Pablo Rodriguez – droga z Madrytu do Poznania


Pablo Rodriguez przeszedł ciekawą drogę z akademii Realu Madryt do piłki seniorskiej. Dziś jest dobrze prosperującym zawodnikiem „Kolejorza”. Jak wyglądała jego ścieżka do Poznania?

15 września 2026 Pablo Rodriguez – droga z Madrytu do Poznania
Weronika Pospiech

Kilka lat temu Pablo Rodriguez biegał po boisku Estadio Alfredo Di Stéfano należącego do rezerw Realu Madryt. W 2020 roku zdobył tam pierwszą w historii klubu UEFA Youth League. W finale osobiście wpisał się na listę strzelców. Potem przyszła wyprowadzka do Włoch, lata wypożyczeń i powrót do Hiszpanii. W końcu jednak zawitał do Polski. Jak trafił do naszego kraju?


Udostępnij na Udostępnij na

Hiszpańska Corrida w Poznaniu

W lipcu 2025 roku Pablo Rodriguez podpisał kontrakt z Lechem Poznań. Według samego zawodnika Lech zapłacił za niego około 1,2 miliona euro. Dostał też od polskiego klubu pełne zaufanie, czyli to, czego pragnął najbardziej. Tomasz Rząsa wskazał bardzo konkretnie, że „Kolejorz” potrzebował kogoś takiego jak Hiszpan. Kogoś, kto będzie nie tylko profilem „dziesiątki”, ale też będzie potrafił grać między liniami i wykańczać akcję oprócz ich kreowania.

Pablo w Racingu Santander wyróżniał się też dużą intensywnością pressingu, co jeszcze bardziej przekonało Poznaniaków. Co prawda transfer zapewne nie doszedłby do skutku, gdyby nie odejście Afonso Sousy. W pierwszym sezonie w Polsce Pablo Rodriguez w 27 spotkaniach zaliczył trzy gole i zanotował jedną asystę w PKO Ekstraklasie. Na stronie Lecha Poznań możemy przeczytać wywiad z Hiszpanem. Zawodnik mówi tam, że przyswojenie sposobu gry i kwestii taktycznych zajęło mu cały sezon. Zauważył też swoje błędy i obiecał poprawę.

Aktualnie można wprost powiedzieć, że Pablo Rodriguez to jedna z głównych gwiazd „Kolejorza”. W 14 występach w nowym sezonie ma na koncie trzy gole i pięć asyst we wszystkich rozgrywkach. Kibice są jednak zaniepokojeni charakterem piłkarza. Ostatnio dużo mówiło się o incydencie, w którym zaraz po zmianie Hiszpan od razu zszedł do szatni, zamiast zostać na ławce z kolegami. Często łapie też niepotrzebne kartki i jest bardzo ekstrawertyczny w swoich zachowaniach. Z jednej strony jest porównywany charakterem do Viniciusa Juniora, a z drugiej jest chwalony za swoją waleczność i duże wymagania co do swojej osoby.

Krew „Los Blancos”

Pablo Rodriguez urodził się 4 sierpnia 2001 roku w Las Palmas de Gran Canaria. Pochodzi z Wysp Kanaryjskich i właśnie tam rozpoczęła się jego przygoda z piłką nożną. Jego pierwszym klubem było Valsequillo, gdzie występował w latach 2010-2011. Następnie przeniósł się do Las Palmas i spędził tam kolejne pięć lat.

W wieku niespełna 15 lat zgłosił się po niego Real Madryt. Pablo Rodriguez opuścił rodzinne strony i trafił do jednej z najbardziej znanych akademii piłkarskich na świecie. W sezonie 2017/2018 występował w Juvenilu A. Według dostępnych danych, rozegrał tam sześć spotkań ligowych, pięć razy wpisując się na listę strzelców. Kolejny sezon spędził w Juvenilu B, a w sezonie 2019/2020 awansował do Castilli.

W rezerwach Realu Madryt w tamtym sezonie ustrzelił dwa gole w 16 meczach. Nie był jeszcze podstawowym graczem w tamtym zespole, ale znajdował się w środowisku, z którego potem wyszło wielu wspaniałych graczy. Dzielił szatnię między innymi z Miguelem Gutierrezem, Antonio Blanco i Sergio Arribasem.

Pierwsze koty za płoty

W 2020 roku Pablo Rodriguez był w drużynie prowadzonej przez Raula Gonzaleza. Grał w rozgrywkach młodzieżowej Ligi Mistrzów, które zostały przerwane przez pandemię. Dokończono je dopiero w sierpniu tego samego roku w formie turnieju finałowego w Nyonie. Rezerwy Realu Madryt dotarły aż do finału.

Najpierw pokonały młodzieżówki Interu i Juventusu, a na samym końcu czekała ich portugalska Benfica. Pablo Rodriguez zdobył pierwszą bramkę spotkania, a mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 3:2 dla „Królewskich”. W 2026 roku Hiszpan wrócił do tego gola. W rozmowie z AS opowiadał, że jeszcze przed oddaniem strzału poczuł problem z mięśniem dwugłowym uda. Mimo tego zdołał dojść do dośrodkowania Arribasa i zdobyć bramkę głową.

