Mecz pomiędzy Barceloną, a Realem to coś więcej niż zwykłe widowisko piłkarskie. Często wydarzenia przenoszą nas po za piłkarskie boisko. Jakie sytuacje z przeszłości miały wpływ na taki stan rzeczy? Czy teraz coś się zmieniło w tej sprawie? Jakie nastroje panują obecnie w obydwu zespołach? O tym, a także o wielu innych sprawach związanych z El Clasico dowiecie się po lekturze poniższego tekstu.
Przed nami kolejne El Clasico, będzie to bardzo ważny mecz, który może mieć wpływ na losy tytułu mistrzowskiego. Rywalizacja pomiędzy obydwa zespołami w Primera Division trwa już od prawie dziewięćdziesięciu lat.
Przeszłość, a dziś
Na to, że rywalizacja między obydwoma klubami to coś więcej niż tylko mecz piłkarski wpływ miała między innymi wojna domowa, która miała miejsce w Hiszpanii w 1936 roku. Wtedy to rozstrzelany został prezes Barcelony Josep Sanyola, według niektórych był to cios wymierzony w klub z Katalonii przez hiszpańskie władze. Dwa lata później zniszczono obiekty sportowe Barcelony. Dowódcą był wtedy gen. Franco, a jego siostrzeniec Alfons Orleański był dowódcą sił zbrojnych, co ciekawe to był on zagorzałym kibicem Realu Madryt i to właśnie to miało spowodować o decyzji o zbombardowaniu obiektów katalońskiego klubu.
Był to początek „wojny” pomiędzy dwoma klubami. Następnie władze z Madrytu postanowiły zrobić porządki w Barcelonie. Postanowili oni wprowadzić tam swoich ludzi i zmienić herb katalońskiego klubu. Był to kolejny krok, który prowadził do znienawidzenia się przez obydwa kluby. Myślę, że w tym miejscu należy także wspomnieć o jednym z meczów pomiędzy Barceloną a Realem. Spotkanie to miało miejsce w 1943 roku. Przed rewanżowym meczem Copa del Generalsimo (ówczesny Puchar Króla), do szatni Barcelony mieli wkroczyć funkcjonariusze służb bezpieczeństwa i grozić piłkarzom więzieniem. W Madrycie twierdzili, że to tylko teorie spiskowy, aczkolwiek była to prawda, co pokazuje wynik tamtego meczu, który brzmiał 11:1 dla Realu!
Są to tylko niektóre ze spraw historycznych, które doprowadziły do takiej rywalizacji między obydwoma klubami. Od początku rywalizacji tych drużyn przyświecały wątki polityczne. Do dziś coś w tym jest, ponieważ Katalonia dalej stara się o odzyskanie niepodległości, a wielu piłkarzy Barcelony czuje się bardziej Katalończykami niż Hiszpanami. Potwierdza to jedna sytuacja z XXI w. Gerard Pique, po wygraniu przez Barcelonę Pucharu Króla, miał krzyczeć do piłkarzy z Madrytu „Wygraliśmy puchar waszego króla”. Ta sytuacja pokazuje, że mimo iż wojny w Hiszpanii już dawno się skończyły, to jednak ta rywalizacja pomiędzy Barcelona a Realem, wybiega dalej po za schemat zwykłego meczu piłkarskiego.
Jose Mourinho podczas jednego z klasyków wsadził palce w oko Tito Vilanovy. (fot. footballspeak.com)
Jeżeli spojrzymy na to co dało się w historii to można powiedzieć, że ta rywalizacja trochę złagodniała. Nie oznacza to, że zwycięstwo w takim meczu smakuje inaczej. Czy mecz odbywał się 70 lat czy 4 lat temu to i tak każdy z zespół chciał to spotkanie wygrać i to nigdy się zmieni. W ostatnich rywalizację tą starał się podsycić Jose Mourinho, który w prowokacyjny sposób zawsze wypowiadał się o Barcelonie. Podczas jego rządów w Madrycie, mecze Barcelony z Realem przypominały trochę tą hiszpańską wojnę domową. Więcej w tych meczach było fauli i brzydkich zagrań niż pięknej gry. Wtedy chyba wszystkim El Clasico trochę się „przejadło”, jednak teraz te spotkania znowu wyróżniają fantastycznym poziomem sportowym.
