Po fatalnym sezonie Korona spada z ligi po jedenastu latach. Oprócz tego klub opuściło wielu kluczowych zawodników na czele z kapitanem, Adnanem Kovaceviciem. Najgorsze jednak w tym, że wszyscy ci piłkarze odeszli za darmo. Z drugiej strony mają w Kielcach parę powodów do radości, w końcu udało się zacząć powrót do ekstraklasy od 1. ligi, a nie od 4., w której posiadają swój skład rezerwowy.Kiedy rozpoczynał się poprzedni sezon, a piłkarze wracali na ekstraklasowe boiska, do spadku jak co roku typowano Koronę Kielce. Tym razem jednak trenowani na początku kampanii przez Gino Letieriego piłkarze nie zawiedli dziennikarzy, opuszczając najwyższą klasę rozgrywkową w Polsce mimo zmiany trenera na Mirosława Smyłe i prób ratowania sytuacji przez Macieja Bartoszka w ostatnich spotkaniach sezonu. Korona Kielce po 37 kolejkach znalazła się w strefie spadkowej wraz z ŁKS-em i Arką Gdynia.
W ciągu ostatniego sezonu z podziałem na grupę mistrzowską i spadkową Korona zdobyła 35 punktów. Osiem z nich wywalczyła już po objęciu zespołu 6 marca przez trenera Macieja Bartoszka. Pod jego wodzą w sezonie 2019/2020 kielczanie zdołali wygrać dwukrotnie jedynie z ŁKS-em – drużyną, która znalazła się jako jedyna za nimi w tabeli ligowej.
Wróćmy jednak do sytuacji finansowej po zakończonym sezonie. Długi w klubie były katastrofalnie wysokie. Zaległości względem miasta, byłych pracowników klubowych czy piłkarzy łącznie wynosiły około 4,5 miliona złotych. Udało się jednak dojść do porozumienia z miastem, które przejęło 72% udziałów klubu za złotówkę i przekazało mu 5 milionów złotych w ramach zwiększenia jego kapitału. Następnie zgodnie z zawartymi porozumieniami miasto stało się właścicielem 100% udziałów Korony Kielce. Obecnie sytuacja finansowa osiągnęła pewną stabilizację, ale już na początku przyszłego roku klub będzie potrzebował kolejnych 3,5 miliona złotych, by móc dalej istnieć.
Drugi raz Bartoszka
Szokujące było, kiedy 5 czerwca 2017 roku trener Maciej Bartoszek odszedł z Korony. Trudno to zrozumieć, ponieważ właśnie zakończył się sezon, w którym to kielecka drużyna osiągnęła największy sukces w historii występów w lidze, zajmując piąte miejsce w tabeli.
Teraz trener Bartoszek wraca do Kielc, ale sytuacja jest całkiem inna. Wtedy finanse pozwalały na zbudowanie zespołu i zagonienie go do ciężkiej pracy. Powrót nie był jednak tak piękny. Korona z trenerem Bartoszkiem wygrała dwa spotkania, kolejne dwa zremisowała i poniosła sześć porażek, lądując w 1. lidze. Nie pomogli sędziowie, a zdaniem szkoleniowca wręcz przyłożyli rękę do spadku kieleckiego zespołu. Dokładnie chodzi o sytuację z meczu w Lubinie, w którym obrońca gospodarzy, Lubomir Guldan, powinien otrzymać czerwoną kartkę za faul na Andreasie Lioim.
Po spadku natomiast w Kielcach miało dojść do przebudowy, zamiast tego odejście piłkarzy zrównało prawie wszystko z ziemią. Klub opuściło ponad 20 zawodników, a nie wiadomo czy na tym koniec. Trener Bartoszek musiał więc rozpocząć wszystko od nowa, budując za bardzo niskie pieniądze, gdyż wszyscy, którzy odeszli, zrobili to bez odstępnego. Do tego w związku z problemami finansowymi klub przyjął strategię, by budować drużynę z wychowanków oraz zawodników, których można by pozyskać z 2. oraz 1. ligi.










