Jonathan Junior opuszcza Stal Rzeszów i przenosi się do japońskiego V-Varen Nagasaki. Brazylijczyk przez ostatnie tygodnie był bohaterem jednej z najgłośniejszych sag transferowych na Podkarpaciu. Były król strzelców II ligi najpierw przedłużył kontrakt, później został odsunięty od kadry, a w tle pojawiały się kolejne oferty z Japonii, wcześniejsze ustalenia i coraz większy konflikt pomiędzy klubem a otoczeniem zawodnika. Co ciekawe, gdy napastnik przestał grać, Stal nagle zaczęła wygrywać.
Od króla strzelców do Stali Rzeszów
Jonathan Junior przyjechał do Polski w 2023 roku i szybko dał się poznać jako zawodnik z dużym potencjałem strzeleckim. Najwięcej mówi oczywiście jego sezon 2023/2024 w barwach Kotwicy Kołobrzeg. Brazylijczyk zdobył wtedy 23 gole w II lidze i został królem strzelców rozgrywek, walnie przyczyniając się do awansu zespołu na zaplecze Ekstraklasy.
Później jego kariera nie rozwijała się już tak szybko. Był Radomiak, który po okresie przygotowawczym zrezygnował z jego usług, a następnie Stal Stalowa Wola. W „Stalówce” rozegrał dziesięć spotkań i nie zdobył bramki. Latem 2025 roku sięgnęła po niego Stal Rzeszów.
W Rzeszowie Brazylijczyk odbudował swoją pozycję. W poprzednim sezonie zdobył 12 ligowych bramek, a łącznie w barwach Stali zanotował 38 występów, 13 goli i cztery asysty. Stał się jednym z najważniejszych zawodników ofensywnych zespołu. Nic dziwnego, że w kwietniu klub zdecydował się przedłużyć z nim kontrakt do 30 czerwca 2027 roku.
Co ciekawe, sam zawodnik jeszcze w kwietniu wypowiadał się o swojej przyszłości bardzo pozytywnie. Mówił o szczęściu związanym z przedłużeniem umowy i podkreślał, że daje mu ona stabilizację. Jednocześnie zapowiadał walkę o przekroczenie granicy 15 bramek w sezonie.
Kilka miesięcy później nikt nie mógł już być pewny, czy Jonathan Junior w ogóle dokończy rok w Rzeszowie.
Transfer był planowany dużo wcześniej
Według informacji PodkarpacieLIVE już na początku marca 2026 roku w Stali Rzeszów rozmawiano o przyszłości Jonathana. Klub miał wówczas brać pod uwagę przedłużenie umowy z Brazylijczykiem, a następnie przygotowanie jego transferu w kolejnym oknie.
W marcu doszło również do spotkania przedstawiciela zawodnika ze Stalą w Rzeszowie. Według relacji otoczenia Jonathana transfer definitywny miał być wówczas preferowanym rozwiązaniem. W późniejszej korespondencji pojawił się także rynek azjatycki. Przedstawiciel zawodnika miał kontynuować poszukiwania właśnie w tym kierunku, a konkretne oferty miały być następnie analizowane przez klub. W maju w korespondencji znalazło się natomiast stwierdzenie, że podczas wcześniejszego spotkania uzgodniono zasady współpracy dotyczące przyszłości Brazylijczyka. Z perspektywy czasu ten element całej historii nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ kilka miesięcy później właśnie wokół interpretacji wcześniejszych ustaleń zaczął narastać konflikt.
Latem wszystko zaczęło się komplikować
W lipcu sytuacja była już na tyle napięta, że pojawił się nawet wariant rozwiązania kontraktu Jonathana Juniora bez odstępnego. Z korespondencji ujawnionej przez PodkarpacieLIVE wynikało, że klub pytał, czy zawodnik byłby gotowy podpisać rozwiązanie umowy ze skutkiem niemal natychmiastowym. Otoczenie Brazylijczyka nie zdecydowało się jednak na taki ruch. Agent nadal chciał znaleźć rozwiązanie, które pozwoliłoby Juniorowi odejść, ale jednocześnie dałoby Stali coś w zamian.
Najlepszym scenariuszem miał być więc transfer definitywny, dzięki któremu rzeszowski klub mógłby zarobić na swoim zawodniku, zamiast po prostu się z nim rozstawać. W rozmowach pojawiał się również pomysł zabezpieczenia interesu Stali poprzez procent od kolejnego transferu Brazylijczyka. Wtedy coraz wyraźniej było już widać, że obie strony zmierzają w kierunku rozstania, pytanie dotyczyło przede wszystkim tego, na jakich warunkach do niego dojdzie. Potrzebny był tylko konkretny klub, który będzie gotowy zapłacić za napastnika. I taki kierunek w końcu się pojawił. Japonia.
V-Varen Nagasaki wchodzi do gry
Zainteresowanie Jonathanem Juniorem wyraził V-Varen Nagasaki. Japończycy od początku byli zainteresowani transferem definitywnym, a pierwsza konkretna oferta opiewała na 150 tysięcy dolarów oraz 10 procent od kolejnego transferu zawodnika. Stal Rzeszów nie była jednak przekonana do takiej propozycji. V-Varen wrócił więc z kolejną ofertą, podnosząc kwotę do 200 tysięcy dolarów, ale również ta propozycja została odrzucona przez rzeszowski klub.
