Ku pamięci kapitana. Fiorentina na zwycięskiej ścieżce


„Viola” zalicza serię sześciu wygranych z rzędu

14 kwietnia 2018 Ku pamięci kapitana. Fiorentina na zwycięskiej ścieżce
Wikimedia commons

Przyjście nowego trenera, wymiana składu i postawienie na młodych, trudny początek sezonu w Serie A, odnalezienie właściwej ścieżki i niestety śmierć ikony klubu. Mało która ekipa dałaby radę po takim czymś wykręcić dobry wynik w lidze. Ale to właśnie ACF Fiorentina w obliczu różnorodnych zasadzek losu idzie w górę tabeli. Dla wielu fanów włoskiej piłki obecna postawa „Violi” to najlepszy hołd, jaki tylko mogą oddać Davide Astoriemu.


Udostępnij na Udostępnij na

W czerwcu nowym trenerem klubu z Florencji został Stefano Pioli. 52-latka pogoniono z Interu Mediolan, gdzie nie udało mu się wywalczyć miejsca w europejskich pucharach. Z przyjściem nowych właścicieli miało nastąpić przemiana „Nerazzurrich”, a miał jej dokonać nowy szkoleniowiec. W ACF Fiorentina też zapowiadało się na dużo zmian. Z klubu odeszli m.in. Federico Bernardeschi, Matias Vecino, Josip Ilicić czy Borja Valero. Władze „Violi” postawiły na odmłodzenie zespołu, a rozgrywki Serie A w sezonie 2017/2018 miały być okresem przejściowym dla nowo budowanej drużyny z kilkoma doświadczonymi zawodnikami.

Odnaleźć siebie

Nowy trener i nowi zawodnicy oczywiście potrzebowali czasu na wzajemne poznanie się. Zanim Fiorentina weszła na odpowiednią „częstotliwość”, minęło mniej czasu, niż ktokolwiek zakładał. Ekipa Stefano Pioliego do końca października zajmowała miejsce w środku tabeli Serie A. Udało się nawet zakotwiczyć na 7. miejscu z dość realnymi szansami na załapanie się do europejskich pucharów.

Oczywiście musiał także nastać moment kryzysu. Pojawił się on na przełomie 2017 i 2018 roku. Przez trzynaście kolejek z rzędu Fiorentinie udało się wygrać tylko w trzech spotkaniach. Spowodowało to spadek na 11. miejsce. Trener ufał cały czas swoim podstawowym zawodnikom, nie panikował i dokonywał tylko kosmetycznych korekt. Przygotował tylko małą taktyczną niespodziankę na ostatni pojedynek lutego z Chievo. W nim udało się wreszcie przełamać serię niepowodzeń. Niestety najgorsze dopiero nadeszło wraz z następnym miesiącem.

Śmierć jest dopiero początkiem

W pierwszy weekend marca piłkarze Fiorentiny udali się do Udine, gdzie mieli rozegrać mecz 27. kolejki Serie A. W sobotę wylecieli z Florencji w drodze po następne punkty. Wszyscy myśleli tylko o meczu z Udinese i z tą myślą kładli się spać. Niestety ranek przyniósł tragiczne wieści. Serce Davide Astoriego zatrzymało się podczas snu. Zamiast święta piłkarskiego mieliśmy jedną z największych tragedii obecnego sezonu. Oczywiście władze Serie A zawiesiły kolejkę. Nikomu nie trzeba przypominać, co się działo od tej feralnej niedzieli do dnia pogrzebu kapitana.

Pierwotnie mecz następnej kolejki z udziałem Fiorentiny miał być przełożony. Przynajmniej to wydawało się „ludzkim” rozwiązaniem. Ostatecznie doszło do spotkania na stadionie Artemio Franchiego, a rywalem „Violi” było Benevento. Ten mecz był oczywiście niezwykły, a minuta ciszy poświęcona pamięci Davide Astoriego trwała niczym wieczność. Dodatkowo jeszcze w 13. minucie piłkarze na chwilę zatrzymali się na boisku.

Dodatkowej symboliki temu spotkaniu dodał jeszcze strzelec gola – Vitor Hugo. Brazylijczyk zajął miejsce kapitana w wyjściowym składzie Fiorentiny. Po zdobytej bramce oddał hołd 31-latkowi. Wraz z końcowym gwizdkiem piłkarze gospodarzy niewytrzymali. Przez niemal 90 minut ukrywali emocje, jakie im towarzyszyły przy okazji tego, tak dla nich trudnego, pojedynku. Wydawało się, że plany odbudowy „Violi” trzeba z konieczności odłożyć na później.

Oddają hołd

Zadanie postawione przed Stafano Piolim okazało się jeszcze trudniejsze. Po takiej tragedii drużyna powinna być rozbita i trudna do ponownego sklejenia. Ale nie w przypadku Fiorentiny i prawdopodobnie tego, jakim człowiekiem był Astori. Były kapitan „Violi” był wzorem dla młodszych zawodników, był postacią, która łączyła, a nie dzieliła ludzi. Wielu byłych zawodników grających dawniej w drużynie z Florencji podkreślało niezwykłą osobowość Davide. I to, jak on potrafił wpływać na kolegów, nie zniknęło. Wciąż jego koledzy chcą grać, tym razem dla swojego kapitana.

