Już w sobotę poznamy odpowiedź na najważniejsze pytanie kończącego się sezonu 2009/2010. Tego dnia poznamy piłkarskiego klubowego mistrza Europy. W walce o to niezwykle prestiżowe trofeum zmierzą się mistrzowie Włoch i Niemiec – Inter Mediolan i Bayern Monachium.
Wytypowanie zdecydowanego faworyta tej potyczki sprawia wiele problemów. Zarówno jedna, jak i druga strona ma za sobą wiele przemawiających na jej korzyść argumentów. Bayern w kończących się rozgrywkach dał się poznać jako zespół grający bardzo efektowną piłkę, prezentujący kibicom spektakl, na jaki sympatycy futbolu czekają. Drużyna jest zdolna do wychodzenia z trudnych opresji. O jej sile ofensywnej świadczy to, że w fazie pucharowej Ligi Mistrzów „Bawarczykom” udało się zdobyć aż 12 goli. Z drugiej strony stoi Inter. Czempion z półwyspu w ataku nie prezentuje się już tak rewelacyjnie. Jednak „Niebiesko-czarni” wręcz imponują grą obronną. W sześciu meczach części zmagań play-off stracili zaledwie trzy gole, z czego dwa udało się zdobyć wyeliminowanej w półfinale, grającej obecnie najbardziej efektowną piłkę na świecie, Barcelonie. Zawodnicy ze stolicy mody prezentują typowy styl dla swojego szkoleniowca, Jose Mourinho – twarde trzymanie się nakreślonej przed meczem taktyki, konsekwencję w działaniach.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że obu zespołom bardzo zależy na zgarnięciu tego prestiżowego trofeum. Po raz ostatni Bayern Monachium w finale zagrał w 2001 roku, kiedy po rzutach karnych pokonał Valencię (po dogrywce był remis 1:1). Inter na udział w walce o puchar czeka od roku 1972, a na triumf od 1965. Przez ten czas „Niebiesko-czarnych” prowadziło wielu szkoleniowców, ale dopiero Jose Mourinho potrafił dotrzeć do piłkarzy, by ci wznieśli się na wyżyny swoich możliwości i z sukcesem brnęli przez kolejne przeszkody, eliminując po drodze Chelsea Londyn, CSKA Moskwa oraz wspomnianą Barcelonę. Lista pokonanych robi wrażenie, lecz Bayern w tym względzie wcale nie jest gorszy. Wyższość monachijczyków uznać musiały Fiorentina, Manchester United i Olympique Lyon. Ponadto chyba pierwszy raz w historii zdarza się, by drużyny uczestniczące w finale rywalizowały nie tylko o mistrzostwo Europy, lecz również o skompletowanie potrójnej korony.
Oba zespoły przystąpią do ostatecznego starcia osłabione. W Interze Mediolan zabraknie zdyskwalifikowanego za czerwoną kartkę defensywnego pomocnika, Thiago Motty. Brazylijczyk wyleciał z boiska w rewanżowej potyczce z Barceloną po faulu na Sergio Busquetsie. W o wiele gorszej sytuacji pod tym względem znajduje się Bayern Monachium. Na boisku w Madrycie nie pojawi się również pauzujący za czerwony kartonik Franck Ribery. Ponadto smaczku całemu spotkaniu dodaje rywalizacja byłych piłkarzy Realu Madryt. Na arenie tegorocznego finału Ligi Mistrzów, Estadio Santiago Bernabeu, bez większych emocji pozbyto się zarówno Arjena Robbena, jak i Wesleya Sneijdera. Tymczasem obaj Holendrzy świetnie na tym wyszli i stali się liderami swoich obecnych ekip, odpowiednio czempionów Niemiec i Włoch, które doprowadzili do finału rozgrywanego właśnie w Madrycie.










