Do obsadzenia pozostały już tylko dwa miejsca w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów. Do czwórki z poprzedniego tygodnia niespodziewanie dołączyły Inter Mediolan i CSKA Moskwa. Czy w środę dojdzie do kolejnych sensacji?

Konfrontacja w Bordeaux wydaje się mieć jednego faworyta. Nic nie zapowiada, by podopieczni Laurenta Blanca roztrwonili przewagę, wypracowaną w pierwszym starciu w Grecji i dali sobie wyrwać awans do ćwierćfinału. „Żyrondyści” dobrze spisują się w Ligue 1. Choć ostatnio w liczbie punktów zrównali się z Montpellier, a w poprzedniej kolejce pozwolili sobie na stratę dwóch punktów w meczu z AS Monaco, nadal pozostają liderami rozgrywek i mają do rozegrania jedno zaległe starcie. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Olympiakosu w lidze greckiej. Tam, ustępujący już mistrzowie tego kraju, prezentują się w kratkę i na cztery kolejki przed końcem, okupują trzecią lokatę, tracąc aż siedem punktów do liderującego Panathinaikosu Ateny. Ekipa z Pireusu obecny sezon już właściwie może uznać za stracony. Pokazanie się z dobrej strony w najbardziej prestiżowym turnieju piłkarskim w Europie stanowi dla nich ostatnią okazję do zabłyśnięcia. Stoi jednak przed nimi trudne zadanie. W środę, poza rywalami, będą również musieli pokonać żywiołowych francuskich kibiców. Murowanymi kandydatami do zwycięstwa są piłkarze z Bordeaux, ale czy rzeczywiście uda im się wygrać?
Do jeszcze większej sensacji może dojść na Camp Nou. Skoro Lyonowi się udało, to dlaczego tego samego nie mógłby dokonać VfB Stuttgart? Jednak, nie ujmując klasy byłym mistrzom Niemiec, ich nadzieje raczej należy uznać za złudne. W końcu przeciwnikiem będzie wielka Barcelona, zespół, który dotychczas z siłą taranu zdobywa kolejne trofea. Podopiecznych Josepa Guardioli, jak nikogo wcześniej, stać na to, by zostać pierwszym zespołem po wprowadzeniu Ligi Mistrzów, który obroni to najbardziej prestiżowe, klubowe trofeum w Europie. Siła rażenia, jaką dysponuje „Blaugrana”, jest niesamowita. W znakomitej formie znajduje się Lionel Messi. Najlepszy piłkarz 2009 roku na Starym Kontynencie w poprzedniej kolejce Primera Division popisał się klasycznym hat-trickiem, a jego sympatycy nie mają nic przeciwko temu, by swój wyczyn powtórzył w starciu ze Stuttgartem. Zawodnicy Christiana Grossa nie grają rewelacyjnie. Od dwóch serii spotkań nie potrafią odnieść zwycięstwa. Na mecz z Barceloną nie trzeba jednak będzie specjalnie ich mobilizować. Już w poprzedniej konfrontacji pokazali, że przeciwko takiemu rywalowi potrafią wznieść się na wyżyny swych umiejętności. Czy uda im się powtórzyć wyczyn Olympique Lyon? To pokaże murawa na słynnym Camp Nou.










