W sezonie 2020/2021 ekstraklasy Łódź, Kielce i Gdynia nie będą już miały swojego przedstawiciela w najwyższej klasie rozgrywkowej. W pełni zasłużenie ŁKS, Korona i Arka opuścili najlepszą polską ligę, znacznie odstając poziomem od reszty stawki. Nie musi to jednak znaczyć, że wszyscy piłkarze z tych klubów nie nadają się dalej do gry w ekstraklasie. Niektórzy śmiało mogą szukać tam zatrudnienia na kolejny sezon.
Choć trzeba zaznaczyć, że żaden ze spadkowiczów nie ma u siebie kopalni piłkarzy, którzy potencjalnie mogliby dalej grać na poziomie ekstraklasy. Bardziej szukamy zawodników mogących sprawdzić się w klubach, którym bliżej do walki o utrzymanie aniżeli o mistrzostwo. Choć to oczywiście nie oznacza, że ani ŁKS, ani Korona, ani Arka nie mogą wypuścić ze swojej kadry piłkarza radzącego sobie w ekstraklasie lepiej niż przyzwoicie.
Słabiutki beniaminek, ale czy kiepscy zawodnicy?
Powiedzmy sobie jasno – najlepszą indywidualnością ŁKS-u w zeszłym sezonie był niewątpliwie Dani Ramirez. Hiszpan mimo rozegrania tylko jednej rundy przy alei Unii został jego najlepszym strzelcem z sześcioma trafieniami. Ale w jego kontekście oczywiście nie musimy mówić o pozostaniu na poziomie ekstraklasy, bo przez pół roku Ramirez zdążył wyrobić sobie świetną opinię w Poznaniu i obecnie jest kluczową postacią drużyny Dariusza Żurawia.
Poza tym, mniej lub bardziej na siłę, z Łodzi można by wyciągnąć postaci nadające się do dalszej gry na poziomie ekstraklasy. Choć miejsce dla siebie mogliby znaleźć pewnie tylko w drużynach z niższych miejsc w tabeli. Mowa tu choćby o Michale Trąbce, który przede wszystkim pod koniec sezonu był wiodącym zawodnikiem łódzkiego klubu. Sezon zaczynał na ławce, ale po pucharowym spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec z meczu na mecz grał więcej i więcej.
I jasne, momenty w trakcie sezonu miał różne. Zdarzały się takie spotkania, w których 23-latek był na boisku zupełnie bezużyteczny, ale pomału dorastał do roli kluczowego rozgrywającego ŁKS-u. Dużo szans Trąbka dostawał także już pod wodzą trenera Stawowego, który nie szczędził mu pochlebnych słów, choćby po zwycięskim spotkaniu z Rakowem Częstochowa w przedostatniej kolejce PKO Ekstraklasy. – Od momentu, kiedy jestem w ŁKS-ie, Michał każdy mecz grał bardzo dobrze, ale mecz z Rakowem zagrał świetnie, był dla mnie królem środka pola – mówił po tym meczu Wojciech Stawowy.
Pod koniec sezonu, głównie za sprawą owego meczu z Rakowem Częstochowa, niezłe CV wystawił sobie nie tylko Trąbka, lecz także Pirulo. I o ile większość kampanii w wykonaniu Hiszpana była zdecydowanie kiepska, o tyle końcówka dałaby parę argumentów potwierdzających tezę, że mógłby on iść powoli w ślady Ramireza i stawać się liderem może ekstraklasowego zespołu. Choć w tym wypadku to poniekąd wróżenie z fusów. Parę dobrych meczów na koniec sezonu wydaje się jednak za mało, żeby realnie rozpatrywać Pirulo w kategorii piłkarza, który regularnie ciągnąłby grę któregoś z klubów ekstraklasy.











