Kontuzja Wasyla: w Belgii zdania podzielone


Nie milkną echa brutalnego faulu Alexa Witsela na Marcinie Wasilewskim, po którym podpora defensywy wicemistrza Belgii oraz polskiej reprezentacji opuścił boisko na noszach z licznymi otwartymi złamaniami kości strzałkowej i piszczelowej. W Belgii opinie są podzielone: jedni są wstrząśnięci brutalnością całego zdarzenia, a drudzy mówią: „nosił wilk razy kilka...”.


Udostępnij na Udostępnij na

Wasilewski jeszcze wczoraj został poddany wstępnej operacji, która miała na celu oczyszczenie licznych ran z odłamków kości oraz zatamowanie krwotoków. Louis Kinnen, szef medycznego sztabu „Fiołków”, powiedział: – W przypadku takiego rodzaju kontuzji istnieje duże ryzyko infekcji, dlatego też przez następnych kilka dni Marcin będzie poddany kuracji antybiotykowej. Ma ona na celu przygotowanie organizmu do operacji głównej, która najprawdopodobniej będzie miała miejsce jeszcze w tym tygodniu. Powiedział również, że do czasu operacji sztab medyczny nie będzie komentować sytuacji Wasyla z szacunku dla zawodnika, jego rodziny oraz klubu. Wstępnie jednak potwierdził, że jest to na pewno kontuzja, która wyeliminuje go z gry w tym sezonie i określił czas rekonwalescencji jako 10-12 miesięcy.

20-letni pomocnik Standardu Liege Alex Witsel, to zdobywca trofeum Golden Shoe dla najlepszego gracza ligi belgijskiej ubiegłego sezonu. W rewanżowym meczu barażowym o mistrzostwo skutecznie wykorzystał rzut karny, co zadecydowało o tym, że tytuł przypadł Standardowi. Anderlecht musiał zadowolić się, drugim miejscem, ale oba mecze były bardzo zacięte i brutalne. W pierwszym meczu arbiter pokazał pięć żółtych i jedną czerwoną kartkę, a Wasyl kończył to spotkanie z uciskającą opaską na rozbitej głowie. W rewanżu było jeszcze ostrzej (dziewięć żółtych), dlatego też we wczorajszym szlagierze oba zespoły z całą pewnością miały wiele rachunków do wyrównania.

Już od początku „trup ścielił się gęsto”, a jedną z pierwszych żółtych kartek (w sumie było ich osiem) zobaczył Wasilewski. W 20. minucie pierwszą ofiarą brutalnych starć stał się Jan Polak. Reprezentant Czech został sfaulowany od tyłu przez Igora de Camargo, w wyniku czego doznał kontuzji zerwania wiązadeł. Wyeliminuje go to z gry na co najmniej pół roku.

Kilka minut później skoszony został kolejny „Fiołek”, a był nim niestety nasz Marcin Wasilewski. Próbując powstrzymać szarżującego Witsela, najpierw trafił wślizgiem w piłkę, a potem w spód wyprostowanej nogi młodego Belga. Efektem było koszmarnie wyglądające złamanie obu kości prawej nogi. Zawodnicy, którzy znajdowali się najbliżej złapali się z szoku za głowy. Rezerwowy Tom De Sutter, który zastąpił Wasyla, tak oto opisał zajście: – Byłem akurat na ławce i wszystko widziałem. Biegnący Witsel uniósł swoją stopę w kierunku kolana Wasyla w momencie, kiedy Marcin próbował zgarnąć piłkę. To największy błąd jaki można kiedykolwiek zrobić. Młody napastnik Anderlechtu, który sam w ubiegłym sezonie zmagał się z kontuzją przez szcześć miesięcy, z podziwem mówił o naszym rodaku: – Noga Wasyla leżała powykręcana na wszystkie strony, ale nie słyszałem, żeby krzyczał. Nawet w takim momencie był twardy. Cały czas o nim myślę, choć wiem, że to mu nie pomoże.

Polaka natychmiast przewieziono do szpitala. Witsel również opuścił boisko słusznie ukarany czerwoną kartką. Po meczu winowajca był pełen skruchy: – Wiem, że zostanę zdyskwalifikowany na długi czas, ale uwierzcie mi: nie zrobiłem tego z premedytacją. Nie gram w piłkę po to, aby łamać komuś nogi. Próbowałem się ochronić przed wślizgiem. Takie sytuacje w piłce się zdarzają. – powiedział Belg. Próbował też kilkakrotnie przeprosić Wasilewskiego za całe zajście: – Nie mogłem go znaleźć w środku, był już w szpitalu. Czuję się źle, to był wypadek. Nie jestem brutalem, to nie mój styl gry.