Po dwóch stronach barykady
Ciężko sobie w tym momencie wyobrazić, że jakiś zawodnik opuszcza Real by przejść do Barcelony, lub odwrotnie. Obydwa kluby nawet nie rozmawiają ze sobą w jakichkolwiek sprawach transferowych. Jeszcze nie tak dawno mówiło się, że Thiago, który grał w Barcelonie może przejść do Realu. Klub z Madrytu był zainteresowany sprowadzeniem Hiszpana, ale władze katalońskiego klubu, nawet nie zamierzały podejmować żadnych negocjacji. Ostatecznie Thiago wylądował w Bayernie.
Luis Enrique w walce z Luisem Figo. Obydwaj grali zarówno w Barcelonie, jak i w Realu. (fot. barcasverige.se)
W przeszłości jednak taka sytuacja miewała miejsce i to nawet często. Aż 33 zawodników grało zarówno w Realu jak i Barcelonie. To bardzo duża liczba. Najsłynniejszymi takimi zawodnikami byli Bernd Schuster, Ronaldo czy Luis Figo. Ostatniego zawodnika zostawiłem na koniec, ponieważ jest to postać , która jest bardzo ważna także w dzisiejszej rywalizacji. Tą osobą jest oczywiście obecny trener Barcelony Luis Enrique. W 1996 roku skończyła mu się umowa z Realem Madryt i podpisał kontrakt z Barceloną. Był to szok dla kibiców z Madrytu, ponieważ Enrique był bardzo ważną postacią w ich klubie. W Barcelonie musiał od początku walczyć o zaufanie zarówno kolegów, jak i kibiców. Udało mu się to, a z czasem po prostu stał się Katalończykiem co pokazywał po każdym golu strzelonym w El Clasico w barwach Barcelony.
Ostatecznie obecny trener Barcelony w Madrycie rozegrał ponad 150 spotkań a w Barcelonie ponad 200. To właśnie jego postać jest takim połączeniem historii z teraźniejszością El Clasico. Na pewno dla niego to spotkanie jest ważniejsze od każdego innego meczu. W pierwszym meczu pod jego wodzą Barcelona przegrała z Realem 3:1, dlatego teraz zarówno trener jak i zawodnicy będą pałać rządzą rewanżu.
Przedmeczowe ciekawostki
– Jedno jest pewne bramek w pierwszym tegorocznym El Clasico nie powinno zabraknąć, ponieważ od 2002 roku tylko w dwóch klasykach mieliśmy bezbramkowy remis.
– W historii El Clasico lepsi są Królewscy, którzy wygrali do tej pory 92 mecze, 89 spotkań zakończyło się zwycięstwem Barcelony, a 48 razy padł remis.
– W XXI wieku w czternastu klasykach strzelono aż 37 bramek.
– W listopadzie 1960 roku dwie bramki dla Barcelony w meczu przeciwko Realowi strzelił Luis Suarez. Nie jest to raczej rodzina Urugwajczyka, który w tym momencie jest snajperem Barcelony, ale po prostu zbieżność imion i nazwisk.
– Luis Enrique był pierwszym zawodnikiem, który strzelił gola Ikerowi Casillasowi podczas jego wizyt na Camp Nou.
– Gdy w Realu na środku obrony występuje para Pepe i Ramos to Real nie przegrywa spotkań na Camp Nou.
