Angielska herbata: Granit Xhaka – jak nie być kapitanem


Granit Xhaka w miniony weekend dobitnie potwierdził obecne realia w futbolu – funkcja kapitana przez lata straciła na znaczeniu

29 października 2019 Angielska herbata: Granit Xhaka – jak nie być kapitanem
footballtransfertavern.com

Francesco Totti, Steven Gerrard i wielu innych. Zawodnicy poprzedniej epoki, którzy z dumą reprezentowali swoje kluby w roli kapitanów. Gracze stawiani za wzór. Czasy jednak się zmieniły, a znaczenie opaski na ramieniu zmalało. Obecnie zespoły z tunelu na murawę często wyprowadzają piłkarze, dla których klub jest jedynie pracodawcą, zawodnicy nieidentyfikujący się z klubem. W miniony weekend dobitnie aktualny trend potwierdził Granit Xhaka.


Udostępnij na Udostępnij na

Kapitan zespołu powinien odznaczać się niekoniecznie najlepszymi umiejętnościami piłkarskimi w drużynie, lecz charakterem, wolą walki i odpowiedzialnością. Musi być liderem, przewodnikiem. Gdy wszyscy zwieszają głowy, kapitan powinien motywować do dalszej walki partnerów z zespołu, a kibiców do głośniejszego i intensywniejszego dopingu. Kapitan nie może zwątpić, kapitan wierzy w realizację celu i tą wiarą ma zarażać pozostałych.

Kiedyś tak rzeczywiście było. W poprzedniej epoce, w której po boiskach biegali gracze pokroju Francesco Tottiego czy Stevena Gerrarda. Gest Anglika po zdobytej bramce na 1:3 w finale Ligi Mistrzów w 2005 roku na zawsze zapisał się na kartach futbolu. To właśnie wtedy Liverpool uwierzył, że to nie koniec – uwierzyli kibice, uwierzyli zawodnicy. Uwierzyli także rywale. Postawa legendy „The Reds” w spotkaniu z włoskim gigantem stała się wzorem, jak powinien zachowywać się kapitan, gdy zespołowi nie idzie.

Kupczenie opaską

Od momentu pamiętnego finału Ligi Mistrzów futbol zmienił się jednak nie do poznania. Nie we wszystkich aspektach na lepsze. Funkcja kapitana straciła na znaczeniu. Opaska na ramieniu dla klubów stała się atutem przy negocjacjach na temat nowej umowy z ważnym zawodnikiem, dodatkowym argumentem za tym, by pozostał w zespole. Lata po odejściu Stevena Gerrarda w Liverpoolu funkcję kapitana, choć krótko, ale jednak, pełnili Luis Suarez czy Philippe Coutinho. Zawodnicy, którym na klubie z Anfield Road nie zależało. Gracze, którzy „The Reds” potraktowali jako trampolinę, by trafić do Barcelony. Przy okazji robiąc idiotów przede wszystkim z siebie, ale także z kibiców i ludzi, którzy powierzyli obu piłkarzom funkcję kapitana. Kupczenie opaską nic nie dało. Przynajmniej pozytywnego, bo z czegoś wyjątkowego stała się tylko kawałkiem materiału.

Liverpool nie jest wyjątkiem. Podobne praktyki stosowane były i są w wielu klubach. Coraz rzadziej zdarza się, by zespół z tunelu wyprowadzał rodzimy piłkarz, a jeszcze rzadziej wychowanek. Kapitan, który od dziecka kibicował klubowi. Zawodnik, dla którego zwycięstwo, korzystny rezultat drużyny ma znaczenie nadrzędne. Obecnie za to coraz częściej opaskę na ramieniu nosi zawodnik zagraniczny. Nierzadko przebywający parę lat w klubie, ale to nigdy nie jest to samo. Przez dwa czy trzy lata nie można przesiąknąć klubem, miejscem czy atmosferą.

Deklaracje o miłości, chęci zostania legendą też najczęściej są puste albo przedwczesne. Głównie dlatego, że oferta z lepszego klubu jeszcze nie nadeszła. Zagraniczni zawodnicy w zdecydowanej większości nie są w stanie tak identyfikować się z zespołem i kibicami jak rodzimi gracze. Dobitnie pokazał to Granit Xhaka, który podczas zejścia z murawy tylko potwierdził obecny problem.

Granit Xhaka – najemny kapitan

Po zaprzepaszczeniu dwubramkowego prowadzenia przez Arsenal Unai Emery zdecydował się na zmianę. Schodzącego z murawy kapitana „The Gunners” żegnały gwizdy i ironiczne oklaski spowodowane kolejnym niesatysfakcjonującym publiczność występem Szwajcara. Granit Xhaka w rewanżu rzucił opaską w murawę, przystawiał dłonie do uszu oraz zdjął koszulkę.

Karygodne zachowanie Szwajcara jest powszechnie krytykowane w brytyjskich mediach. Słusznie, bo mimo prowokacji kibiców kapitan nie może demonstrować frustracji w podobny sposób. Schodzenie z murawy powolnym krokiem, gdy trzeba gonić wynik, również liczby sympatyków zawodnikowi nie zwiększyło.

Granit Xhaka jest najprawdopodobniej w Arsenalu skończony. Władze klubu nie będą wybielać zawodnika w obawie przed reakcją kibiców – strajkiem, bojkotem kupowania biletów itd. Czy bardzo możliwe odsunięcie Szwajcara od pełnienia funkcji kapitana „The Gunners” lub sprzedaż w styczniu wepchnie gracza w głęboką depresję? Bynajmniej. Granit Xhaka nie jest Anglikiem, nie jest też wychowankiem klubu. Na Emirates Stadium przyjechał osiągać sukcesy, a brutalnie szczerze – zarabiać większe pieniądze. Może po Szwajcarze koniec przygody z Arsenalem nie spłynie jak po kaczce, ale nie będzie tragedią. Znajdzie nowy klub. Może nie taki, który płaci aż tak dobrze jak „The Gunners”, ale zawsze.

Całej sytuacji są także winne osoby, które mianowały Szwajcara na kapitana. Zawodnika o słabej psychice (co pokazuje zachowanie gracza podczas zejścia z murawy), piłkarza po prostu niegodnego noszenia opaski na ramieniu. Najwyższa pora, by kluby przestały losować, kto zostanie kapitanem, bo praktycznie tak obecnie wyglądają smutne realia. Czas, by zawodnika noszącego opaskę wybierać rozsądnie. By opaska na ramieniu znów zaczęła coś znaczyć.

Mniej istotne, ale też ciekawe:

  • Niewiele powodów do optymizmu mają w Southampton. W piątek projekt Ralpha Hasenhüttla zderzył się z góra lodową. Ocalałych nie znaleziono, bo 0:9 pozostawiło jedynie proch i pył na St Mary’s Stadium. Przygoda austriackiego menedżera z Premier League szybko dobiega końca. Zwolnienie szkoleniowca wydaje się kwestią czasu. Tym bardziej że dwie szanse na zakończenie nieudanego związku Ralpha Hasenhüttla z Southampton będzie miał teraz Manchester City.

  • Znów na kolejkę górską emocji i niespełnionych ambicji wsiedli kibice Manchesteru United. Po remisie z Liverpoolem i wygranej z Norwich City wagonik pełen sympatyków „Red Devils” ostro zmierza w górę. Pytanie jak długo, bo powszechnie wiadomo, że po wdrapaniu się na szczyt kolejka szybko zjeżdża się w dół. Czy już w następnej kolejce? Na razie kibice Manchesteru United uczą się cieszyć z małych rzeczy.
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski