Jeśli chodzi o początek sezonu w Bundeslidze, to najgłośniej wcale nie jest o Bayernie i Borussii Dortmund. Oba zespoły na razie nie przekonują.
Mimo to na razie mają komplet punktów i pewnie już niedługo odskoczą rywalom. O wiele ciekawiej zapowiada się walka o kolejne miejsca i trzeba przyznać, że w pierwszych kolejkach zainteresowanie wzbudziły przede wszystkim dwa zespoły: VfL Wolfsburg i Borussia M’Gladbach. Choć mają na swoim koncie tylko trzy punkty, to swoją grą dali nadzieje kibicom na walkę o najwyższe lokaty.
Klub z Wolfsburga wydał w tym okienku najmniej od sezonu 2006/2007 i pierwszy raz od czterech lat przeznaczył na kogoś więcej niż 10 milionów euro. Natomiast w końcu te pieniądze wydają się dobrze wydane. Luiz Gustavo to bez wątpienia zawodnik, który będzie kluczowy w środku pola. Odciąży nieco w defensywie Koreańczyka Koo, który wraz z Diego będzie odpowiedzialny za ofensywę. Bardzo dobrze prezentuje się też defensywa „Wilków”, jeśli formę utrzyma Vieirinha, to również prawe skrzydło będzie obstawione. Gorzej sytuacja wygląda po drugiej stronie i w ataku. Nic dziwnego, że w mediach zaczęto mówić o zainteresowaniu Sobotą, którego chce już niemal pół Bundesligi. W ataku gra podstarzały Olić, kontuzjowani są Helmes i Dost, a Perisić okazał się zupełnie nietrafionym transferem. Chorwat po przerzucaniu z pozycji na pozycję nie potrafi się odnaleźć i raczej nie rozwinie się już na miarę talentu, który przejawiał.
W meczu z Hannoverem podopieczni Dietera Heckinga sami pozbawili się szansy na zwycięstwo, doprowadzając do tego, że rywale grali z przewagą dwóch zawodników. Starcie z Schalke to była już naprawdę dobra gra w ich wykonaniu. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na słabą dyspozycję piłkarzy z Gelsenkirchen, ale naprawdę gra Wolfsburga mogła napawać ich fanów optymizmem. Być może w końcu wydane miliony przyniosą „Wilkom” grę w europejskich pucharach.
Z kolei M’Gladbach imponowało już w meczu z Bayernem i przeciwko Hannoverowi udowodniło, że to nie był przypadek. Gra do przodu wyglądała naprawdę imponująco, szczególnie lewa strona, gdzie do Arango i hasającego Daemsa schodził jeszcze Raffael. Widać, że Brazylijczyk z Wenezuelczykiem się szukają na boisku, a wspólny język z nimi znalazł również Kruse. Borussia ma naprawdę solidne boki obrony i niezłą ofensywę, ale środek obrony jest dość elektryczny, a ustawieni przed nim defensywni pomocnicy mnie nie przekonują. O ile Kramer jest młody i jego obecność w pierwszym ma swoje podstawy, o tyle w mojej opinii „Źrebaki” powinny znaleźć kogoś w miejsce Xhaki, jeśli chcą skutecznie walczyć o najwyższe cele.
Ekipa z Borussia-Park swoją grą wraca do tego, co prezentowała dwa sezony temu. Jeszcze rok wcześniej pod wodzą Luciena Favre’a zespół wywalczył utrzymanie w lidze, by w kolejnym sezonie, mając w składzie Dantego, Neustädtera i Reusa, operował przede wszystkim kontratakiem, dzięki czemu zajęła czwarte miejsce. W poprzednich rozgrywkach mocno cierpiał, bo de Jong, który miał Reusa zastąpić, jest zupełnie innym piłkarzem i nie pasuje do koncepcji Favre’a. W bieżącym okienku do zespołu dołączył Kruse, który zdecydowanie lepiej sprawdza się w szybkich atakach. Ta metoda na razie się sprawdza i Borussia może zajść naprawdę wysoko.