Forma obu drużyn
Zarówno Real jak i Barcelona wygrały swoje ostatnie mecze ligowe, ale nastroje w obydwu klubach są zgoła odmienne. W Barcelonie atmosfera jest bardzo dobra. Zespół jest liderem rozgrywek i z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej. W ostatnią środę podopieczni Luisa Enrique wygrali w rewanżowym meczu Ligi Mistrzów z Manchesterem City 1:0 i był to zdecydowanie najmniejszy wymiar kary, ponieważ gdyby gracze Barcelony byli bardziej skuteczni to spokojnie mogli wygrać ten mecz różnicą nawet pięciu bramek. I to właśnie skuteczność jest jedynym problemem z jakim zmagają się piłkarze z Katalonii. Jeżeli chodzi o skład to jest jedna niewiadoma. Sergio Busquets teoretycznie ma być gotowy na to spotkanie, ale Luis Enrique raczej nie będzie ryzykował i posadzi go na ławce, także skład powinien wyglądać tak jak w meczu z Manchesterem City.
W Madrycie atmosfera wydaje się, że nie jest najlepsza. Ostatni mecz „Królewscy” wygrali, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie zachwycili. Media rozpisują się o rzekomym konflikcie pomiędzy Bale’em a Ronaldo. W ostatnim spotkaniu, kiedy Walijczyk strzelił gola, Ronaldo raczej nie był z tego faktu zadowolony. Ktoś może powiedzieć, że jest to szukanie dziury w całym, ale coś musi być na rzeczy. Gracze z Madrytu prezentują się w ostatnim czasie dużo słabiej. Niewiele zabrakło, żeby odpadli z Ligi Mistrzów. Ten mecz na własnym obiekcie z Schalke pokazał, że w tym zespole dzieje się coś złego. Obrona Realu praktycznie tam nie istniała. Jeżeli „Królewscy” chcą wywieźć z Camp Nou pozytywny rezultat, to muszą wznieść się na wyżyny swoich możliwości.
Do składu Realu powróci Sergio Ramos, ostatnio po kontuzji powrócił także Luka Modrić, na którego w Madrycie wszyscy bardzo liczą. Kontuzjowany dalej jest James Rodriguez, a urazu także nabawił się Sami Khedira i jego występ w tym spotkaniu jest raczej wykluczony. Reszta zawodników Realu jest zdrowa, więc w Barcelonie wystąpią oni w praktycznie najsilniejszym składzie.
Sędzia szczęśliwy dla Realu
Hiszpańska federacja wyznaczyła do sędziowania El Clasico Antonio Miguela Mateu Lahoza. Sędziował on dwa razy mecz pomiędzy Barcą, a Realem i obydwa te spotkania zakończyły się wynikiem 2:1 dla „Królewskich”. Jednak ostatnie wspomnienia związane z tym sędzią raczej nie budzą radości wśród graczy Realu, ponieważ prowadził on rewanżowe spotkanie Pucharu Króla pomiędzy Realem a Atletico, które skoczyło się wynikiem 2:2, a ten rezultat eliminował Real z dalszej rozgrywki. W tym sezonie Lahoz sędziował trzy mecze z udziałem Barcelony i wszystkie te spotkania „Duma Katalonii” wygrała.
Dotychczas Lahoz w trzynastu meczach Primera Division pokazał 77 żółtych kartek, a także 5 czerwonych. Jak pamiętamy z ostatnich klasyków, sędzia często odgrywał ważną rolę w tych meczach. Mateu Lahoz jest dobrym i doświadczonym arbitrem, ale miejmy nadzieję, że w dzisiejszym meczu będzie miał mało pracy.
Faworytem tego El Clasico jest Barcelona, dlatego, że wydaję się teraz być w lepszej formie od „Królewskich”. Takie mecze rządzą się jednak swoimi prawami i dlatego nie skreślałbym do końca piłkarzy z Madrytu. Są oni w stanie zagrać dobry mecz, a wtedy wszystko może się zdarzyć. Jestem pewny, że będzie to kolejne z tych spotkań, które zapamiętamy na długo. Emocje sięgnął zenitu, ale nie ma co się temu dziwić, bo przecież El Clasico to coś więcej niż tylko zwykły mecz.
[interaction id=”550eaba07fdf079b4efff617″]
A tak na koniec, żeby jeszcze lepiej wejść w atmosferę tego piłkarskiego święta, proponuję skrót jednego z najlepszych klasyków ostatnich lat.
