Gdybyśmy musieli wybrać jedną postać, dzięki której Sheffield United w ciągu zaledwie trzech lat awansowało z poziomu League Two do Premier League, najpewniej nabawilibyśmy się bólu głowy. Chris Wilder? Billy Sharp? David McGoldrick? Pole do wyboru jest okazałe, ale też dosyć oczywiste. Mniej oczywistą rzeczą jest natomiast to, że pewien piłkarz będący bardziej na uboczu dokładał swoją małą cegiełkę do sukcesów „Szabli”. Od czwartej, przez trzecią i drugą ligę, aż po (żeby niezwykłej historii stało się zadość) pierwszą – w każdej z nich strzelił już bramkę. Na Bramall Lane przybył dwa lata temu, a kosztował tyle, ile… tygodniowo zarabia Alexis Sanchez.
Zanim 25-letni Anglik trafił pod skrzydła Chrisa Wildera, jego kariera przypominała chaotyczną pogoń za znalezieniem odpowiedniego miejsca na (angielskiej) ziemi. Everton, Doncaster Rovers, Everton, Yeovil Town, Everton, Leyton Orient, Everton… I tak w kółko. Co rok, to kolejne wypożyczenie, a później zawsze powrót z podkulonym ogonem do odmętów zespołu „The Toffees”. 2,5 roku – sześć wypożyczeń. Lundstram był jak zaklęty marynarz, który na żadnej łajbie nie mógł zadomowić się na dłużej. Oczywiście do czasu.
„Tremendous player!” – Chris Wilder, 2018
Miejscem, w którym były młodzieżowy reprezentant Anglii zagościł na dłużej, był klub Oxford United. Pierwszy sezon (2015/2016) rozegrany niemal od pierwszej do ostatniej minuty na poziomie League Two (37 meczów, trzy gole i cztery asysty) i co ważne, z dużym powodzeniem. „Yellows” awansowali do League One, w którym z kolei Lundstram dla ówczesnego beniaminka rozegrał więcej spotkań niż w poprzedniej kampanii (45, gol i dwie asysty). Kassam Stadium go pokochało, ale siłę tej miłości przebił latem 2017 roku Chris Wilder.
W mojej opinii to niesamowity zawodnik. Jest młody i będzie z czasem tylko lepszy. Uczy się cały czas! Chris Wilder o Lundstramie
Szkoleniowiec Sheffield United potrzebował dobrego uzupełnia linii pomocy, by jako dowodzący świeżo upieczonym beniaminkiem Championship nie zakończyć rozgrywek na tarczy. Jak dobrze wiemy, „Szable” zakończyły wtedy sezon w środkowej części tabeli, co było czymś poza oczekiwaniami. Cel został wypełniony z dużą nawiązką. Dla angielskiego pomocnika ów rozdział w karierze również rozpoczął się obiecująco, bo od 40 meczów (trzy gole, trzy asysty) w barwach mistrza Anglii z 1898 roku. Wilder mu ufał.











