Nie od dziś to już wiadomo, że w polskiej piłce pojęcie stabilizacji jest dość rzadko spotykane. Poza niewielkimi wyjątkami co jakiś czas możemy spodziewać się roszady na ławkach trenerskich. Karuzela trenerska bowiem już na początku sezonu zaczyna kręcić się w najlepsze. Nie inaczej jest w obecnych rozgrywkach. Sternik mistrzów Polski, który miał być selekcjonerem na lata, jest pierwszym trenerem, który został zwolniony. Na następnego szkoleniowca, który straci pracę, nie powinniśmy czekać zbyt długo…
Jednych to dziwi, drugich wręcz przeciwnie. Jednak nie da się ukryć, że kiedy w niedzielny wieczór użytkownik Twittera, Janekx89, mający zazwyczaj sprawdzone informacje, napisał o tym, że Legia prowadzi zaawansowane rozmowy z Czesławem Michniewiczem, można się było spodziewać, że przygoda Vukovicia w Legii dobiega końca.
Można było znaleźć głosy, jakoby Serba miał zweryfikować najbliższy mecz w europejskich pucharach, ale teraz już wiemy, że sromotna klęska z Górnikiem Zabrze już na dobre przelała czarę goryczy. Gorzkiego „smaczku” dodała tylko niezbyt trafna opinia szkoleniowca po sobotniej porażce. Vuković stwierdził bowiem, że zabrzanie niczym jego ekipy nie zaskoczyli. – Górnik niczym nas nie zaskoczył, bo nie było żadnej sytuacji, która nie była przez nas omawiana. To raczej dyspozycja, energia danego dnia, która jest w jednych albo drugich. Nas oceniam źle, zabrakło nam jako drużynie odpowiedniej dyspozycji – tłumaczył na pomeczowej konferencji sam zainteresowany. Szkoda tylko, że Górnik w meczu z Legią zaprezentował się naprawdę dobrze.
Stabilizacji tam nie ma
W Legii Warszawa było już wielu szkoleniowców na lata. Nie trzeba szukać daleko, by przypomnieć sobie, jak w ten sposób mówiono chociażby o Jacku Magierze, Romeo Jozaku, Ricardo Sa Pinto czy wreszcie o Vukoviciu, który miał być tym wyjątkowym, bo od zawsze utożsamiano go z Legią. Tego według wielu szkoleniowcom „Wojskowych” brakowało – utożsamienia się z klubem. Serb wydawał się pod tym względem kandydatem idealnym. Niestety nie zdołał przetrwać nawet dwóch pełnych lat.
Od 2010 roku przemiał na ławce trenerskiej Legii był ogromny. Mogliśmy podziwiać aż 14 zmian szkoleniowców. Nie da się ukryć, że w Warszawie szkoleniowcy spać spokojnie nie mogą. Zresztą tak jest niemal w co drugim polskim klubie. Niestety prezesi chcą mieć wyniki na już, a te, choć można osiągnąć dość szybko (efekt nowej miotły na chwilę działa), trudno utrzymać. Vuković miał już okazję przeżywać trudne okresy, ale tego ostatniego – wydaje się, że największego – już nie przetrwał. Więcej o zwolnieniu Serba można przeczytać, klikając TUTAJ.
Dzisiaj już wiadomo, że najprawdopodobniej zastąpi go Czesław Michniewicz, który od trzech lat opiekuje się reprezentacją Polski do lat 21. Pytanie tylko, jak długo znany i lubiany ostatnio specjalista od pracy z młodzieżą do 21. roku życia przerwa w stołecznym kotle…