Mecz pomiędzy Barceloną, a Realem to coś więcej niż zwykłe widowisko piłkarskie. Często wydarzenia przenoszą nas po za piłkarskie boisko. Jakie sytuacje z przeszłości miały wpływ na taki stan rzeczy? Czy teraz coś się zmieniło w tej sprawie? Jakie nastroje panują obecnie w obydwu zespołach? O tym, a także o wielu innych sprawach związanych z El Clasico dowiecie się po lekturze poniższego tekstu.
Przed nami kolejne El Clasico, będzie to bardzo ważny mecz, który może mieć wpływ na losy tytułu mistrzowskiego. Rywalizacja pomiędzy obydwa zespołami w Primera Division trwa już od prawie dziewięćdziesięciu lat.
Przeszłość, a dziś
Na to, że rywalizacja między obydwoma klubami to coś więcej niż tylko mecz piłkarski wpływ miała między innymi wojna domowa, która miała miejsce w Hiszpanii w 1936 roku. Wtedy to rozstrzelany został prezes Barcelony Josep Sanyola, według niektórych był to cios wymierzony w klub z Katalonii przez hiszpańskie władze. Dwa lata później zniszczono obiekty sportowe Barcelony. Dowódcą był wtedy gen. Franco, a jego siostrzeniec Alfons Orleański był dowódcą sił zbrojnych, co ciekawe to był on zagorzałym kibicem Realu Madryt i to właśnie to miało spowodować o decyzji o zbombardowaniu obiektów katalońskiego klubu.
Był to początek „wojny” pomiędzy dwoma klubami. Następnie władze z Madrytu postanowiły zrobić porządki w Barcelonie. Postanowili oni wprowadzić tam swoich ludzi i zmienić herb katalońskiego klubu. Był to kolejny krok, który prowadził do znienawidzenia się przez obydwa kluby. Myślę, że w tym miejscu należy także wspomnieć o jednym z meczów pomiędzy Barceloną a Realem. Spotkanie to miało miejsce w 1943 roku. Przed rewanżowym meczem Copa del Generalsimo (ówczesny Puchar Króla), do szatni Barcelony mieli wkroczyć funkcjonariusze służb bezpieczeństwa i grozić piłkarzom więzieniem. W Madrycie twierdzili, że to tylko teorie spiskowy, aczkolwiek była to prawda, co pokazuje wynik tamtego meczu, który brzmiał 11:1 dla Realu!
Są to tylko niektóre ze spraw historycznych, które doprowadziły do takiej rywalizacji między obydwoma klubami. Od początku rywalizacji tych drużyn przyświecały wątki polityczne. Do dziś coś w tym jest, ponieważ Katalonia dalej stara się o odzyskanie niepodległości, a wielu piłkarzy Barcelony czuje się bardziej Katalończykami niż Hiszpanami. Potwierdza to jedna sytuacja z XXI w. Gerard Pique, po wygraniu przez Barcelonę Pucharu Króla, miał krzyczeć do piłkarzy z Madrytu „Wygraliśmy puchar waszego króla”. Ta sytuacja pokazuje, że mimo iż wojny w Hiszpanii już dawno się skończyły, to jednak ta rywalizacja pomiędzy Barcelona a Realem, wybiega dalej po za schemat zwykłego meczu piłkarskiego.
Jose Mourinho podczas jednego z klasyków wsadził palce w oko Tito Vilanovy. (fot. footballspeak.com)
Jeżeli spojrzymy na to co dało się w historii to można powiedzieć, że ta rywalizacja trochę złagodniała. Nie oznacza to, że zwycięstwo w takim meczu smakuje inaczej. Czy mecz odbywał się 70 lat czy 4 lat temu to i tak każdy z zespół chciał to spotkanie wygrać i to nigdy się zmieni. W ostatnich rywalizację tą starał się podsycić Jose Mourinho, który w prowokacyjny sposób zawsze wypowiadał się o Barcelonie. Podczas jego rządów w Madrycie, mecze Barcelony z Realem przypominały trochę tą hiszpańską wojnę domową. Więcej w tych meczach było fauli i brzydkich zagrań niż pięknej gry. Wtedy chyba wszystkim El Clasico trochę się „przejadło”, jednak teraz te spotkania znowu wyróżniają fantastycznym poziomem sportowym.
