Jens Gustafsson nie zrewolucjonizował gry Pogoni. Wciąż Kamil Grosicki nabiera obrońców na skrzydle, Dante Stipica wyłapuje niewiarygodne piłki, a Bichakchyan potrafi odpalić petardę z dystansu. Zespół punktuje, choć czasami gra pozostawia wiele do życzenia. Zapowiada się jednak na to, że Pogoń Szczecin będzie mocnym graczem w rywalizacji o najwyższe pozycje.
Czasami można było odnieść wrażenie, że Kosta Runjaić doszedł do muru z Pogonią. Lech i Raków po prostu byli nie do przeskoczenia w poprzednim sezonie. O tym, czy Jens Gustafsson jest w stanie postawić kolejną granicę, dopiero się przekonamy, aczkolwiek już teraz po ośmiu kolejkach można stwierdzić, że to odejście nie zachwiało „Portowcami”. Wciąż radzą sobie dobrze i wygląda na to, że ponownie będą walczyć o najwyższe laury. A jak w sumie pod względem liczb wygląda Pogoń Szczecin pod wodzą szwedzkiego szkoleniowca? Kto się wyróżnia?
Pogoń Szczecin ma równomierny rozkład bramek
Pierwsze, co zwraca uwagę, to brak jakiegoś lidera pod względem strzelonych bramek. W Pogoni Szczecin, tak jak w ubiegłym sezonie, brakuje kogoś, kto byłby pewniakiem do dobicia tych dziesięciu bramek na sezon. Poprzednio tę poprzeczkę przeskoczył jedynie Luka Zahović. W tym sezonie sytuacja wygląda podobnie. Nigdy nie wiesz, kto może ukłuć, bo tak naprawdę może zrobić to każdy. Są też tego minusy, bo czasami nie ma chętnego, aby ponieść drużynę do zwycięstwa, tak jak to robi choćby Mikael Ishak w Lechu.
Dwie bramki w tym sezonie na koncie mają Kamil Grosicki, Damian Dąbrowski, Luka Zahović, Pontus Almqvist i Vahan Bichakchyan. Strzelanie bramek rozkłada się na cały zespół i nie ma jednego lidera w ofensywie. Ale to też pokazuje, jak groźna może okazać się Pogoń Szczecin dla rywali. Ma kim straszyć z dystansu (Dąbrowski, Bichakchyan), jest też przebojowy „Grosik”, ale mamy też gości, którzy potrafią odnaleźć się w tłumie i wpakować piłkę do siatki. Pełen przekrój, co tylko udowadnia, jak niebezpieczni są „Portowcy”.
Wciąż są mistrzami wygrywania jedną bramką
Pogoń Szczecin pod wodzą Kosty Runjaicia była mistrzem zabijania meczów. Często zdobywała pierwsza bramkę – 25 razy – i już nie oddawała zwycięstwa do samego końca. Ośmiokrotnie wygrywała do zera. W tym sezonie już tak często się nie udaje, ale nadal „Portowcy” są mistrzami wygrywania jedną bramką. Ktoś powie, że przepychają mecze, ale czasami tak po prostu trzeba grać w piłkę.