Wśród pozostałych graczy Standardu opinie na temat kontuzji Wasilewskiego są podzielone. Niektórzy z nich są wstrząśnięci, a Serb Milan Jovanovic powiedział nawet, że oddałby ubiegłoroczny tytuł za zdrowie Wasilewskiego. – Po tym co się zdarzyło, nie można mówić o futbolu. Zdobyty w tym meczu punkt nic dla mnie nie znaczy. Futbol jest męską grą, ale wszędzie są limity. Dla mnie noga, gracz czy kariera zawodnika jest ważniejsza niż sport. Musimy to uszanować, bo takich rzeczy nie życzy się swojemu najgorszemu wrogowi – powiedział wyraźnie zszokowany napastnik drużyny z Liege. Ale kapitan mistrzów Belgii, Stephen Defour, obwinia za całe zajście arbitra: – Gdyby Nzolo zareagował odpowiednio na faul na mnie to by się nie wydarzyło. Anderlecht dostał to, co im się należało. Być może przekroczyliśmy granicę raz czy dwa, ale Anderlecht robił to samo, a sędzia nie reagował. Jeśli Anderlecht mógł tak grać i my mieliśmy do tego prawo. – Wtórował mu trener Laszlo Boloni: – Jest mi smutno z powodu kontuzji Wasilewskiego, ale nie możemy się zbytnio za to winić. Kiedy reporter belgijskiej telewizji chciał pokazać mu zdjęcia z całego zajścia zareagował bardzo gwałtownie: – Gratuluję, świetna robota, chcesz do tego wrócić? Dlaczego jednak nic nie wspomnisz o dwóch faulach na naszych zawodnikach? Zdjęcia obejrzę kiedy będę chciał.

Reszta pomeczowych opinii jest już bardzo jednostronna. Wszyscy zdecydowanie negują zachowanie graczy Standardu oraz wyrażają nadzieję, że zarówno Wasilewski, jak i Polak powrócą jeszcze na boisko. Wstrząśnięty trener Anderlechtu Ariel Jacobs powiedział: – Tego nie można nazwać futbolem. Dwójka moich zawodników została dziś zaatakowana. Moi zawodnicy są zszokowani, w szatni panuje grobowa atmosfera. Mam tylko nadzieję, że te kontuzje nie będą oznaczać końca karier dla obu graczy. Argentyńczyk Matias Suarez dodał: – Chcieliśmy grać w piłkę, ale Standard miał zupełnie inny cel. Mam nadzieję, że Witsel zostanie stosownie ukarany.

O dyskwalifikacji zadecyduje Komisja Dyscyplinarna, przed którą Witsel stanie we wtorek. Już sam ten fakt wskazuje, że będzie ona wynosić co najmniej cztery mecze.

Źródło: www.rsca.be

Komentarze
~mara12 (gość) - 15 lat temu

trzymaj sie wasyl!!!!!!!!bedzie dobrze

Odpowiedz
rycho0071 (gość) - 15 lat temu

ZA TAKI FAUL TEN BYDLAK JESZCZE SIĘ BĘDZIE ODWOŁYWAĆ
OD KARY?
ŻENADA.
WASYL JESTEM Z TOBĄ BO TEŻ LUBIĘ GRAĆ JAK
MĘŻCZYZNA,ALE FER.
TO GRA DLA TWARDZIELI A NIE DLA MAMISYNKÓW JAK
WITSEL.
OLEJ TEGO PATAŁACHA I PUŚĆ GO Z TORBAMI.SPONSORZY TEŻ
MAJĄ GO W DUPIE!!!
ŁOSG Z TOBĄ.
SZYBKO
ZDROWIEJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!

Odpowiedz
~vincentvega (gość) - 15 lat temu

takie faule to rzadkość. jeśli ten chłopak zrobił to
specjalnie aby Wasilewskiemu zrobić krzywdę powinien
dostać pół roku kary i ze 20.000 euro na jakiś
charytatywny cel. jeśli było to nie zamierzone
działanie to wtedy należy to potraktować jako
wypadek. szkoda Wasyla bo taka przerwa to nic
dobrego, oby wrócił do formy przez najbliższe 2 lata.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze