Polska ekstraklasa jest przez rodzimych kibiców pieszczotliwie nazywana najlepszą ligą świata. Ta właśnie liga w poprzednich rozgrywkach miała swoje dwie największe gwiazdy, które w zasadzie do końca walczyły o tytuł MVP sezonu. Piłkarze ci w każdym meczu dawali od siebie coś ekstra. Chodzi oczywiście o przedstawicieli z Półwyspu Iberyjskiego, czyli Joao Amarala i Iviego Lopeza. Jak wiadomo, nic nie może wiecznie trwać, ale potężna większość fanów nie spodziewała się, że szczytowa forma obu panów tak szybko się skończy.Sezon 2021/2022 był w wykonaniu dwójki piłkarzy absolutnie topowy. Zarówno Portugalczyk, jak i Hiszpan wykręcali bardzo dobre liczby oraz mieli ogromny wpływ na grę swoich drużyn. Piłkarz Rakowa Częstochowa został wybrany MVP sezonu i zdobył koronę króla strzelców, natomiast gracz Lecha Poznań, pomimo kapitalnej gry, nie otrzymał żadnej indywidualnej nagrody. Obecnie niestety obaj piłkarze są dalecy od swojej dyspozycji z poprzedniej kampanii. Co spowodowało kryzys piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego?
Mistrzowski sezon Lecha i Iviego Lopeza
Z powodzeniem można takim tytułem określić miniony sezon ekstraklasy. Choć Joao Amaral robił co w jego mocy, to Ivi Lopez zgarnął nagrodę MVP, z pewnością zasłużenie. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Fenomenalny czas piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego doprowadził do sukcesów ich drużyn. Raków Częstochowa zdobył Puchar Polski i wicemistrzostwo Polski, a Lech Poznań upragnione mistrzostwo. Hiszpan w 32 spotkaniach zdobył 20 bramek i dołożył do tego 7 asyst, natomiast Portugalczyk w takiej samej liczbie występów do siatki trafił 14 razy i zanotował 8 kluczowych podań. Obaj mieli ogromny wpływ na grę swoich zespołów i ostateczny rozkład sił w ligowej tabeli.

Hiszpan z każdym kolejnym meczem pokazywał, że ekstraklasa robi się dla niego za mała i że zaczyna przerastać ligę. Zdobywał gole seryjnie, brał udział w prawie każdej ofensywnej akcji częstochowian. Ivi Lopez jest także kapitalny, jeśli chodzi o stałe fragmenty, zwłaszcza rzuty karne i wolne. Dzięki tym pierwszym zdobył tytuł króla strzelców – wykorzystał ich aż cześć. W poprzednim sezonie do swoich występów dodawał też szczyptę magii. Potrafił zrobić coś z niczego, przede wszystkim zaczarować obronę albo strzelić w zaskakujący sposób.
Joao Amaral i jego sytuacja
Portugalczyk po fenomenalnym półroczu w mistrzowskim sezonie został nagrodzony w odpowiedni sposób. Ekipa Lecha Poznań w przerwie zimowej wybrała się do słonecznej Portugalii, aby podpisać ze swoją gwiazdą nową umowę. Sam ruch i sposób jego wykonania pokazały piłkarzowi, jak ważny jest dla „Kolejorza”. Oczywiście nowa umowa wiązała się ze sporą podwyżką. Co ciekawe, ówczesny trener Lecha Poznań Maciej Skorża na pytanie o to, czy to on odbudował Portugalczyka, odpowiedział w następujący sposób: „Największą zasługę w odbudowaniu formy przez Joao ma… jego wygasający kontrakt”. Ciężko nie zgodzić się z takim stwierdzeniem, bo często jest tak, że piłkarz chce pokazać się przed upływem umowy, aby zapracować na nową.











