’a Lacazette’a wydawało się Atletico Madryt. Gdy jednak „Los Rojiblancos” otrzymali zakaz transferowy, szansa na pozyskanie Francuza otworzyła się przed innymi klubami. Potencjalna cena transakcji odstraszyła Liverpool. Problemów z zapłaceniem kwoty żądanej przez Olympique Lyon nie miał natomiast Arsenal. Dzięki temu Alexandre Lacazette za 53 miliony euro trafił na Emirates Stadium, bijąc klubowy rekord transferowy.












