Real Betis z nowym trenerem zaczyna odżywać i powoli kibice zapominają już o Pepe Melu, który został zwolniony po serii porażek. Młoda gwiazda – Charly Musouda – w połączeniu z doświadczonym Rubenem Castro prowadzą drużynę z dala od strefy spadkowej, która jeszcze kilka kolejek temu była naprawdę blisko ekipy z Sevilli.
Mówisz Betis, myślisz Pepe Mel – tak niektórzy fani określają swój klub. Na pewno można nazywać go bohaterem. Objął drużynę w grudniu 2014 roku, aby 24 maja awansować z nią ponownie do Primera Division z zaledwie jedną porażką! Jednak obecny sezon nie był już tak udany, lecz nie oczekiwano cudów. Betis grał w kratkę, przeplatając remisy wygranymi, i na niekorzyść fanów z Sevilli – rzadkimi zwycięstwami. W jednym z najważniejszych meczów sezonu dla ekipy Mela – z Sevillą – padł remis 0:0. Los obdarował nas jednak kolejnymi derbami i obie drużyny spotkały się w Copa del Rey. Tu Betis przegrał w dwumeczu aż 0:6! Przed rewanżem po serii czterech porażek z rzędu zwolniony został Pepe Mel, a na następcę wybrano tymczasowego trenera Juana Merino. Tabela La Liga od czasów objęcia Betisu przez Juana Merino:
https://twitter.com/JuAntMoreno/status/708751707740753921
Hiszpan przed objęciem tego stanowiska prowadził rezerwy klubu. Pierwszą drużynę objął, gdy ta zajmowała 15. lokatę w tabeli, z pięcioma punktami przewagi nad strefą spadkową. Podstawowym zadaniem było podniesienie ducha drużyny, bo po takiej serii morale są na bardzo niskim poziomie. Zadanie miał łatwiejsze, gdyż jest człowiekiem z wnętrza klubu. Nie udało się to od razu. W debiucie nowego trenera Betis przegrał w rewanżowym meczu z Sevillą 0:4.
Potem było już tylko lepiej. „Verdiblancos” zremisowali z Realem Madryt Zinedine’a Zidane’a 1:1 i praktycznie ucięli wszystkie marzenia o tytule mistrzowskim dla „Królewskich”. Co się zmieniło? Merino wprowadził powiew świeżości w postaci młodych graczy. 19-letni Dani Cabellos już określany jest mianem przyszłości hiszpańskiego futbolu. Pokorny i spokojny Dani stawiany jest za wzór wśród młodzieży. Jeszcze przed sezonem o Hiszpana biły się największe światowe marki z Realem Madryt i Barceloną na czele. Razem z Charlym Musondą i Fabianem Ruizem tworzą „Baby Betis”.
Przy tym pierwszym warto się zatrzymać. Umieszczony przez dziennik „Marca” w jedenastce najlepiej rokujących piłkarzy eksplodował formą pod wodzą Juana Merino. Belg walczy o wyjazd na Euro, jednak rywalizacja w owej kadrze jest tak duża, że Charly musi utrzymać bardzo dobrą dyspozycję do końca sezonu. Trzeba też wspomnieć, że po zakończeniu obecnych rozgrywek wróci z wypożyczenia do Chelsea, gdzie będzie chciał zrobić wielką karierę, Musonda pasuje jednak idealnie do ligi hiszpańskiej, zarówno warunkami fizycznymi, jak i świetnym wyszkoleniem technicznym. Juan Merino mówi o nim, że gra jak na ulicy, ale trzyma rygor zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Zapamiętajmy go, bo za niedługo może znów będziemy widzieć syna Musondy Seniora na boiskach La Liga.











