16. kolejka La Liga stoi pod znakiem hitu w Katalonii, gdzie Barcelona podejmie rewelacyjne w tym sezonie Atletico. Oprócz tego dojdzie do derbów Andaluzji, Sevilla podejmie Malagę.
Sevilla – Malaga
Niezwykle emocjonująco zapowiadają się nam kolejne już w tym sezonie derby Andaluzji. Słynąca z dobrej gry z najlepszymi drużynami na własnym obiekcie Sevilla podejmie Malagę, która po imponującym starcie sezonu zgubiła gdzieś swoją najlepszą formę i zdobywanie trzech punktów przychodzi jej ostatnio z wielkim trudem. Gospodarze nie wygrali w lidze już od pięciu meczów, ale w środku tygodnia w imponującym stylu pokonali na wyjeździe 5:0 Mallorcę w pierwszym meczu 1/8 finału Pucharu Króla. Malaga swojego spotkania pucharowego nie rozegrała, jako że dopiero czekała na wyłonienie swojego rywala, którym ostatecznie okazał się drugoligowy Eibar. „Los Boquerones” mieli więc zdecydowanie więcej czasu na regenerację swoich sił, co może być istotne w sobotniej konfrontacji, w której trenerom obydwu drużyn brakować będzie po jednym kluczowym zawodniku. W ekipie Sevilli nie będzie mógł zagrać Piotr Trochowski, który co prawda nie występował w obecnym sezonie we wszystkich meczach, ale gdy na boisku już przebywał, prezentował się z niezłej strony. Jeśli chodzi o gości, to Manuel Pellegrini nie będzie mógł skorzystać z usług Jeremy’ego Toulalana (nieobecny jest również oczywiście Julio Baptista, który dopiero dochodzi do siebie). W kim upatrywać faworyta? Mimo wszystko w gospodarzach. Być może wspomniana wygrana z Mallorcą będzie impulsem, dzięki któremu przez dłuższy czas będziemy oglądać taką Sevillę jak w starciach z Realem Madryt czy Barceloną.
Valencia – Rayo Vallecano

Gdyby nie osłabienia w drużynie Rayo moglibyśmy sądzić, że na Estadio Mestalla dojdzie do niespodzianki. Brak kontuzjowanych Jose Carlosa, Rodriego i przede wszystkim zawieszonego za kartki Javiego Fuego może jednak sprawić, że ekipie z Estadio de Vallecas trudno będzie nawet o jeden punkt. Pytanie tylko, czy Valencia skorzysta na problemach rywala, bo przecież ostatnimi czasy sama nie prezentuje się ze zbyt dobrej strony. Zresztą nowy trener „Nietoperzy”, Ernesto Valverde, sam nie będzie miał do dyspozycji swoich najlepszych zawodników. Z powodu kontuzji przeciwko Rayo nie będą mogli zagrać Fernado Gago, Jeremy Mathieu, Victor Canales i oczywiście Sergio Canales. Oprócz tego pod znakiem zapytania stoi także występ Nelsona Valdeza – on akurat Valverde do szczęścia potrzebny nie jest, bo Roberto Soldado – jako jeden z nielicznych graczy Valencii – znajduje się w dobrej dyspozycji. W środku tygodnia „Los Ches” rozegrali spotkanie w 1/8 finału Pucharu Króla z Osasuną, jednak ekipa z Mestalla niezbyt się w nim przemęczyła, zwłaszcza że między innymi wspomniany Soldado rozpoczął go na ławce rezerwowych. Hiszpan pojawił się na murawie na 13 minut, a i tak zdążył pokonać bramkarza z Pampeluny.











