Mistrzowie Włoch po fantastycznej pierwszej połowie odnieśli pewne zwycięstwo nad Romą 4:1. Juventus już w pierwszej połowie zdobył trzy trafienia, a ostatnie dołożył w końcowych minutach meczu, natomiast Roma, korzystając z przestoju gospodarzy w drugiej części meczu, zdobyła honorową bramkę.

W hicie szóstej kolejki Serie A Juventus podejmował u siebie Romę. „Juve” po stracie punktów w ostatniej rundzie z Fiorentiną myślał dziś tylko i wyłącznie o komplecie punktów. Początkowe minuty spotkania były jednak dość wyrównane. Co prawda „Stara Dama” przeważała w rozgrywaniu piłki, lecz do 10. minuty obie strony miały po jednej okazji bramkowej. No właśnie, do 10. minuty, bo potem Taddei sprokurował faul na linii swego pola karnego, przez co arbiter słusznie odgwizdał stały fragment gry. Do futbolówki podszedł nie kto inny jak Pirlo, a on takich sytuacji nie zwykł marnować. Doświadczony pomocnik potężnie uderzył w długi słupek i gospodarze prowadzili 1:0. Już pięć minut później kolejna wyśmienita sytuacja „Juve” i kolejne przewinienie gości, tym razem już w polu karnym nieprzepisowo zagrał piłkę ręką Leandro Castan, a rzut karny na bramkę zamienił Vidal. Spotkanie zrobiło się niezwykle emocjonujące. 180 sekund później przed świetną okazją stanął Lamela, ale nie wykorzystał dogrania na piątym metrze. Minęła zaledwie minuta i… 3:0! Strzelec drugiej bramki popisał się genialnym zagraniem do Matriego, a napastnik gospodarzy w sytuacji sam na sam nie dał szans Stekelenburgowi.
W 21. minucie chrapkę na gola miał także Vucinić, jednak Czarnogórzec uderzył zbyt lekko. Defensorzy Romy wydawali się całkowicie zagubieni, jakby nie wiedzieli, gdzie się znajdują i w co w ogóle grają. Obrońcy gości po raz kolejny przysnęli w 22. minucie, co o mały włos, a wykorzystałby Marchisio. Włoski pomocnik trafił jednak tylko w spojenie bramki. W kolejnych minutach tempo znacznie spadło, ale nie ma co się dziwić, bo Juventus od początku narzucił bardzo trudne warunki gry gościom. Kolejną akcję oglądaliśmy dopiero w 33. minucie, ale fatalnie chybił wtedy Vidal. Kilka minut później na listę strzelców mógł wpisać się kolejny napastnik gospodarzy, Vucinić, ale znów miał pecha i trafił tylko w poprzeczkę. Trener Romy zareagował zmianą już w 34. minucie, ale młodziutki Marquinhos wiele do przerwy nie zdziałał wśród wybitnie dobrze grających dziś pomocników „Starej Damy”.












