Piłkarze CSKA Moskwa odnieśli czwarte kolejne zwycięstwo w lidze i nadal zajmują pozycję lidera ligowej tabeli. W środę podopieczni Leonida Słuckiego ograli Lokomotiw 3:1, a bohaterem meczu był zdobywca dwóch bramek, Seydou Doumbia.
Oba zespoły przystąpiły osłabione do derbowej rywalizacji. W składzie CSKA zabrakło kontuzjowanych Marka Gonzaleza, Tomasa Necida i Georgija Szczennikowa, natomiast w drużynie gości nie mógł wystąpić pauzujący za czerwoną kartkę Guilherme.
Jako pierwszy pokonać Artioma Gomielkę próbował Zoran Tosić. Serb uderzył w 11. minucie zza pola karnego, jednak piłka przeleciała obok słupka bramki Lokomotiwu. 120 sekund później Białorusin nie miał już nic do powiedzenia. Vagner Love ograł na lewym skrzydle Jana Duricę, wpadł w pole karne i zagrał do nieobstawionego Seydou Doumbii, a reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej z sześciu metrów wpakował futbolówkę do siatki.
„Wojskowi” nie zamierzali się zadowalać jednobramkowym prowadzeniem, a szczególnie aktywny w ataku był serbski skrzydłowy Zoran Tosić. Były gracz Manchesteru United dwukrotnie niecelnie strzelał, a raz jego szarżę w ostatniej chwili powstrzymał Gomielko. Piłkarze Lokomotiwu ograniczyli się w tym fragmencie meczu do faulowania przeciwników. Najbardziej poszkodowanym graczem CSKA był Paweł Mamajew, który został ostro sfaulowany przez Maicona w 27. minucie. Brazylijczyk obejrzał za to zagranie żółtą kartkę.
Półtorej minuty później taka sama kara spotkała innego gracza z Kraju Kawy, Vagnera Love. Po tym faulu piłkarza CSKA, jaki został popełniony 30 metrów od bramki Igora Akinfiejewa, sędzia Jurij Baskakow podyktował rzut wolny. Do piłki podszedł Jan Durica i kapitalnym uderzeniem w okienko doprowadził do remisu. To druga bramka słowackiego obrońcy w tych rozgrywkach.
Gracze CSKA błyskawicznie ruszyli do odrabiania strat. Dwukrotnie Gomielkę próbował pokonać Tosić, ale debiutant nie dał się zaskoczyć. Serb był jednak górą w 35. minucie. Tosić najpierw zagrywał piłkę z rzutu rożnego, ta wróciła pod nogi pomocnika „Wojskowych”, a wychowanek Partizana Belgrad zdecydował się na strzał z narożnika pola karnego. Futbolówka dostała potężnej rotacji i wpadła za kołnierz kompletnie zdezorientowanego bramkarza Lokomotiwu.
Tuż przed przerwą szansę na podwyższenie prowadzenia miał Vagner Love, jednak Brazylijczyk minimalnie chybił celu. Gdyby nie samolubne zachowanie Doumbii w doliczonym czasie gry, to gracz z Ameryki Południowej miałby jeszcze lepszą okazję na zdobycie bramki. Tym razem sytuację wyjaśnił Brano Ilić.
Sześć minut po zmianie stron bliski pokonania Akinfiejewa był Dmitrij Łoskow. Kapitan Lokomotiwu wykorzystał błąd Siergieja Ignaszewicza i Wasilija Bierezuckiego, ale jego uderzenie było zbyt słabe, by zaskoczyć Akinfiejewa.
W 57. minucie gospodarze podwyższyli prowadzenie. Keisuke Honda popisał się kilkudziesięciometrowym podaniem do Tosicia, Serb minął Romana Szyszkina i wyłożył piłkę do Seydou Doumbii, a ten zdobył swą siódmą bramkę w tegorocznych rozgrywkach ligowych. Była to niemal kopia akcji, po której 23-letni napastnik otworzył wynik spotkania.










