Do tej pory ekstraklasa nie obfitowała w niesamowite bomby transferowe, po których huczał internet. Zarówno w przyjściach do ligi, jak i odejściach panowała posucha. Do dziś. Teraz już śmiało możemy mówić o hicie tego okienka, a na pewno jednej z najbardziej interesujących transakcji. Historyczny dla Rakowa transfer stał się rzeczywistością. Kamil Piątkowski do lata zostaje w Częstochowie, gdzie do kasy klubowej spłynie ponad 6 milionów euro, możliwe są jeszcze bonusy. Wszystkie strony w tej operacji są wygrane. Klub sprzedający, klub pozyskujący oraz sam zawodnik.
Od kilku tygodni spekulowało się o odejściu „Piony” z Rakowa. Oczywiście przy takiej grze opuszczenie Częstochowy było tylko kwestią czasu. Było wymienianych wiele klubów: Milan, Udinese, Atalanta, Borussia Dortmund. Wyścig ten wygrał chyba najmniej oczekiwany kandydat – Red Bull Salzburg. Najmniej oczekiwany, ale na tę chwilę wydaje się być najlepszą opcją dla rozwoju Piątkowskiego.
Co to znaczy dla Rakowa?
Niesamowita historia. Gdy półtora roku temu „Czerwono-niebiescy” wypatrzyli perełkę z Zagłębia Lubin, nic nie wskazywało na taki obrót spraw. Piątkowski nie grał w drużynie „Miedziowych”. Tym bardziej nieoczekiwane było to, że trafił pod Jasną Górę. Miał raptem 19 lat. Od początku sezonu nie wskoczył od razu do pierwszego składu, z czasem zyskiwał minuty i wyrastał na pewny punkt obrony oraz całej drużyny. Z przodu grał inny młodzieżowiec – Miłosz Szczepański. Mimo tego obrońca wraz z upływem sezonu grał, ponieważ zapracował na to swoją postawą.
Z Lubina Piątkowski przyszedł za darmo. Dziś mówimy o kwocie w milionach euro. Pod okiem trenera Papszuna zrobił ogromny postęp. Podstawowy gracz ekstraklasowej drużyny, występy w młodzieżowej reprezentacji Polski i zainteresowanie zagranicznych zespołów. Niewiarygodne, ile może zmienić się w ciągu niecałych dwóch lat.
Kamil Piątkowski dogra obecny sezon w Rakowie. Częstochowski klub będzie miał jeszcze czas, aby rozejrzeć się za potencjalnym następcą. Na pewno robili to już dużo wcześniej, bo ten transfer był, prędzej czy później, do przewidzenia. Ponadto dziś, gdy Raków walczy o czołowe miejsce w lidze, brak Piątkowskiego byłby bardzo odczuwalny. Wiadomo, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale w tym wypadku najlepszą opcją było pozostanie „Piony” w zespole do czerwca.
Drzwi do wielkiego futbolu
Z listy kandydatów zainteresowanych Piątkowskim na pierwszy rzut oka i dla mało obeznanego kibica Red Bull Salzburg może się wydawać średnim wyborem.










