Powołanie Bartosza Kanieckiego do reprezentacji jest jedną z większych kontrowersji dotyczących obecnego zgrupowania. Franciszek Smuda uważa, że to idealny moment, aby móc się przyjrzeć młodemu zawodnikowi.
22-letni golkiper rozegrał w swojej karierze dopiero cztery spotkania w Ekstraklasie. Wystarczyło to jednak, aby przekonać do siebie selekcjonera reprezentacji Polski.
– Jeśli chodzi o Bartka, to niby kiedy miałem mu się przyjrzeć? Jak w domu obiad je? Teraz nadarzyła się idealna okazja, aby go sprawdzić – skomentował powołanie Franciszek Smuda.
Sam zainteresowany przyznał, że zaproszenie na zgrupowanie jest dla niego miłą niespodzianką. Bramkarz Widzewa nie rozumie jednak, dlaczego powołanie jest postrzegane w kategoriach sensacji.

– Nie ukrywam, jestem zaskoczony, ale to jest bardzo miłe. To dla mnie duże wyróżnienie. Nie wiem, dlaczego moje powołanie miałoby wzbudzać kontrowersje. Jest to zgrupowanie, na którym trenerzy reprezentacji przyglądać będą się graczom z polskiej ligi. Udam się na nie z zamiarem pokazania z jak najlepszej strony – powiedział Bartosz Kaniecki.
Nie zanosi się jednak na to, aby młody bramkarz dostał szansę debiutu w reprezentacji, między słupkami stanie prawdopodobnie inny dobrze zapowiadający się golkiper – Grzegorz Sandomierski. Kaniecki nie ma jednak podstaw do narzekania – udział w treningu pod okiem Franciszka Smudy jest dla niego ogromnym wyróżnieniem, ale też życiową szansą. Czy w przyszłości będzie mógł liczyć na kolejne powołania?











