Wisła Kraków przegrała z azerskim FK Karabach 0:1. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Nadirov. W 90. minucie rzutu karnego nie wykorzystał Maciej Żurawski.
Wisła przed rozpoczęciem pojedynku z Karabachem była zdecydowanym faworytem. Mimo kłopotów z zestawieniem defensywy nikt nie zakładał innego wyniku niż pewne zwycięstwo krakowian. Henryka Kasperczak, wobec kontuzji Clebera, na środku obrony zdecydował się na parę Gordan Bunoza – Mateusz Kowalski, ponadto na lewą obronę cofnął Piotra Brożka, a miejsce na prawej stronie zajął Erik Cikos. Oprócz tego z nowych graczy, kupionych w trwającym oknie transferowym, na bramce zagrał Milan Jovanic, na lewej stronie pomocy Dragan Paljic, a w ataku Maciej Żurawski.

Już w dziewiątej minucie gospodarze mogli wyjść na prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Tomas Jirsak, piłkę przedłużył Paweł Brożek i przed znakomitą sytuacją stanął Mateusz Kowalski. Uderzył on od razu z powietrza, jednak zrobił to tragicznie, gdyż trafił nieczysto, mimo to gol był bardzo bliski, gdyż piłka ostatecznie trafiła w słupek.
Dwie minuty później Wisła oddala kolejny strzał. Tym razem Paljic zgrał do Jirsaka, a Czech zdecydował się na uderzenie z dystansu, które wyszło mu całkiem nieźle, jednak bramkarz gości wyciągnął się jak struna i sparował piłkę na rzut rożny. W 17. minucie przed kolejną szansą stanął Mateusz Kowalski. Paljic dośrodkował na pole karne, a tam w okolicy trzech-czterech metrów od bramki minął się z futbolówką właśnie polski defensor.
Dziesięć minut później Karabach miał swoją sytuację. Adamia minął Gordana Bunozę i oddał strzał, jednak defensor zdołał wrócić i go zablokować. Dwie minuty później bardzo niepewnie interweniował Milan Jovanic. Dobre podanie do Adamii starał się przeciąć właśnie serbski bramkarz, jednak zrobił to źle i wypuścił piłkę z rąk, jednak zawodnik azerskiego klubu nie zdołał posłać celnego strzału z ostrego kąta.
W miarę upływu czasu gra była coraz bardziej rwana. Poczynania obu drużyn były nacechowane niedokładnością i często bezmyślnością, do przerwy żadna z ekip nie stworzyła już klarownej sytuacji do zdobycia bramki, mimo dwóch prób Radosława Sobolewskiego.
W szatni trener Kasperczak zdecydował się zmienić Rafała Boguskiego, jego miejsce na boisku zajął Patryk Małecki. Początek drugiej połowy wyglądał bliźniaczo podobnie do końcówki pierwszej, czyli mocno przeciętnie. W 58. minucie bardzo blisko zdobycia pierwszej bramki byli Azerowie. Słabe krycie obrońców Wisły zaowocowało niezłą sytuacją dla Karabachu, jednak napastnik gości minimalnie pomylił się strzelając ze skraju pola karnego.
W 67. minucie na boisku pojawił się Andraż Kirm, zmieniając Dragana Paljicia. Dwie minuty później nastąpiło coś, czego nikt na stadionie się nie spodziewał. Kolejny pokaz nonszalancji w defensywie Wisły zakończył się najgorzej jak tylko mógł. Nadirov oddał silny strzał z prawej nogi w długi róg bramki, Jovanic był bez szans i Karabach wyszedł na prowadzenie. Warto wspomnieć, iż strzelec bramki na boisku zameldował się minutę wcześniej wchodząc za Alieva.