W tym momencie sprawa przestała być już zwykłymi negocjacjami między klubami. Coraz więcej mówiło się o wcześniejszych ustaleniach dotyczących przyszłości Brazylijczyka, a otoczenie zawodnika przekonywało, że przedstawione przez Japończyków warunki mieściły się w przedziale, o którym wcześniej rozmawiano ze Stalą. Klub miał natomiast zupełnie inaczej wyceniać swojego zawodnika. Pojawiały się informacje, że Rzeszowianie oczekiwali nawet około 500 tysięcy euro za zgodę na transfer. Różnica między oczekiwaniami Stali a propozycjami V-Varen była więc ogromna, a Jonathan Junior znalazł się w samym środku konfliktu. To właśnie wtedy rozpoczęła się prawdziwa transferowa saga, która przez kolejne tygodnie miała jeszcze kilka zwrotów akcji.
Jonathan Junior poza kadrą
W całym zamieszaniu jest jeszcze jeden bardzo ważny element. Jonathan Junior przestał pojawiać się w kadrze Stali Rzeszów. Brazylijczyka zabrakło najpierw w spotkaniu z Ruchem Chorzów, a później również w meczach z Unią Skierniewice i Podbeskidziem Bielsko-Biała w Pucharze Polski. Jego ostatnim występem pozostało więc ligowe starcie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, zakończone remisem 1:1. Wcześniej początek sezonu był dla Stali bardzo nieudany. Rzeszowianie najpierw przegrali z Chrobrym Głogów aż 1:5. Junior zdołał wówczas zdobyć bramkę z rzutu karnego, ustalając wynik na 1:5, ale jego występ trudno było uznać za udany. Już wtedy Brazylijczyk prezentował się bardzo słabo i nie przypominał zawodnika, który wcześniej był jednym z liderów zespołu.
Następnie Stal uległa Arce Gdynia 0:4, a później zremisowała ze Stalą Mielec 1:1 i Pogonią Grodzisk Mazowiecki 1:1. Do tego doszła porażka 0:1 z Ruchem Chorzów. Pięć pierwszych ligowych spotkań, zero zwycięstw i zaledwie dwa punkty. Właśnie wtedy Jonathan Junior wypadł z kadry i od tamtej pory nie pojawił się już na boisku. I paradoksalnie był to moment, w którym Stal zaczęła wyglądać zupełnie inaczej.
Bez Juniora zaczęli wygrywać
Kolejna oferta z Japonii
Stal nie zamierzała jednak oddawać swojego zawodnika za pierwszą lepszą propozycję. V-Varen Nagasaki wróciło więc do rozmów. 8 września pojawiła się kolejna oferta. Tym razem Japończycy byli gotowi zapłacić 250 tysięcy euro oraz zagwarantować Stali 15 procent od kolejnego transferu Jonathana Juniora. Klub miał mniej niż 24 godziny na odpowiedź.
W dodatku czas działał na niekorzyść Stali. Kontrakt zawodnika obowiązywał do czerwca 2027 roku, co oznaczało, że od stycznia mógł rozpocząć rozmowy z innymi klubami w sprawie umowy obowiązującej po wygaśnięciu kontraktu w Rzeszowie. Stal musiała więc odpowiedzieć sobie na pytanie, czy lepiej zatrzymać zawodnika, który nie chciał już kontynuować swojej kariery przy Hetmańskiej, czy jednak skorzystać z okazji i zarobić na jego sprzedaży.
Koniec sagi i wyjazd do Japonii
Ostatecznie wszystko zmierzało w jednym kierunku. Jonathan Junior był już o krok od V-Varen Nagasaki, a 11 września pojawiły się informacje, że Brazylijczyk uda się na testy medyczne. Do finalizacji transferu brakowało podpisania dokumentów. Tym samym zakończyła się saga, która przez kilka tygodni dostarczała kolejnych zwrotów akcji.
𝙉𝙖𝙟𝙬𝙮𝙯̇𝙨𝙯𝙮 𝙩𝙧𝙖𝙣𝙨𝙛𝙚𝙧 𝙬 𝙝𝙞𝙨𝙩𝙤𝙧𝙞𝙞 𝙎𝙩𝙖𝙡𝙞 𝙍𝙯𝙚𝙨𝙯𝙤́𝙬! 𝙅𝙤𝙣𝙖𝙩𝙝𝙖𝙣 𝙅𝙪𝙣𝙞𝙤𝙧 𝙥𝙧𝙯𝙚𝙘𝙝𝙤𝙙𝙯𝙞 𝙙𝙤 𝙑-𝙑𝙖𝙧𝙚𝙣 𝙉𝙖𝙜𝙖𝙨𝙖𝙠𝙞
ℹ️ Po ponad roku Jonathan Junior żegna się ze Stalą Rzeszów i przechodzi do V-Varen Nagasaki na zasadzie… pic.twitter.com/XyOeOuxJpu
— Stal Rzeszów (@StalRzeszow) September 15, 2026
Jonathan Junior opuszcza Rzeszów z dorobkiem 13 bramek i czterech asyst w 38 meczach. Dla Stali był ważnym zawodnikiem, ale jego odejście ma również drugą stronę. Klub otrzyma pieniądze za zawodnika, który miał kontrakt do 2027 roku, a jednocześnie ostatnie tygodnie pokazały, że drużyna potrafi funkcjonować bez niego.