Dziewiąta kolejka włoskiej Serie A jak co tydzień przyniosła nam wiele ciekawych i pełnych emocji wydarzeń. AC Milan, który od kilku spotkań mocno rozczarowuje, po raz kolejny stracił punkty. Fenomenalny mecz przeciwko Crotone rozegrała „polska” Sampdoria. Swojego pierwszego gola dla „Sampy” strzelił Kownacki. Juventus natomiast po trudnym doświadczeniu, jakim była porażka na swoim stadionie z Lazio, przejechał się po ekipie Udinese. Tylko te wydarzenia pokazują nam, kibicom, że Serie A przynosi wiele znakomitych przeżyć.
Prześledźmy zatem najciekawsze wydarzenia oraz to, jak zmieniła się sytuacja poszczególnych drużyn w tabeli ligi włoskiej.
Kownacki otworzył swoje konto
Stało się! W końcu doczekaliśmy się gola trzeciego z naszych młodych i gniewnych piłkarzy Sampdorii. Dawid Kownacki zaczął swoje strzelanie we włoskiej Serie A. Co więcej, zrobił to ze sporym przytupem. W meczu z drużyną Crotone, która sezon temu ledwo co utrzymała się w ekstraklasie, Kownacki dostał 15 minut na pokazanie się. Wszedł na boisko, gdy jego Sampdoria prowadziła już 4:0. Wielu piłkarzy, którzy pojawiają się na murawie w takich okolicznościach, nie zawsze należycie przykłada się do swoich obowiązków, ponieważ mecz jest już praktycznie wygrany. Tak jednak nie zachował się Kownacki.
Po zaledwie minucie od wejścia na boisko były napastnik Lecha wykorzystał koszmarny błąd bramkarza Crotone, Alexa Cordaza. Próbując wykopać piłkę z własnego pola karnego, Cordaz potwornie skiksował, co pozwoliło przejąć piłkę Kownackiemu i po chwili cieszyć się z wyjątkowej dla siebie chwili. Niewątpliwie zdobycie pierwszej bramki w jednej z najlepszych lig na świecie jest wydarzeniem bez precedensu, co miejmy nadzieję pomoże Dawidowi rozkręcić się na dobre w Serie A.
https://www.youtube.com/watch?v=PzU2_3Vb46s
Cieszyć może również dobry występ Karola Linettego, który w drugim meczu z rzędu zdobył swojego drugiego gola w tym sezonie. Pokazuje to bardzo wyraźnie, że nasi młodzi, gniewni piłkarze znajdują się aktualnie w świetnej formie. Taka informacja może cieszyć zarówno Adama Nawałkę, jak i Czesława Michniewicza, którzy bacznie obserwują zarówno Linettego, jak i Kownackiego. Niestety jedynym, który nie może być po tej kolejce zadowolonym, jest Bartosz Bereszyński, który po kilku naprawdę niezłych meczach w Sampdorii i reprezentacji Polski ponownie usiadł na ławce rezerwowych.
Hit Serie A rozczarował
Fantastycznie grająca od początku sezonu ekipa Napoli przystępowała do dziewiątej kolejki lekko wytrącona z rytmu. Porażka z niesamowitym w tym sezonie Manchesterem City we wtorkowy wieczór oczywiście nie przynosi wstydu zespołowi Mauricio Sarriego, ale mogła nieco wybić z uderzenia znakomicie funkcjonującą ekipę z Neapolu. Tym bardziej kibice ze stadionu San Paolo mogli mieć obawy, ponieważ na drodze ich ulubieńców stanęła znakomita w tym sezonie drużyna Interu Mediolan, która pod wodzą Luciano Spalettiego spisuje się wyjątkowo dobrze.
Mecz lidera z wiceliderem włoskiej Serie A zapowiadany był jako spotkanie wagi ciężkiej. W końcu grały ze sobą dwie absolutnie najlepsze na ten moment drużyny w ekstraklasie. Wydawało się, że taki pojedynek po prostu musi przynieść masę emocji i bramek. Nie było nikogo, kto mógłby powiedzieć, że ten mecz będzie nudny. Niestety, ale wszyscy się pomylili. Spotkanie dwóch wielkich zespołów, podobnie jak wiele innych klasyków, czy to we Włoszech, czy choćby w Anglii, przyniosło kibicom wielkie rozczarowanie i brak goli. Szczególnie fani Napoli mogą mieć powody do niepokoju, ponieważ ich najlepszy strzelec, Dries Mertens, zaciął się na dobre. Reprezentant Belgii nie strzelił w Serie A gola od 1 października.