Sam Pablo Rodriguez powiedział, że ten gol był dla niego jednocześnie czymś, co otworzyło mu drzwi do seniorskiej piłki, ale też rozpoczęło problemy zdrowotne. Po triumfie w Youth League zdecydował się nie czekać i od razu zrobić krok do przodu. Podczas gdy inne gwiazdy tamtej drużyny rezerw doczekały się debiutu w pierwszej drużynie Realu Madryt, Pablo Rodriguez wybrał inną drogę.

Kolega Marcin

Hiszpański napastnik wybrał Włochy. US Lecce podpisało z nim pięcioletni kontrakt. 19-latek z czasem zostawał cofany z bycia najwyżej ustawionym zawodnikiem do bycia „dziesiątką”. W pierwszym sezonie grając w Serie B, od początku zachwycał wszystkich. Już w swoich pierwszych sześciu meczach miał na koncie cztery bramki. Lecce walczyło o awans do 1. ligi, ale w Promotion Playoffs przegrało z Venezią. W tym spotkaniu Pablo Rodriguez dostał czerwoną kartkę.

Hiszpan nie zdołał przebić się później do pierwszego składu. Ten okres oceniał jako czas, który nauczył go radzić sobie z siedzeniem na ławce, porażkami i trudnymi momentami. Ponownie w rozmowie z AS stwierdził wtedy, że we Włoszech bardziej niż piłkarsko rozwinął się pod kątem mentalnym.

W Lecce zdążył zaznajomić się z polskim akcentem. Otóż dzielił szatnię z Marcinem Listkowskim. Może to właśnie on był jednym z czynników, które pomogły później zdecydować o transferze Pablo Rodrigueza do Polski. Co ciekawe, oboje po odejściu z Lecce objęli podobny kierunek – PKO Ekstraklasę. Tyle że Marcin trafił do Jagiellonii Białystok.

Wypożyczenia? To nie kariera w Fifie

Pablo Rodriguez w sezonie 2022/2023 został wypożyczony do Brescii. We włoskim klubie Hiszpan również nie mógł się odnaleźć. W 16 spotkaniach zdobył trzy gole i zanotował jedną asystę. Te skromne statystyki mogą przynajmniej jakkolwiek osłodzić dla niego ten fatalny sezon. Oprócz kolejnej niepotrzebnej czerwonej kartki, marnował tam bardzo wiele dogodnych sytuacji.

Po pierwszym wypożyczeniu przyszło następne. Tym razem była to włoska Ascoli. W kolejnym klubie występującym w Serie B Pablo Rodriguez zaliczył cztery bramki i zanotował cztery asysty w 38 meczach. Zaczął regularnie występować i pokazywać swoje piłkarskie umiejętności. W Ascoli nie skupiał się głównie na zdobywaniu bramek, ale na grze zespołowej i bardziej technicznej.

Po powrocie do Lecce wyjechał na kolejne wypożyczenie. Do trzech razy sztuka, jak to mawiają. Tym razem był to powrót do Hiszpanii. Pablo Rodriguez trafił do występującego wtedy w 2. La Lidze, Racingu Santander. W 38 meczach strzelił siedem goli i dołożył do tego trzy asysty. Był to zdecydowanie jego najlepszy sezon od czasu wyjazdu z akademii Realu Madryt. Grał tam w podstawie jako ofensywny pomocnik, często za napastnikiem.

Pociąg do „Kolejorza”

Odkąd trafił do Lecha Poznań, korzysta z tego, na czym najbardziej mu zależało, czyli z regularnej gry, co w końcu przekłada się na dostarczanie stałej dobrej formy. Jeśli nie złapie żadnej kontuzji i będzie rósł w siłę, to Lech dość szybko będzie mógł go dobrze spieniężyć. Jego aktualna wartość według Transfermarkt to 2 miliony euro.

Wskazuje tu taką możliwość z racji tego, iż ma 25 lat i może to być idealny moment na wyciągnięcie największej za niego sumy, korzystając z jego formy. Później jego atrakcyjność dla poważniejszych klubów będzie coraz niższa. Plus wydana na niego kwota, a raczej ta inwestycja musi się zwrócić. Dziś można spokojnie stwierdzić, że Pablo Rodriguez to jeden z tych, którym najbardziej udała się dalsza część kariery po opuszczeniu akademii Realu Madryt. Oczywiście z 2020 roku po wygraniu młodzieżowej LM.

Podczas gdy większość innych jego kolegów z drużyny gra ciągle w 2. La Lidze lub klubach niegrających w europejskich pucharach, Pablo Rodriguez za chwilę będzie grał w Lidze Europy z Crystal Palace. Gdy inni spełnili marzenie o zagraniu choćby jednego meczu na Bernabeu, ale nie zdołali zrobić większej kariery, Hiszpan jest na najlepszej drodze do zabłyśnięcia w Europie i zdobywania trofeów chociażby w Polsce.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze