W spotkaniu w ramach III rundy kwalifikacji Ligi Europy Ruch Chorzów przegrał w Pilznie z tamtejszą Viktorią 5:0. Tym samym w dwumeczu wicemistrzowie Polski polegli aż 7:0 i w żenujący sposób pożegnali się z europejskimi pucharami.
Jeśli przed rozpoczęciem spotkania ktoś miał złudzenia co do tego, kto awansuje do kolejnej fazy rozgrywek Ligi Europy, to już pierwsza akcja gospodarzy rozwiała jego opierające się na chwiejnych podstawach nadzieje. Już w 2. minucie meczu prawą stroną pognał Michal Duris, który z dziecinną łatwością ograł Marka Szyndrowskiego i posłał piłkę w pole karne. Tor lotu futbolówki zmienił Maciej Sadlok i ta ugrzęzła w siatce, mijając kompletnie zdezorientowanego Michala Peskovicia.

Szybki cios zupełnie nie wpłynął na postawę chorzowian, którzy w dalszym ciągu pozwalali spokojnie rozgrywać piłkę zawodnikom z Czech, tylko okazjonalnie i do tego wyjątkowo nieumiejętnie stosując pressing. W 11. minucie po kolejnym długim ataku pozycyjnym Viktorii na indywidualną akcję zdecydował się Vladimir Darida, który wdarł się lewą stroną w szyki defensywne Ruchu i wstrzelił piłkę wzdłuż pola karnego. Tam najlepiej odnalazł się strzelec pierwszej bramki Duris, którego strzał zdołał zablokować Sadlok, niestety tak nieszczęśliwie, że piłka wróciła do czeskiego gracza, a ten ze spokojem pokonał leżącego Peskovicia.
W 14. minucie dość przypadkową okazję miał Ruch. Po wybiciu piłki przez Peskovicia najlepiej w powietrzu odnalazł się Jankowski, który zgrał futbolówkę do Piecha. Ten dzięki swej kapitalnej dynamice urwał się pilnującym go obrońcom i z niemal 25 metrów huknął w stronę bramki strzeżonej przez Bolka. Piłka o kilkanaście centymetrów minęła prawy słupek.
Po drugiej bramce Czesi cofnęli się głęboko na swoją połowę, dzięki czemu Ruch uzyskał optyczną przewagę, jednak ataki polskiego zespołu kończyły się na 30. metrze od bramki Vitkorii. W 28. minucie było już 3:0. Na akcję prawą stroną zdecydował się Rajtoral, który zgrał piłkę na 16. metr do dobrze ustawionego Martina Fillo. Ten genialne podał do zupełnie nieobstawionego Durisa. Czeski snajper, pozostawiony sam sobie w polu karnym, spokojnym strzałem w krótki róg podwyższył rezultat spotkania.

Do końca pierwszej połowy obraz gry nie uległ zmianie. Obrona strefowa Viktorii świetnie neutralizowała nieskładne ataki Ruchu, którego piłkarze nieporadnymi strzałami rozpaczy z ponad 30 metrów próbowali zaskoczyć Petra Bolka. Po pierwszych 45 minutach Ruch przegrywał 3:0.











