O polityce transferowej Podbeskidzia Bielsko-Biała wypowiedział się szkoleniowiec bielszczan, Robert Kasperczyk. Uważa on, że teraz większą wagę będzie przykładał do sprowadzania Polaków.
Robert Kasperczyk testuje obecnie piłkarza Drzewiarza Jasienica, Kamila Adamka: – Jak na pierwszy raz spisał się bardzo poprawnie. Strzelił dwa gole, choć nie rzucił mnie na kolana. Ale to taki typ zawodnika, który może być niewidoczny przez długi czas, aż w końcu trafi do siatki. Ma oczywiście pewne braki taktyczne, ale nad tym będzie można popracować.

– Nastąpi zmiana kierunku naszych poszukiwań. Nie patrzymy już z takim optymizmem na cudzoziemców. Ktoś może na płytach i w okresie przygotowawczym wyglądać znakomicie, ale zderzenie z ligą jest już bardzo bolesne. Myślę, że menedżerowie i niektórzy zagraniczni zawodnicy trochę nie doceniają rozwoju naszej piłki. A my, niestety, sugerujemy się stereotypami. Myślimy, że jak ktoś jest z Bałkanów albo ciepłych krajów, to będzie miał lepszą technikę i generalnie będzie lepszym piłkarzem. Absolutnie tak nie jest. Na mojej liście życzeń transferowych 90% stanowią Polacy. Nasz skład może zasilić jeden, maksymalnie dwóch zawodników zagranicznych. Jeździłem po polskich, czeskich czy słowackich boiskach. Chcemy iść w stronę zawodników młodych, perspektywicznych, ale także takich, którzy już mają za sobą pewne doświadczenia i wiele lat grania przed sobą – zapowiedział politykę transferową swojego klubu Robert Kasperczyk.
Podbeskidzie Bielsko-Biała ma za sobą całkiem dobry sezon. Jako beniaminek T-Mobile Ekstraklasy w pewnym momencie „Górale” zajmowali nawet szóste miejsce w tabeli (po 19. kolejce ligowych rozgrywek). Ostatecznie rywalizację udało się im ukończyć na 12. lokacie, która gwarantuje im grę w T-Mobile Ekstraklasie jeszcze przez co najmniej jeden sezon.











