Wielu z nas oglądało wczoraj z pewnością wielki hit Ligi Mistrzów pomiędzy AC Milan i FC Barcelona. Wynik sensacyjny, stawiający faworyzowaną „Blaugranę” w trudnej sytuacji przed rewanżem, a zawodnikom z Mediolanu zapewniający komfort. Rezultat wczorajszego spotkania poszedł już jednak w świat, jest przeszłością i większość z nas czeka na arcyciekawie zapowiadający się mecz na Camp Nou. Jednak ja jeszcze czasami myślę o wczorajszych zmaganiach. Zastanawiam się: co było sukcesem skazywanej na pożarcie drużyny AC Milan? I doszedłem do pewnych wniosków…
Kiedyś piłka nożna była prostsza. A śmiem twierdzić nawet, że wręcz była to banalna gra, która wymagała tylko dobrej kondycji fizycznej obrońców, dostatecznej techniki użytkowej napastników i tego, co w obecnych czasach również jest jej częścią, czyli szczęścia. Kto wtedy mówił o piłkarskich szachach czy postawionych autobusach przed polem karnym? Kto w ogóle mówił o taktyce?

Za dawnych czasów obrońcy byli od bronienia, pomocnicy od podawania piłki napastnikom, a napastnicy od strzelania bramek. Zespoły często były podzielone na dwie formacje: obrona i atak. Nie było jakichś kombinacji, zawodnicy defensywni byli odpowiedzialni za przeszkadzanie rywalom w strzeleniu bramki, a ofensywni za zdobycie gola. Proste jak budowa cepa. Nie robiło się audiowizualizacji dotyczących analizy gry przeciwnika, a skupiało się tylko na swoim zespole. Gra ze stoperem i kryciem indywidualnym bocznych obrońców była na porządku dziennym. Ale jak wszyscy wiemy, człowiek jest stworzeniem, który lubi dążyć do doskonałości…
Nowoczesne systemy gry i wynikające z nich liczne modyfikacje, obrona strefowa i kombinowana, różne rodzaje pressingu czy innowacyjne rozwiązania w grze ofensywnej – to tylko nieliczne składowe tego, co kryje się pod pojęciem taktyki. Obecni trenerzy prześcigają się w wprowadzaniu coraz to bardziej skomplikowanych schematów taktycznych dotyczących zarówno gry defensywnej, jak i atakowania.
Moim skromnym zdaniem byliśmy wczoraj świadkami czegoś po prostu niezwykłego. Czegoś, co jest bliskie doskonałości. I tutaj pewnie wszystkich zdziwię, bo twierdzę, że AC Milan i FC Barcelona stworzyły wspaniałe widowisko poglądowe dla każdego trenera piłki nożnej. Podobne pojedynki widzieliśmy już wcześniej, choćby mecz półfinałowy zeszłej edycji LM pomiędzy piłkarzami Barcelony i Chelsea Londyn czy wiele spotkań pomiędzy Katalończykami i Realem Madryt.
Nad czym mogę się zachwycać? Na pewno nad grą pozycyjną zespołu z Hiszpanii. Zgodzę się z tymi, co sądzą, że pod tym względem „Barca” lepiej prezentowała się za Guardioli we wcześniejszych sezonach. Wiele zespołów chciałoby jednak operować piłką tak jak Xavi i spółka we wczorajszym meczu. Dlaczego więc faworyzowana drużyna przegrała? AC Milan był idealnie przygotowany do tego meczu taktycznie. A w szczególności pod względem taktyki gry obronnej.