ACF Fiorentina od wygranej z Chievo zalicza niezwykłą serię zwycięstw. Po śmierci Astoriego wygrała kolejne sześć spotkań, tracąc przy tym tylko jedną bramkę. Został pobity rekord klubowy mający blisko 60 lat! A co się stało w tabeli Serie A? „Viola” znajduje się obecnie na 7. miejscu ze stratą tylko dwóch punktów do Milanu. Patrząc na to, co czeka ją w ostatnich kolejkach, można zakładać, że uda się jej załapać do europejskich pucharów. Oto jej przeciwnicy:

  • SPAL (dom) – 17. miejsce w Serie A
  • Lazio (dom) – 5. miejsce, ale będzie grać w półfinale Ligi Europy
  • Sassuolo (wyjazd) – 14. miejsce
  • Napoli (dom) – 2. miejsce
  • Genoa (wyjazd) – 12. miejsce
  • Cagliari (dom) – 16. miejsce
  • Milan (wyjazd) – 6. miejsce, czeka go mecz w finale Pucharu Włoch

Wydaje się, że najmocniejszym rywalem będzie Napoli. Pod Wezuwiuszem jeszcze łudzą się, że uda się dogonić liderujący Juventus. Lazio też nie będzie łatwym rywalem, ale pytanie, w jakiej kondycji będzie rzymski rywal. Planem „Orłów” było zajście jak najdalej w rozgrywkach Ligi Europy. Niestety w czwartek doznały dość niespodziewanej porażki i zostały wyeliminowane przez RB Salzburg. W Serie A z najlepszej czwórki może wyrzucić je Inter. Prawdopodobnie kluczowy będzie mecz z ostatniej kolejki. Na San Siro pojedynek z Milanem może być… nieistotny. Dla „Rossonerich” ważniejszy będzie mecz finału Pucharu Włoch, a dzięki temu spotkaniu będą mieli zapewnione miejsce w europejskich pucharach.

Oni poprowadzą do sukcesu

Fiorentina gra dobrze jako kolektyw, ale należy wyróżnić jednostki. Oczywiście jak wspominamy klub we fioletowych strojach, to od razu pierwsze nazwisko, jakie przychodzi do głowy, to Chiesa. Federico to syn słynnego niegdyś w Serie A Enrico Chiesy. 20-latek jest głównym motorem napędowym „Violi”. W obecnym sezonie ma już na koncie sześć goli i siedem asyst. Młody Włoch świetnie czuje się w akcjach jeden na jednego. A że dobrze mu idzie „z kiwaniem”, najlepiej świadczą statystyki fauli, bo ze wszystkich graczy Fiorentiny to właśnie 20-latek najczęściej jest zatrzymywany nieprzepisowo.

W zasadzie przez cały sezon nie łapał dłuższych dołków formy, a to nie uszło uwadze tymczasowemu selekcjonerowi kadry Italii. Luigi Di Biagio powołał go na marcowe mecze towarzyskie z Argentyną i Anglią. W obu tych meczach Chiesa wystąpił, a w drugim zaliczył asystę. Intensywnie przyglądają się mu już Inter czy Napoli, nie wspominając o klubach z Premier League.

Innym bardzo ważnym zawodnikiem jest Milan Badelj. Chorwat to kluczowa postać środka pola, gdzie świetnie czuje się w odbiorze. Jak ktoś myśli, że 29-latek pracuje tylko w defensywie, to jest w błędzie. Niby ataki Fiorentiny opierają się na skrzydłach, ale mnóstwo kluczowych podań wychodzi z drugiej linii. Jednym z piłkarzy dużo widzących na boisku jest właśnie Badelj. Niestety na razie „Viola” musi sobie radzić bez niego, bo pod koniec marca złapał kontuzję. Jeszcze nie znana jest dokładna data powrotu Chorwata.

Innym bardzo ważnym środkowym pomocnikiem jest Riccardo Saponara. Włoch jest autorem pięciu asyst i podobnie do Badelja wykłada dużo kluczowych piłek do partnerów. 26-latek jest zawodnikiem nie bojącym się brać na siebie ciężar gry. Lubi wchodzić w drybling. Przekonali się o tym zawodnicy Romy w ostatniej kolejce, gdy Saponara zaliczył dwie asysty. Co ciekawe, właśnie on jest zawodnikiem, który zrobił największy progres po śmierci Astoriego. 26-latek był autorem bardzo wzruszającego listu do zmarłego kapitana „Violi”. Fiorentina wypożyczyła go przed sezonem z Empoli, ale został już potwierdzony jego transfer definitywny.

Warto też wspomnieć o zawodnikach formacji obronnej. Tutaj świetnie spisuje się Cristiano Biraghi. Lewy obrońca Fiorentiny wygrywa mnóstwo pojedynków obronnych z rywalami, a jeszcze ma „końskie zdrowie”. Włoch udziela się także często w akcjach ofensywnych swojego zespołu. Jest w czołówce zawodników z kluczowymi podaniami w swojej drużynie. Oczywiście ostoją defensywy był Davide Astori, ale zastępujący go w środku pola Vitor Hugo spisuje się znakomicie. W zasadzie jego statystyki są bardzo podobne do tego, co odnotowywał tragicznie zmarły kapitan „Violi”.

***

Do końca sezonu pozostaje niespełna miesiąc czasu. Tyle też już minęło od tragicznej śmierci Davide Astoriego. Śmierć tak szanowanego zawodnika wpłynęła, o dziwo, pozytywnie na dyspozycję Fiorentiny. Wielu zawodników ma jeszcze coś do udowodnienia. Oni nie grają tylko dla siebie czy dla drużyny. Grają dla zawodnika, do którego już na zawsze będzie należał numer 13. Duch kapitana unosi się nad nimi. Wywalczenie europejskich pucharów będzie najlepszym możliwym złożonym mu hołdem. Ale do tego jeszcze długa droga przed „Violą”.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze