Juventus wygrał w Turynie 4:0 z Nordsjaelland. Po znakomitej postawie w ataku turyńczycy przełamali niechlubną passę i w końcu zwyciężyli w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Dzięki temu dalej liczą się w walce o awans z grupy E.
W 4. kolejce grupy E Ligi Mistrzów Juventus podejmował Nordsjaelland. Turyńczycy byli żądni rewanżu za niespodziewany remis z mistrzami Danii w poprzedniej rundzie, poza tym chcieli poprawić nastroje kibiców po sobotniej porażce z Interem na własnym stadionie. „Juve”, które tak marzyło o wyjściu z grupy, musiało dziś wygrać, jeśli chciało podtrzymać nadzieję na awans, po trzech meczach zgromadziło bowiem zaledwie trzy punkty. Z takim też nastawieniem wyszli na murawę gospodarze, którzy od razu ostro zaatakowali rywali. Goście wyglądali na początku na nieco przytłoczonych atmosferą na nowoczesnym, wypełnionym prawie po brzegi stadionie. Stąd też szybko dali się zepchnąć do defensywy i pozwolili turyńczykom spokojnie rozgrywać piłkę. Bardzo szybko to się zemściło. Już w 6. minucie po znakomitej zespołowej akcji gola zdobył Marchisio. Wszystko zaczęło się oczywiście od Pirlo, który znakomicie rozrzucił futbolówkę na skrzydło do Isly. Chilijczyk nie starał się grać górą w kierunku rosłych defensorów Nordsjaellandu. Zaskoczył gości płaskim, szybkim podaniem. Do piłki zza obrońców wbiegł Marchisio, a następnie mocnym strzałem pokonał bramkarza. 1:0, ale Juventus nie zamierzał na tym poprzestawać.

Przed kolejną szansą na zdobycie gola w 17. minucie stanął Marchisio. Po kapitalnym podaniu Pirlo reprezentant Włoch znalazł się sam na sam z golkiperem gości, jednak jego strzał z woleja został odbity. Z kolei dobitka Giovinco była bardzo niecelna. Chwilę później po rzucie wolnym uderzał Vidal, ale także niedokładnie. Przewaga gospodarzy była jednak bardzo wyraźna, mistrzowie Danii nie byli w stanie wyjść z piłką własnej połowy. Swoboda, z którą piłkarze Juventusu wymieniali podania, budziła ogromny podziw. Nieporadność gości była naprawdę zastraszająca, dość powiedzieć, że druga bramka to prawdziwy prezent od obrońców Nordsjaellandu. Arturo Vidal strzelił bardzo niedokładnie, a piłka pewnie wyszłaby na aut bramkowy, gdyby nie zagapienie się jednego z defensorów. Zamiast asekurować futbolówkę do końca, pozwolił Chilijczykowi dobiec do niej i strzelić obok bezradnego bramkarza. Była 23. minuta, a już kilka sekund po golu znakomitą okazję do podwyższenia rezultatu zmarnował Matri. Napastnik skorzystał z nieudanej pułapki ofsajdowej i biegł samotnie naprzeciw bramkarza. Strzelił beznadziejnie, prosto w wychodzącego golkipera.
Ten sam piłkarz po chwili miał kolejną szansę na bramkę. Z prawej strony wrzucał Pirlo i od razu było widać, że to świetna centra. Matri znakomicie się złożył do uderzenia głową, jednak piłka wylądowała na poprzeczce, a na dobitkę nie wystarczyło już czasu, pojawili się bowiem defensorzy. „Juve” cały czas było w natarciu, a bramkarz Jesper Hansen miał pełne ręce roboty. Bardzo aktywny był Marchisio, który oprócz zdobycia gola stworzył sobie w pierwszej połowie jeszcze parę okazji. Piłki w środku pola perfekcyjnie rozdzielał Andre Pirlo, który wyglądał jak profesor przy zagubionych pomocnikach gości. Trudno się temu dziwić, w końcu Włoch to jeden z najlepszych na całym świecie w swoim fachu. Niełatwo znaleźć drugiego tak dokładnie podającego zawodnika, jeśliby nie brać pod uwagę piłkarzy Barcelony. Kunszt Pirlo objawił się także przy trzeciej bramce, kiedy to gracz znakomicie napędził kontrę Juventusu. Nordsjaelland zaatakował po raz pierwszy i od razu został skarcony. Podanie Andrei wykorzystał szybki jak wicher Giovinco, który bardzo ładnym uderzeniem w długi róg pokonał Hansena.












