Pojedynek Juventusu i Chelsea mógł się podobać w pierwszej połowie fanom obu ekip. Mecz toczył się w szybkim tempie i pełno w nim było sytuacji podbramkowych. Po przerwie Chelsea dała się wyraźnie zdominować przeciwnikom. Juventus był lepszy i wygrał zasłużenie 3:0. Miał też jednak sporo szczęścia, gdyż zdobywał dwie bramki po rykoszetach.
Chelsea wyszła na boisko w bardzo nietypowym ustawieniu 5-2-3. Brak Terry’ego i Lamparda zmusił trenera Di Matteo do zmiany taktyki. Włoch wzmocnił więc linię obrony i zdecydował się nie wystawiać w pierwszym składzie żadnego nominalnego napastnika. Najbardziej wysuniętym zawodnikiem gości był Juan Mata. Sztab Juventusu postanowił za to zagęścić środek pola, a na szpicy wystawił duet Vucinić – Quagliarella.
Gospodarze zaatakowali jako pierwsi i od razu mieli fantastyczną okazję do zdobycia bramki. Kwadwo Asamoah huknął jednak w słupek. Przyjezdni odpowiedzieli akcją Oscara w 8. minucie. Po błyskotliwym dryblingu Brazylijczyka w dobrej sytuacji znalazł się Hazard. Nikt nie miał wątpliwości, że młody zawodnik umieści piłkę w siatce, ale Belg przestrzelił z kilku metrów.Po kwadransie gry Cech popisał się interwencją najwyższej klasy po uderzeniu Claudio Marchisio.
Wraz z upływem czasu Juventus zaczynał dominować na boisku, częściej gościł na połowie rywali, a w powietrzu pachniało bramką dla Włochów. Na ich drodze stał jednak świetnie dysponowany golkiper angielskiej drużyny. Chelsea starała się kontrować, ale jej akcje przeważnie rozbijały się o twardą obronę przeciwników. W akcjach zaczepnych podopiecznych Di Matteo brylował Oscar. Brazylijczyk potrafił minąć po dwóch, trzech piłkarzy „Juve”, ale nie potrafił sfinalizować dryblingów celnym uderzeniem.
Kiedy wszyscy czekali na gwizdek sędziego, gracze z Turynu zdobyli pierwszego gola. Po rykoszecie do bramki Cecha trafił Quagliarella! Zanim kibicie zdążyli ochłonąć, zanim opadły emocje, „Juve” mogło prowadzić nawet 2:0, ale Cole wybił piłkę z linii bramkowej. Podrażnieni przyjezdni chcieli od razu wyrównać, lecz Mata w sytuacji sam na sam z Buffonem praktycznie podał mu piłkę. Między 39. a 41. minutą na murawie działy się niesamowite rzeczy.
Na drugą połowę Juventus wyszedł z mocnym postanowieniem podwyższenia prowadzenia. Szczególnie aktywny był Mirko Vucinić, który w ciągu pięciu pierwszych minut oddał strzał i wykłócał się z arbitrem o rzut karny. Pan Cakir uznał jednak, że Czarnogórzec nie był faulowany w polu karnym Petra Cecha. Wraz z upływem czasu coraz bardziej rozkręcał się też Andrea Pirlo. Włoch dyrygował swoim zespołem, czarował techniką i strzelał z dystansu – jak w 57. minucie, gdy jego uderzenie z trudem sparował Petr Cech. Kilkadziesiąt sekund później Quagliarella świetnie przypilnował linii spalonego, ale nie potrafił zdobyć drugiego gola.
Po godzinie zmagań Di Matteo zdecydował się wprowadzić na murawę Victora Mosesa. Zanim jednak świeży gracz zorientował się, co się dzieje na boisku, jego zespół przegrywał 0:2. Dośrodkowanie Asamoaha z lewej strony na bramkę zamienił Arturo Vidal. Co ciekawe, był to kolejny gol zdobyty po rykoszecie, tym razem od obrońcy Chelsea.