Po dwóch stronach barykady
Ciężko sobie w tym momencie wyobrazić, że jakiś zawodnik opuszcza Real by przejść do Barcelony, lub odwrotnie. Obydwa kluby nawet nie rozmawiają ze sobą w jakichkolwiek sprawach transferowych. Jeszcze nie tak dawno mówiło się, że Thiago, który grał w Barcelonie może przejść do Realu. Klub z Madrytu był zainteresowany sprowadzeniem Hiszpana, ale władze katalońskiego klubu, nawet nie zamierzały podejmować żadnych negocjacji. Ostatecznie Thiago wylądował w Bayernie.
Luis Enrique w walce z Luisem Figo. Obydwaj grali zarówno w Barcelonie, jak i w Realu. (fot. barcasverige.se)
W przeszłości jednak taka sytuacja miewała miejsce i to nawet często. Aż 33 zawodników grało zarówno w Realu jak i Barcelonie. To bardzo duża liczba. Najsłynniejszymi takimi zawodnikami byli Bernd Schuster, Ronaldo czy Luis Figo. Ostatniego zawodnika zostawiłem na koniec, ponieważ jest to postać , która jest bardzo ważna także w dzisiejszej rywalizacji. Tą osobą jest oczywiście obecny trener Barcelony Luis Enrique. W 1996 roku skończyła mu się umowa z Realem Madryt i podpisał kontrakt z Barceloną. Był to szok dla kibiców z Madrytu, ponieważ Enrique był bardzo ważną postacią w ich klubie. W Barcelonie musiał od początku walczyć o zaufanie zarówno kolegów, jak i kibiców. Udało mu się to, a z czasem po prostu stał się Katalończykiem co pokazywał po każdym golu strzelonym w El Clasico w barwach Barcelony.
Ostatecznie obecny trener Barcelony w Madrycie rozegrał ponad 150 spotkań a w Barcelonie ponad 200. To właśnie jego postać jest takim połączeniem historii z teraźniejszością El Clasico. Na pewno dla niego to spotkanie jest ważniejsze od każdego innego meczu. W pierwszym meczu pod jego wodzą Barcelona przegrała z Realem 3:1, dlatego teraz zarówno trener jak i zawodnicy będą pałać rządzą rewanżu.
Przedmeczowe ciekawostki
– Jedno jest pewne bramek w pierwszym tegorocznym El Clasico nie powinno zabraknąć, ponieważ od 2002 roku tylko w dwóch klasykach mieliśmy bezbramkowy remis.
– W historii El Clasico lepsi są Królewscy, którzy wygrali do tej pory 92 mecze, 89 spotkań zakończyło się zwycięstwem Barcelony, a 48 razy padł remis.
– W XXI wieku w czternastu klasykach strzelono aż 37 bramek.
– W listopadzie 1960 roku dwie bramki dla Barcelony w meczu przeciwko Realowi strzelił Luis Suarez. Nie jest to raczej rodzina Urugwajczyka, który w tym momencie jest snajperem Barcelony, ale po prostu zbieżność imion i nazwisk.
– Luis Enrique był pierwszym zawodnikiem, który strzelił gola Ikerowi Casillasowi podczas jego wizyt na Camp Nou.
– Gdy w Realu na środku obrony występuje para Pepe i Ramos to Real nie przegrywa spotkań na Camp Nou.
