Po trzymiesięcznym odpoczynku swe rozgrywki wznowiła rosyjska Premier Liga. W trakcie trwania zimowej przerwy między sezonami najwięcej emocji wzbudziły zmiany kadrowe w Anży Machaczkała. To właśnie klub z Dagestanu zdystansował konkurencję, wydając na wzmocnienia ponad 30 milionów euro. Jak jednak pokazała sobotnia potyczka tej drużyny z FK Krasnodar, na wyniki w Machaczkale trzeba będzie jeszcze poczekać.
O Anży głośno zrobiło się na całym świecie po tym, gdy nowy właściciel tej ekipy, miliarder Sulejman Kerimow, zapragnął ściągnąć do Dagestanu Roberto Carlosa. Ten jeden z najlepszych lewych obrońców w historii futbolu, dogorywający do swej piłkarskiej emerytury w Corinthians Sao Paulo, długo się nie wahał, czy wrócić do gry w Europie. Okrągłe dziesięć milionów euro, jakie doświadczony Brazylijczyk ma zarobić w Anży za dwa i pół roku występów w tym klubie, załatwiło sprawę transferu. Mistrz świata sprzed dziewięciu lat otrzymał też opaskę kapitana Anży.
Kerimow nie zamierzał jednak poprzestawać na jednym brazylijskim wzmocnieniu. Do Machaczkały przenieśli się też Joao Carlos z KRC Genk (kosztował 3,5 mln euro), były kolega klubowy Roberto Carlosa z Corinthians, Jucilei (10 mln euro) oraz napastnik Atletico Mineiro Diego Tardelli (5 mln euro). Oprócz kwartetu z Kraju Kawy trener Anży Gadżi Gadżijew zyskał w zespole uzbeckiego pomocnika Odiła Ahmdeowa, gwiazdę Anderlechtu Bruksela, Mbarka Boussoufę (podkupionego Terekowi Grozny), duet ze zbankrutowanego Saturna Ramienskoje: Aleksieja Igonina i Aleksieja Iwanowa oraz Szamiła Łachjałowa. Przypadek tego ostatniego gracza wymaga specjalnego wyjaśnienia.
Otóż w grudniu ubiegłego roku wygasł kontrakt doświadczonego pomocnika z Terekiem Grozny. Łachjałowem interesowało się kilka klubów, jednak on nieoczekiwanie wybrał ofertę beniaminka FK Krasnodar. W nowym zespole piłkarz nie rozegrał żadnego oficjalnego meczu. Dlaczego? Otóż Sulejman Kerimow złożył ofertę opiewającą na pięć milionów euro, co działacze FK potraktowali jako dar z nieba. Spora suma za gracza, który dwa miesiące wcześniej był do wzięcia za darmo, nie mogła umknąć uwadze szefom beniaminka. Łachjałow z pewnością nie jest wart tych pieniędzy, ale kto bogatemu zabroni…
Kibice, którzy zgromadzili się w sobotnie popołudnie na stadionie w Machaczkale, mieli nadzieję obejrzeć spektakularny triumf swoich ulubieńców. Rzeczywistość okazała się dużo bardziej brutalna, gdyż piłkarze Anży, poza sytuacją Kamila Agałarowa i groźnym uderzeniem Roberto Carlosa z rzutu wolnego, nie potrafili zagrozić bramce rywala. Doświadczony obrońca z Brazylii po zakończeniu spotkania miał nietęgą minę. Istotnie, w trakcie swojej dotychczasowej piłkarskiej kariery w Interze Mediolan, Realu Madryt czy Fenerbahce Stambuł Roberto Carlos grywał ze świetnymi napastnikami. W Anży takiego komfortu jednak nie ma.
Aż do poniedziałkowego wieczoru to właśnie ekipa z Dagestanu była moim faworytem do tytułu rozczarowania 1. kolejki. Jednak wówczas swój mecz w fatalnym stylu przegrał Spartak Moskwa. „Miaso” wydali zimą na nowych piłkarzy więcej niż Zenit, CSKA i Rubin razem wzięte (nawiasem mówiąc, nie była to imponująca kwota – 2,4 mln euro) i Walery Karpin mógł po swoich podopiecznych spodziewać się conajmniej remisu z Rostowem. Stało się jednak inaczej i ekipa ze stolicy wróciła do Moskwy z bagażem czterech bramek.










