Real Madryt wygrał z Olympique Lyon 3:0 i po raz pierwszy od siedmiu lat awansował do ćwierćfinału tych rozgrywek. „Królewscy” wyraźnie zdominowali to spotkanie, będąc lepszymi w niemal każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Bramki dla gospodarzy zdobyli Marcelo, Benzema i Di Maria.
Jose Mourinho otrzymał w tym sezonie dwa zadania: mistrzostwo Hiszpanii oraz triumf w Lidze Mistrzów. To pierwsze wydaje się już poza zasięgiem „Królewskich”, jednak sukces w Pucharze Mistrzów jest jak najbardziej realny. Aby zrealizować ten cel, Real musiał wypełnić dziś plan minimum, który zakładał pierwszy od siedmiu lat awans do ćwierćfinału tych rozgrywek. Olympique Lyon jest aż za częstym gościem na Santiago Bernabeu – w przeciągu ostatnich kilku lat Real potykał się z Lyonem trzykrotnie i za każdym razem przegrywał tę rywalizację. Dodatkowym smaczkiem w tym spotkaniu była postać Karima Benzemy, który przez wiele lat grał w barwach francuskiego klubu i to właśnie z tego zespołu przeszedł do Madrytu.

Olympique, aby myśleć o awansie, musiał to spotkanie wygrać albo przynajmniej zremisować, strzelając przy tym minimum dwa gole. Jose Mourinho mógł w tym meczu po raz pierwszy od dwóch tygodni skorzystać z Cristiano Ronaldo, a na szpicy wystawił w tym spotkaniu Benzemę. Trener Francuzów, Claude Puel, nie eksperymentował i wystawił niemal identyczny skład jak w pierwszym meczu, z jedyną różnicą w ataku – w miejsce Gomisa szansę od pierwszych minut otrzymał Lisandro Lopez. Warto także dodać, że w tym sezonie Real na Santiago Bernabeu jeszcze nie przegrał, a w lidze zanotował komplet zwycięstw.
Spotkanie, podobnie jak pozostałe mecze rewanżowe, rozpoczęła minuta ciszy ku czci ofiar trzęsienia ziemi i po chwili obie drużyny rozpoczęły spotkanie decydujące o awansie do ćwierćfinału. Pierwsi bramkową okazję mieli gracze Realu, którzy w 4. minucie przeprowadzili składną akcję, po której po prostopadłym podaniu Marcelo na czystą pozycję wybiegł Mesut Oezil, ale w polu karnym lepszy okazał się golkiper gości. Piłkę do siatki próbował wbić jeszcze nadbiegający Marcelo, ale jego strzał z linii pola karnego został bez problemów wybity przez obrońców. Chwilę później Brazylijczyk oddał pierwszy celny strzał w tym spotkaniu, ale jego uderzenie z ostrego kąta na rzut rożny sparował Lloris. Kolejne minuty przebiegały pod znakiem niewielkiej przewagi gospodarzy, a Francuzi ograniczyli się tylko do kontrataków. Po jednym z nich futbolówka trafiła do Lopeza, który jednak strzałem z pierwszej piłki posłał ją chyba w najwyższe rzędy trybun.
Kolejną sytuację „Los Merengues” stworzyli sobie w 17. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Di Marii z rzutu wolnego niepilnowany Ronaldo oddał strzał głową, ale piłkę zdołał odbić i na raty złapać Lloris. Lyon jednak nie zamierzał tylko czekać na rozwój wypadków i w 22. minucie przeprowadził najlepszą sytuację w pierwszej połowie – po ograniu Pepe, z lewej strony przed pole karne zagrał Cissokho, a tam do piłki dopadł Delgado, którego strzał z najwyższym trudem na rzut rożny sparował Casillas. Był to kilkuminutowy okres przewagi gości, jednak już w 27. minucie Ronaldo miał swoją kolejną szansę w tym spotkaniu – na lewej stronie ograł Toulalana i mocnym strzałem posłał piłkę w okienko bramki, jednak po raz kolejny bezbłędny był Lloris i na Santiago Bernabeu kibice nadal musieli czekać na pierwszego gola w tym spotkaniu.