Forma obu drużyn
Zarówno Real jak i Barcelona wygrały swoje ostatnie mecze ligowe, ale nastroje w obydwu klubach są zgoła odmienne. W Barcelonie atmosfera jest bardzo dobra. Zespół jest liderem rozgrywek i z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej. W ostatnią środę podopieczni Luisa Enrique wygrali w rewanżowym meczu Ligi Mistrzów z Manchesterem City 1:0 i był to zdecydowanie najmniejszy wymiar kary, ponieważ gdyby gracze Barcelony byli bardziej skuteczni to spokojnie mogli wygrać ten mecz różnicą nawet pięciu bramek. I to właśnie skuteczność jest jedynym problemem z jakim zmagają się piłkarze z Katalonii. Jeżeli chodzi o skład to jest jedna niewiadoma. Sergio Busquets teoretycznie ma być gotowy na to spotkanie, ale Luis Enrique raczej nie będzie ryzykował i posadzi go na ławce, także skład powinien wyglądać tak jak w meczu z Manchesterem City.
W Madrycie atmosfera wydaje się, że nie jest najlepsza. Ostatni mecz „Królewscy” wygrali, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie zachwycili. Media rozpisują się o rzekomym konflikcie pomiędzy Bale’em a Ronaldo. W ostatnim spotkaniu, kiedy Walijczyk strzelił gola, Ronaldo raczej nie był z tego faktu zadowolony. Ktoś może powiedzieć, że jest to szukanie dziury w całym, ale coś musi być na rzeczy. Gracze z Madrytu prezentują się w ostatnim czasie dużo słabiej. Niewiele zabrakło, żeby odpadli z Ligi Mistrzów. Ten mecz na własnym obiekcie z Schalke pokazał, że w tym zespole dzieje się coś złego. Obrona Realu praktycznie tam nie istniała. Jeżeli „Królewscy” chcą wywieźć z Camp Nou pozytywny rezultat, to muszą wznieść się na wyżyny swoich możliwości.
Do składu Realu powróci Sergio Ramos, ostatnio po kontuzji powrócił także Luka Modrić, na którego w Madrycie wszyscy bardzo liczą. Kontuzjowany dalej jest James Rodriguez, a urazu także nabawił się Sami Khedira i jego występ w tym spotkaniu jest raczej wykluczony. Reszta zawodników Realu jest zdrowa, więc w Barcelonie wystąpią oni w praktycznie najsilniejszym składzie.
Sędzia szczęśliwy dla Realu
Hiszpańska federacja wyznaczyła do sędziowania El Clasico Antonio Miguela Mateu Lahoza. Sędziował on dwa razy mecz pomiędzy Barcą, a Realem i obydwa te spotkania zakończyły się wynikiem 2:1 dla „Królewskich”. Jednak ostatnie wspomnienia związane z tym sędzią raczej nie budzą radości wśród graczy Realu, ponieważ prowadził on rewanżowe spotkanie Pucharu Króla pomiędzy Realem a Atletico, które skoczyło się wynikiem 2:2, a ten rezultat eliminował Real z dalszej rozgrywki. W tym sezonie Lahoz sędziował trzy mecze z udziałem Barcelony i wszystkie te spotkania „Duma Katalonii” wygrała.
Dotychczas Lahoz w trzynastu meczach Primera Division pokazał 77 żółtych kartek, a także 5 czerwonych. Jak pamiętamy z ostatnich klasyków, sędzia często odgrywał ważną rolę w tych meczach. Mateu Lahoz jest dobrym i doświadczonym arbitrem, ale miejmy nadzieję, że w dzisiejszym meczu będzie miał mało pracy.
Faworytem tego El Clasico jest Barcelona, dlatego, że wydaję się teraz być w lepszej formie od „Królewskich”. Takie mecze rządzą się jednak swoimi prawami i dlatego nie skreślałbym do końca piłkarzy z Madrytu. Są oni w stanie zagrać dobry mecz, a wtedy wszystko może się zdarzyć. Jestem pewny, że będzie to kolejne z tych spotkań, które zapamiętamy na długo. Emocje sięgnął zenitu, ale nie ma co się temu dziwić, bo przecież El Clasico to coś więcej niż tylko zwykły mecz.
[interaction id=”550eaba07fdf079b4efff617″]
A tak na koniec, żeby jeszcze lepiej wejść w atmosferę tego piłkarskiego święta, proponuję skrót jednego z najlepszych klasyków ostatnich lat.